Lewy, Messi, Ronaldo, Cavani czy Kane? Pasjonujący wyścig pod koniec roku!

redakcja

Autor:redakcja

15 grudnia 2017, 13:34 • 2 min czytania

Lewy, Messi, Ronaldo, Cavani czy Kane? Pasjonujący wyścig pod koniec roku!

Jeszcze nigdy Robert Lewandowski nie strzelił 53 goli na przestrzeni roku (poprzedni rekord to 49 trafień). Nigdy też nie udało mu się wygrać wyścigu o nieformalny tytuł najlepszego strzelca roku z największymi gwiazdami światowej piłki. Obecnie ma na to ogromne szanse, bo – wraz z Messim – znajduje się na pierwszym miejscu. Innymi słowy, także w kontekście tego korespondencyjnego starcia piłkarska końcówka grudnia zapowiada się pasjonująco.

Reklama

Spójrzmy jak wygląda czołowa piątka tego wyścigu – kolejno ile mają goli oraz jakie mecze pozostały do rozegrania każdemu piłkarzowi.

Robert Lewandowski: 53 gole – Stuttgart (liga, wyjazd), BVB (puchar, dom)
Lionel Messi: 53 gole – Deportivo (liga, dom), Real (liga, wyjazd)
Cristiano Ronaldo: 52 gole – Grêmio Porto Alegre (KMŚ, wyjazd), Barcelona (liga, dom)
Edison Cavani: 51 goli – Rennes (liga, wyjazd), Caen (liga, dom)
Harry Kane: 50 goli – City (liga, wyjazd),  Burnley (liga, wyjazd), Southampton (liga, dom), West Ham (liga, dom)

Reklama

Jeżeli chodzi o wielką trójkę Lewandowski-Messi-Ronaldo, o rozstrzygnięciu zadecydują wielkie mecze. Portugalczyk ma do rozegrania finał Klubowych Mistrzostw Świata oraz El Clasico, a – jak wiemy – to piłkarz, który uwielbia błyszczeć w najważniejszych spotkaniach. Całej sprawie pikanterii dodaje, że jego strzelecki pojedynek z Messim zwieńczy bezpośrednie starcie, a przecież i Argentyńczyk specjalizuje się w pakowaniu piłki do bramki Realu. Z kolei Lewandowski będzie musiał potwierdzić formę strzelecką między innymi w spotkaniu ze swoim byłym zespołem – w szlagierowo zapowiadającym się meczu Pucharu Niemiec z Borussią Dortmund.

Być może nieoficjalny tytuł najlepszego strzelca roku na świecie nie jest tym, co spędza piłkarzom sen z powiek, ale też właśnie tego typu zestawienia zapadają w pamięci m.in. elektorom różnego rodzaju plebiscytów. Poza tym Polak strzelający najwięcej na świecie byłby kapitalną reklamą dla całej naszej piłki. Pamiętając ambicję, z jaką Lewy walczył o koronę króla strzelców Bundesligi (oraz złość po porażce z Aubameyangiem), nie mamy wątpliwości, że i tu bardzo mocno powalczy o wygraną. A nam pozostaje trzymać kciuki i cieszyć się, że i tak pasjonująca piłkarska końcówka roku będzie mieć dodatkowy, polski smaczek.

Najnowsze

Reklama

Weszło

Reklama
Reklama