post Avatar

Opublikowane 13.11.2017 11:28 przez

redakcja

Autorem tekstu jest osoba niezwiązana z polską piłką, podobieństwo do wszelkich faktycznie istniejących osób – przypadkowe, a fabuła – fikcyjna. Tekst ma charakter żartobliwy i w żaden sposób nie ma na celu urażenia kogokolwiek.

Zwycięski remis. Po meczu Orłów Górskiego na Wembley, w którym to Jasiu Tomaszewski stawał na głowie żeby nie wyjechać z Anglii z workiem bramek, dziennikarze wykuli taki termin. Od tego momentu co parę lat nasze drużyny klubowe i reprezentacje ugrywały „zwycięskie remisy”. Ale znacznie częściej polskie drużyny, prowadzone przez przypadkowych misiów, osiągały inny rodzaj remisów. Frajerski remis. Ostatnio taki rezultat zanotował Czester. Pojechał z grupą harcerzy na Wyspy Owcze, uczyć baranów jak się gra w piłkę. Okazało się jednak, że barany wcale nie są takie głupie, a w piłkę grają nawet lepiej od nas. Trzydzieści osiem milionów ludzi w kraju, plus kolejne dwa na emigracji. I polski Mourinho nie znalazł jedenastu chłopaków, którzy nie daliby dupy jadąc na wypizdowo z pięćdziesięcioma tysiącami mieszkańców. Pięćdziesiąt tysięcy… cały kraj ma tyle ludzi, co Zawiercie. Wiecie w której lidze gra klub z Zawiercia? Kurwa, w czwartej. Polska reprezentacja młodzieżowa, moja dawna spuścizna, ugrała frajerski remis, wyrównując po bramce w ostatniej minucie spotkania, z odpowiednikiem naszego czwartoligowca. Za moich czasów to było nie do pomyślenia. Opowiem wam o kulisach najlepszego meczu, jaki zagrała prowadzona przeze mnie młodzieżówka. Polska – Włochy, na Igrzyskach Olimpijskich w słonecznej Barcelonie.

Przed meczem motywacja była niesamowita. My opierdoliliśmy handlarzy kóz z Kuwejtu, a Makaroniarze ograli Jankesów. Było jasne, że nasz mecz będzie starciem o pierwsze miejsce w grupie. Zaraz po meczu z Kuwejtem zarządziłem naradę sztabu szkoleniowego w moim pokoju hotelowym. Naradzaliśmy się do rana, aż wymyśliliśmy plan. Ja oraz mój asystent, Janosik, postanowiliśmy się udać na trening Squadra Azzurra na przeszpiegi. Podjechaliśmy tam wypożyczonym autem. Pierwsze co nas zaskoczyło, Włosi mieli otwarty trening. Można było normalnie wejść, zobaczyć warianty taktyczne, z niczym się nie kryli. Tacy jesteście pewni siebie że macie nas w dupie, pomyślałem, to ja Wam zaraz zorganizuję treningi.

Dobry ten Baggio, co? – zagadał do mnie Janosik.

Ty, Pawełku, nie patrz na Baggio. Patrz na tych co zbiorą piłki po treningu, i na magazyniera, żebyśmy wiedzieli gdzie je zaniesie.

Nie chciałem pękać przed Janosikiem, ale przyznałbym mu wtedy rację. Włosi byli mocni. Zresztą wielu członków tamtej drużyny później zrobiło wielkie kariery. Dino Baggio to najbardziej znana postać nad Wisłą, bo jakiś Misiek urządził sobie konkurs rzucania nożem na stadionie. Ale poza nim grał tam również Demetrio Albertini, przyszła legenda Milanu. Giuseppe Favalli z Lazio, Interem i Milanem zdobywał mistrzostwa kraju, puchary kraju, Ligę Mistrzów i Puchar Zdobywców Pucharów. Jeden bramkarz, Antonioli, rozegrał ponad sto meczów dla Romy, drugi – Peruzzi – bronił przed Buffonem w Juventusie przez osiem lat. Piłkarzy, którzy rozegrali dziesiątki, albo nawet setki meczów w średnich klubach z Serie A, nawet nie będę wymieniał po kolei, bo za długo by mi nad tym zeszło. Chcę tylko uzmysłowić młodszym czytelnikom, jak skurwysyńsko mocną ekipą byli Włosi. No i trener, Cesare Maldini. Wielki piłkarz, kolejna legenda Milanu, prywatnie ojciec Paola Maldiniego, niespełna dwa miesiące wcześniej poprowadził Włochów do Mistrzostwa Europy U-21. W tym upatrywałem naszej szansy na zwycięstwo. Przez wzgląd na moją osobę mieliśmy przewagę chociaż na ławce trenerskiej.

Trening się zakończył, i kiedy młodzi makaroniarze zebrali piłki i oddali magazynierowi, poszliśmy prosto za nim. Zobaczyliśmy składzik Włochów, i wtedy wydałem komendę:

Janosik, ja forsuję zamek i biorę im wszystkie piłki, a ty skrzyknij chłopaków. Za pół godziny mają być gotowi do treningu.

Zaraz, to nie lepiej poprzebijać im te gały? – zdziwił się Paweł.

Ehh, ty to się, Misiu, jeszcze trochę musisz nauczyć jak chcesz w przyszłości zostać trenerem. Poprzebijasz, i co dalej? Będą musieli kupić nowe. Ale mam plan. Przyzwyczaimy ich do gry konkretnie tymi piłkami. Zwołuj naszych.

Paweł pojechał do hotelu, a ja, przy pomocy scyzoryka i paczki zapałek otworzyłem kłódkę u składziku. Włosi grali dwa treningi dziennie, my byliśmy na pierwszym, porannym a to oznaczało że miałem trzy, góra cztery godziny na przeprowadzenie całej operacji. Zapakowałem wszystkie piłki, a że było ich około trzydziestu to upchałem je po całym samochodzie, i rura na nasze boisko treningowe! Kiedy przyjechałem, kadra stała w komplecie. Janosik perfekcyjnie wywiązał się ze swojego zadania, chociaż sam nie zdążył dotrzeć na czas. Powitałem ich szerokim uśmiechem, po czym rzuciłem:

Panowie, dziś na treningu nie będzie biegania i innych interwałów.

Chłopcy patrzyli a siebie wzajemnie z lekkim niedowierzaniem. Jak to możliwe, że Wujo nie chce ich zapierdolić na treningu… a ja kontynuowałem.

Powiem więcej! Dziś będzie trening z piłką! I tylko, kurwa, z piłką!

Wtedy to już wybuchła niekontrolowana radość. Trening bez przemęczania się, z tym co każdy piłkarz lubi najbardziej – kopaniem balona.

To będzie trening z piłką przy… dupie. Bo przecież nie przy nodze.

Po tych słowach ekipa kompletnie zgłupiała. Kowal ostatni raz miał taką minę, jak go w szkole pani od matematyki brała do odpowiedzi. Nic nie rozumiał. Ja natomiast poszedłem do auta, wyciągnąłem piłeczki i zarządziłem:

Panowie, zostawiam was na półtorej godziny. Macie na tych piłkach siedzieć, skakać po nich, obojętnie co, bylebyście ich nie kopali. Za dziewięćdziesiąt minut przychodzę z powrotem tutaj, i chcę widzieć trzydzieści pięknie wyhodowanych jaj zamiast futbolówek. Albo inaczej. Te piłki mają wyglądać jak do futbolu. Amerykańskiego! Zrozumiano? To jazda! – Krzyknąłem na odchodne, kierując się do hotelowego lobby.

Kadra stała osłupiała, ale po chwili zobaczyli że ja nie żartuję. W międzyczasie przyjechał Janosik, więc miałem z kim omówić dalszy plan gry przeciwko Włochom przy butelce szkockiej. Po półtorej godziny wróciliśmy na boisko treningowe, gdzie zastałem prawie trzydziestu chłopów siedzących na piłkach. Wyglądali jak stado pingwinów wysiadujących jaja gdzieś na Antarktydzie. Co lżejsi nawet delikatnie podskakiwali na swoich piłkach dla lepszego efektu. I naprawdę, efekty były piorunujące.

Panowie, spisaliście się na medal. Idźcie coś zjeść, wypijcie sobie piwko do obiadu, a wieczorem trening. Będzie wasze ulubione 5-10-15! Pięć kółek sprintu, dziesięć truchtu, piętnaście minut chodu. I tak kurwa do zajebania!

Takim trenerem właśnie jestem. Wiem, kiedy ekipie dać marchewkę, a kiedy stanąć nad nią z kijem. Odwróciłem się do Janosika i powiedziałem mu:

A my jedziemy oddać Włochom ich „piłki”.

Jedźmy, chociaż tak szczerze Wujo, to ja dalej nie rozumiem twojego planu.

Już ci tłumaczyłem, że jakbyśmy im poprzebijali te piłki, to kupiliby następne, i przy okazji zwęszyli podstęp. Pewnie będą narzekać na „jaja”, ale jak sobie to wytłumaczą? Przecież nie wpadną na to, że dwudziestu paru chłopów specjalnie ugniatało im piłki w popołudnie. Kłódka w magazynie jest nienaruszona, więc nie domyślą się że było jakieś włamanie. I co najważniejsze, przez trzy dni przyzwyczają się do gry tymi pierdolonymi jajami. Do trajektorii lotu piłki, do tego jak ją kopnąć, jak odbija się po boisku. A jak przyjdzie mecz, to…

…To będą normalne piłki, i makaroniarze zgłupieją. Genialne! – krzyknął Janosik. Myślę że tego dnia dzięki mnie Paweł stał się o wiele lepszym trenerem. Piłki bez problemu wrzuciliśmy do włoskiego magazynu. Nasze szczęście, że ich opiekun od sprzętu musiał być strasznym leniem, który spędzał czas na piciu wina i zapychaniu się spaghetti, a magazynem interesował się na pięć minut przed i po treningu.

Przed meczem byłem pewien zwycięstwa. Wiedziałem że zarówno ja, jak i moi chłopcy zrobiliśmy wszystko żeby na boisku powiedzieć Włochom arrivederci. Ale nie byłbym sobą, gdybym nie podkręcał atmosfery zagrzewając chłopców do walki. Wszedłem spokojnie do szatni, trzymając magnetofon pod pachą. Gdy wcisnąłem przycisk „play”, pomieszczenie wypełniło się dźwiękiem pięknej, polskiej pieśni:

Czy widzisz te gruzy na szczycie?
Tam wróg twój się kryje jak szczur!
Musicie, musicie, musicie
Za kark wziąć i strącić go z chmur!
[…]
Czerwone maki na Monte Cassino…

Panowie, idziemy na wojnę! Chcę zobaczyć jak łamiecie kości tym faszystom! Przypomnimy im Monte Cassino, przypomnimy im że z Polakami się nie zadziera. Przed nami się spierdala ze strachu! Niech na tej ubitej, hiszpańskiej ziemi poczują się jak w Koloseum… ale to my będziemy lwami! Ma być jazda na dupach przez całe spotkanie! Agresja, wślizg, wślizg! Kiełbasy do góry i golimy frajerów!

I jak się to wszystko skończyło? Opierdoliliśmy Makaroniarzy trójką do ucha! Włosi z piłką byli zagubieni jak dzieci we mgle. Celowali w lewo, a piłka leciała w prawo, zupełnie nie wiedzieli co się dzieje. A moje Orły tego wieczoru latały bardzo wysoko. Jusko w czwartej minucie dostał takie dośrodkowanie, że mógł zabić. To było odpalenie rakiety, nie strzał. I właściwie to zabił, ale mecz. Kowal na flance szalał tak, że włoski sztab szkoleniowy tylko patrzył na mnie błagalnym wzrokiem, żebym go zdjął w okolicach 60 minuty. Takiego wała, niech was rozszarpie, cieszyłem się w duchu. I tak zrobił, bramka na trzy do zera to była akcja Kowala, który z piłką przy nodze położył w polu karnym dwóch amatorów pizzy, po czym wysunął gałę do Mielcara.

Po meczu chłopaki jeszcze trochę podkurwiali Włochów, machając im w tunelu rękami, i śpiewając „Carbo-nara, carbo-nara!”, ale biedni rodacy Maria byli tak rozbici, że nawet nie odpowiadali. Tylko spuszczali głowy i przemykali do swojej szatni.

Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś wrócą czasy kiedy bez problemów odprawialiśmy aktualnych mistrzów Europy, i to na wielkich turniejach. Chociaż jak patrzę na ostatnią grę naszych młodych orłów sokołów jastrzębi bocianów wróbli, to zaczynam wierzyć w powiedzenie, że nadzieja jest matką głupich…

WUJO

[Zdjęcie główne: Kadra z Barcelony wysiadująca „jaja”. Jak się później okazało, był to jeden z kluczowych elementów do sukcesu w meczu z Włochami. Fot. David Cook.]

Opublikowane 13.11.2017 11:28 przez

redakcja

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 20
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Krzysztof Jarzyna ze Szczecina
Krzysztof Jarzyna ze Szczecina

Z tygodnia na tydzień coraz słabiej. Nawet nie było w którym momencie się uśmiechnąć.

Pasta
Pasta

To idz do lekarza bo widac, ze choroba postepuje

Krzysztof Jarzyna ze Szczecina
Krzysztof Jarzyna ze Szczecina

Panie, nie mam kasy na prywatne ani czasu na NFZ!

Urkides
Urkides

Ja się uśmiechnąłem w tym momencie; „My opierdoliliśmy handlarzy kóz z Kuwejtu”

theczarek
theczarek

dobre, milion razy lepsze od tego penia czy jak mu tam o tych 2 żenujacych pijaczkach.

Marian Lichtman
Marian Lichtman

Droga Redakcjo, denny żart powtarzany po raz tysięczny wcale nie stanie się śmieszniejszy. Nie wiem, jakie kwity ma na Was ten cały Wujo, ale to musi być coś wyjątkowo obrzydliwego.

Gift Muwsadzi
Gift Muwsadzi

jak co poniedziałek – wujo chujo

Pasta
Pasta

Hehe zajebiste. W koncu powrot do przeszlosci!

Urkides
Urkides

Chujowe. Lepiej by wrócił do Bitwy pod Grunwaldem, to była przeszłość. Wtedy byliśmy lepsi od reprezentacji Europy. Co prawda pomagali na Rusini, Tatarzy i Czesi ale to i tak budujące.

John Connor
John Connor

Pozdrawiam Panie Trenerze ! Świetne wspomnienia z najlepszych czasów piłki w Polsce !

Przemyslaw
Przemyslaw

Śmieszne mniej więcej tak jak Studio Yayo. Śmieszy tylko autora.

MarekKoniarek
MarekKoniarek

(ziew) zzzzzzzzzz

Jan Serce
Jan Serce

Syndrom polskiej kinematografii – „kurwa”, „kurwa”, „opierdolić”, „kurwa”, „pierdolony, „kurwa”.

cpc
cpc

Jak co poniedziałek…SŁABE!

Onangutan
Onangutan

Tak słabe, że nawet nie przeczytałem. Powieść s-fi była dobra pierwszy, drugi i może trzeci raz. Co prawda łatwiej jest wypuszczać takie zbitki zdań (sory, na miano artykułu trzeba sobie zapracować) niż ciekawy reportaż ale czy lepiej? Na pewno nie dla czytelnika…

Jak Co Szabat: Moshe Ohayon - Prywatnie Kolega Herberta Dicka
Jak Co Szabat: Moshe Ohayon - Prywatnie Kolega Herberta Dicka

Propsik, Wujciu, widzę że trochę w dawniejszym stylu, a narzekacze lamentują choć wcześniej im się dokładnie ta sama forma i styl podobała. Nie bóldupkujcie tak, panowie, że gość ma na głównej rubryczkę. Jak spojrzeć na ten wpis, a historię o dwóch gościach z Warszawy (nie pamiętam już ksyw) to jest niebo a ziemia. Tu widać że autor pisać umie, tam teksty żywcem z kawałków Probl3mu i Rogala DDL.

AKS
AKS

Jak dla mnie – Bomba!

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

MarekMeblorz
MarekMeblorz

Trenerze czy te piłki w meczu U-21 Polska -Dania to wasza sprawka z Pawełkiem ? 😉
Pozdrawiam trenera pierwszej klasy

eraderyu
eraderyu

Wujo, Maradona o kadrze znowu myśli…. Może i ty byś rozważył wielki come back? Tekst sztos 😀

Weszło
25.09.2020

Stanowisko #27 – Mioduski wziął Michniewicza. Co ja na to?

„Dariusz Mioduski jest właścicielem Legii już od kilku lat, ale dopiero teraz zdecydował się na ruch, który zazwyczaj dla właścicieli klubów piłkarskich jest oczywisty. Zatrudnił trenera. Do tej pory prowadził bowiem coś na kształt fundacji spełniającej marzenia ludzi, którzy aspirowali do tego, żeby w przyszłości stać się szkoleniowcami” – tak oto barwnie Krzysztof Stanowski rozpoczyna […]
25.09.2020
Weszło
25.09.2020

Konkursy, Wielki Kurs i 365 PLN bonusu – eWinner świętuje 1. urodziny!

Kto nie lubi urodzin? No właśnie, chyba takiej osoby tu nie znajdziemy. A jeśli znajdziemy, to przekonamy was do zmiany zdania wspólnie z eWinner. Ten legalny, polski bukmacher obchodzi właśnie pierwsze urodziny. Z tej okazji przygotowano mnóstwo atrakcji, na czele z bonusami, czyli czymś, co gracze lubią najbardziej. W weekend możemy zgarnąć aż 365 PLN […]
25.09.2020
Weszło
25.09.2020

„Świetny taktycznie” i „ma problem w relacjach z ludźmi”. Dwie twarze Marcina Brosza

Cztery mecze, 12 punktów, rozstrzelanie Legii na Łazienkowskiej, rozstrzelanie Lechii u siebie, brak litości dla beniaminków. Maszyna o nazwie Górnik Zabrze pędzi na początku tego sezonu i ani myśli się zatrzymać. Ogląda się to naprawdę przyjemnie, widać tam pomysł, każdy piłkarz wie, co ma robić i dodatkowo robi to bardzo dobrze. Nie napiszemy, że Marcin […]
25.09.2020
Weszło
25.09.2020

Sprzymierzeniec Wisły Płock – krótki sezon przy niezłym starcie

Może jeszcze za wcześnie na bicie się w pierś, może za wcześnie na sypanie głowy popiołem, ale w Płocku na razie rzeczywistość rozjechała się z przedsezonowymi prognozami. I rozjechała się w kierunku, który musi cieszyć fanów Wisły. Już w ubiegłym roku płocczanie byli przymierzani do spadku, a przez moment kręcili się nawet na pozycji lidera. […]
25.09.2020
Weszło
25.09.2020

Czy Górnik Zabrze za mocno rozbudził oczekiwania?

Górnik Zabrze na początku tego sezonu gra najlepszą piłkę w Ekstraklasie. Nawet nie zapraszamy do dyskusji, bo nie ma o czym dyskutować. Do pewnego momentu można było podchodzić do wyczynów drużyny Marcina Brosza z pewną rezerwą, bo ogrywała w Pucharze Polski nieposkładaną Jagiellonię i dwóch beniaminków. Potem jednak w dobrym stylu pokonała Lechię Gdańsk, a […]
25.09.2020
Weszło
25.09.2020

Widzew znów zwycięski? Dziś w Łodzi faworyt jest jeden

Piątek na zapleczu Ekstraklasy zapowiada się bardzo interesująco. Przed nami aż pięć spotkań, na czele z transmitowaną w telewizji konfrontacją GKS-u Jastrzębie z Widzewem Łódź. Choć formalnie gospodarzem meczu jest GKS, piłkarze zagrają w Łodzi. Ale nie tylko dlatego Widzew wyrasta na faworyta tej konfrontacji. GKS Jastrzębie – Widzew Łódź Ostatnie mecze bezpośrednie: RPPW Poprzednie […]
25.09.2020
Weszło
25.09.2020

Farerowie miażdżą Dinamo Tbilisi, za niskie bramki w meczu Tottenhamu. Co słychać w Lidze Europy?

Wczoraj skoncentrowaliśmy się rzecz jasna na pucharowych bojach Legii Warszawa i Piasta Gliwice, ale w eliminacjach do Ligi Europy działo się znacznie więcej. Bramkarze Tottenhamu Hotspur odkryli na przykład, że bramki na boisku w Skopje są o kilka centymetrów za małe. Klaksvik zdemolowało Dinamo Tbilisi i może być pierwszym zespołem z Wysp Owczych, który wystąpi […]
25.09.2020
Weszło
25.09.2020

PowerPlay. Kto jest w gazie, a kto wyraźnie pod formą?

No nie ma co kryć – nie popisaliśmy się świetną skutecznością w pierwszym po dłuższej przerwie odcinku naszego PowerPlaya. Chyba trochę przesadziliśmy z wysokością kursów, ale uznajmy, że to pierwsze śliwki robaczywki, pierwsze koty za płoty i tak dalej. Lecimy więc dalej i sprawdzamy, kto jest w gazie, a kto pod formą i ile można […]
25.09.2020
Weszło
25.09.2020

Górnik Zabrze zwolni Artura Skowronka? Szykujemy się na festiwal goli

Czy to ostatni mecz Artura Skowronka w roli trenera Wisły Kraków? Jeśli tak to nie zapowiada się na miłe pożegnanie. Górnik Zabrze idzie w tym sezonie jak burza. Dlatego jego starcie z cieniującą „Białą Gwiazdą” może być dla krakowian bolesne. Co stanie się dzisiaj na Śląsku? Typujemy, przewidujemy w TOTALbet.  Górnik Zabrze – Wisła Kraków […]
25.09.2020
Weszło
25.09.2020

Serie B to liga dla mnie. Już wcześniej lubiłem taktykę i włoskie przesuwanie

– Wydaje mi się, że ta liga jest pode mnie. Już wcześniej lubiłem bardzo taktykę, takie – powiedzmy – włoskie przesuwanie, dlatego te treningi będą z korzyścią dla mnie i jeszcze bardziej się rozwinę pod tym kątem – mówił Jakub Łabojko, świeżo po transferze do Brescii, na antenie WeszłoFM. Jak wyglądają jego pierwsze dni we […]
25.09.2020
Weszło
25.09.2020

Przełamanie Warty czy koncert Szwocha? Jak zacznie się piątek w Ekstraklasie?

Piątek. Ekstraklasa. Warta Poznań i Wisła Płock na jednym boisku. Czy można sobie wyobrazić lepsze otwarcie weekendu? Też nam się wydaje, że nie. Ale możemy je trochę poprawić, jeśli trafimy kilka typów na to spotkanie. Sprawdziliśmy ofertę legalnego polskiego bukmachera eWinner i przygotowaliśmy dla was parę podpowiedzi. Żeby piątek z Ekstraklasą stał się jeszcze przyjemniejszy. […]
25.09.2020
Weszło Extra
25.09.2020

Nie widzę interesu Wisły w wywiadzie Kuby

– Nigdy nie mieliśmy super flow, to trzeba przyznać. Takie rzeczy się czuje. Miałem w Wiśle kilka porażek, ale to jest ta największa – nie udało mi się zbudować relacji z Kubą – mówi Piotr Obidziński o swoich stosunkach z Jakubem Błaszczykowskim, odnosząc się do jego wywiadu dla „Foot Trucka”, w którym padło kilka mocnych zarzutów […]
25.09.2020
Weszło
25.09.2020

„Odmówiłem Legii, bo jej juniorzy trenowali na jednym boisku, na dodatek sztucznym”

W piątkowej prasie m.in. analiza świetnej gry Górnika Zabrze, napięta sytuacja w Wiśle Kraków, historia trenera Warty Poznań Piotra Tworka, rozmowa z Marcinem Cebulą, kontrowersje przed meczem GKS Jastrzębie – Widzew i sylwetka Jakuba Kamińskiego, który wybrał Lecha Poznań kosztem Górnika Zabrze i Legii Warszawa. PRZEGLĄD SPORTOWY Nikt w lidze nie potrafi znaleźć antidotum na […]
25.09.2020
Weszło
24.09.2020

Bawarska maszyna się nie zatrzymuje. Bayern z Superpucharem Europy

Mają czego żałować piłkarze Sevilli po meczu o Superpuchar Europy. Bayern Monachium – zespół oczywiście lepszy, jeżeli oceniać pełen przebieg spotkania – był dzisiaj mimo wszystko do ukąszenia i miał całkiem sporo problemów w defensywie. Andaluzyjczykom zabrakło jednak skuteczności w kluczowych momentach, a Bayern takich błędów nie wybacza, o czym przekonał się już choćby Olympique […]
24.09.2020
Weszło
24.09.2020

Kristopher Vida. Piłkarz dyskretny jak Tesla w godzinach szczytu

Kristopher Vida. Taki piłkarz, kojarzycie? Jeśli nie, to żaden skandal, nawet to rozumiemy. Bo gość jest w Polsce od pół roku i tak naprawdę nie dał nam ani jednego powodu, żeby nie myśleć o nim, jak o meteorycie. Bardzo kosztownym nie tylko ze względu na to, że Piast Gliwice sporo za niego zapłacił. Także dlatego, […]
24.09.2020
Weszło
24.09.2020

Gra lepsza niż wynik. Piast wypunktowany w Kopenhadze

No cóż, można się było tego spodziewać: Piast Gliwice tegoroczną przygodę z pucharami kończy na meczu z FC Kopenhaga. Mimo to odczuwamy spory niedosyt. Jeśli ktoś spojrzy na suche 0:3, pomyśli sobie, że nie było tematu i Duńczycy naszego przedstawiciela zgnietli. A wcale tak to nie wyglądało.  Dotychczas obowiązywał w tym sezonie następujący podział: Piast […]
24.09.2020
Weszło
24.09.2020

Nowa miotła nie pozamiatała, ale awans zrobiła

Po meczu z Górnikiem Zabrze i generalnie po niemrawym początku sezonu dało się wyczuć, iż kibice Legii Warszawa obawiają się meczu z kosowską Dritą Gnjilane. Wystarczyło jednak mniej więcej pół godziny tego spotkania, byśmy przekonali się, że równie dobrze można było bać się małej myszy, która błąka się gdzieś po piwnicy. Zasługa nowego szkoleniowca, którym […]
24.09.2020
Bukmacherka
24.09.2020

Obstawianie zakładów dzięki Typerplus.pl będzie teraz dużo prostsze!

Dziś możesz już obstawić każdą dyscyplinę sportową w zakładach bukmacherskich. Nie ma znaczenia, czy jest to piłka nożna, koszykówka, tenis hokej czy któraś z mniej popularnych, jak golf, pesapallo lub krykiet. Coraz większa liczba ludzi decyduje się na urozmaicenie widowiska sportowego poprzez obstawianie go online. To pozwala na przeżywanie jeszcze większych emocji w trakcie meczu. […]
24.09.2020