Real wygrywa, ale znowu stąpał po cienkim lodzie

redakcja

Autor:redakcja

23 września 2017, 19:05 • 3 min czytania

Real wygrywa, ale znowu stąpał po cienkim lodzie

Mówili, że Real jest w kryzysie i… mieli rację. Co prawda Królewscy zgarnęli dzisiaj trzy punkty, ale grali z drużyną, która w obronie przypominała Cracovię, a w ataku byli niczym Kartofliska. Mimo to drużyna Zidane’a męczyła się do ostatniej minuty, a wynik wisiał na włosku w każdej sekundzie meczu. 

Reklama

Trudno było oczekiwać po tym spotkaniu wielkich emocji, bo przecież Real mierzył się z drużyną, która przez pierwsze pięć kolejek nie strzeliła żadnej bramki. Tak więc mimo ich słabszej formy, to mało kto przypuszczał, że Królewscy dadzą sobie wbić bramkę. Nie mówiąc już o tym, że mistrz Hiszpanii mógłby mieć problemy z wywiezieniem kompletu punktów z Vitorii. I trzeba przyznać, że wszystko zaczęło się zgodnie z oczekiwaniami, ponieważ Real zdecydowanie przeważał, a wyjście na prowadzenie po strzale Ceballosa było czymś naturalnym. Choć w tej akcji było trochę przypadku, bo młody Hiszpan nim znalazł się w dobrej pozycji do oddania strzału, to najpierw musiał wygrać tzw. ,,przebitkę” z Gomezem. No, a później to już kropnął z dystansu w profesorskim stylu. Zaraz potem druga bramka wisiała w powietrzu, gdyż:

– Najpierw z rzutu wolnego spróbował Cristiano Ronaldo, ale był to zbyt słaby strzał, który wybił jeden z obrońców.

Reklama

– Następie Portugalczyk miękko dośrodkował z rzutu wolnego i groźny strzał głową oddał Ramos, lecz nie trafił do siatki. Był na metrowym spalonym, ale sędzia i tak tego nie widział. W zasadzie, to klasyka w hiszpańskim sędziowaniu – jeden babol na mecz to minimum.

– W dalszej kolejności z bliska strzelał Lucas, jednak strzał był niecelny.

– Groźnie głową uderzał również Nacho.

W każdym razie wszystko wskazywało na to, że zaraz padnie druga bramka… i padła, ale dla Alaves. Na przebój niczym Kucharczyk jeździec bez głowy prawą stroną pomknął Munir, który doskonale wrzucił futbolówkę do Manu Garcii, a ten fenomenalnie wykończył to strzałem głową pod poprzeczkę. Wiadomo – momentalnie na stadionie wybuchła radość, śpiewy, śmiechy i tak dalej. No, ale czasu nie starczyło, żeby dośpiewać choć jeden kawałek do końca, bo już po niespełna trzech minutach Ceballos znowu ich uciszył. Tym razem wykorzystał błąd bramkarza i z okolic szesnastego metra płasko uderzył piłkę w róg bramki.

Po przerwie swoje show mógł rozpocząć Cristiano Ronaldo, któremu zdecydowanie odradzamy wieczornej gry w kasynie, bo szczęścia to facet dziś nie ma. Zaczęło się od minimalnie niecelnego strzału z dystansu. Sytuacja powtórzyła się po kilku minutach, bo futbolówka znowu ciut przeleciała obok prawego słupka bramki. Chciałoby się powiedzieć do trzech razy sztuka, bo po trzecim strzale Ronaldo piłka trafiła w słupek, ale domyślamy się, że Portugalczyk celował jednak w bramkę. Warto odnotować również, że w międzyczasie sytuację sam na sam zmarnował Isco. No, a Ramos zmarnował taką setkę, że wcale byśmy się nie zdziwili, gdyby zawstydził tym samego Miłosza Przybeckiego.

Wszystko to mogło się zemścić i to srogo, bo Pedraza najpierw trafił w poprzeczkę, a chwilę później – po fatalnym błędzie Varane’a – w słupek. Cóż, jeśli Real w najbliższym czasie nie poprawi swojej gry i nadal będzie stąpał po tak cienkim lodzie, to szanse na wygranie ligi mogą znacząco zmaleć.

Alaves – Real Madryt 1:2 (1:2)
0:1 Ceballos 10′
1:1 Garcia 40′
1:2 Ceballos 43′

Najnowsze

Igrzyska

Rosjanin stał się Polakiem i pragnie medalu. „To jest rzeźnia”

Jakub Radomski
0
Rosjanin stał się Polakiem i pragnie medalu. „To jest rzeźnia”
Reklama

La Liga

La Liga

Ter Stegen zabrał głos po kontuzji. „To dla mnie wyjątkowo trudne”

Mikołaj Duda
0
Ter Stegen zabrał głos po kontuzji. „To dla mnie wyjątkowo trudne”
La Liga

Barcelona drżała do końca, ale ma półfinał! Słaby Lewandowski

Jakub Radomski
57
Barcelona drżała do końca, ale ma półfinał! Słaby Lewandowski
Reklama
Reklama