Czy będąc uzależnionym można osiągnąć sukces? Sprawdza to Lechia i Wisła

redakcja

Autor:redakcja

19 września 2017, 18:06 • 3 min czytania

Reklama
Czy będąc uzależnionym można osiągnąć sukces? Sprawdza to Lechia i Wisła

Bycie zależnym głównie od jednego zawodnika to naturalnie spore ryzyko – jeśli facetowi idzie to wszystko jest w porządku, problem braku zmienników znika pod dywanem, ale gdy najważniejszy piłkarz dozna kontuzji bądź obniży loty, wtedy z taką ekipą może być krucho. Wygląda na to, że wiele na jedną kartę stawia Lechia i Wisła.

Reklama

Gorzej idzie gra gdańszczanom, opierającym swój atak na Marco Paixao. Oczywiście, to nie wina Portugalczyka, on robi co może, to bardziej jego koledzy nie dojeżdżają z formą. Uzależnienie od napastnika sięgnęło olbrzymich rozmiarów – Lechia strzeliła 13 goli, Paixao walnął osiem, czyli prosta matematyka, do wora wsadził 61% sztuk. W minionej kolejce Lechia znów musiała liczyć właśnie na niego – to on strzelił bramkę kontaktową, to on wyrównał. Wiadomo, wcześniej swoje też zmarnował, ale przecież gdyby wykorzystywał wszystko, nie grałby w ekstraklasie.

Z kolei Carlitos ma siedem goli, Wisła strzeliła 12, czyli 58% jest jego. Wygraną z Piastem zrobił właściwie sam (no, z pewną pomocą gości) – najpierw został sfaulowany w szesnastce i wykorzystał karnego, następnie dał szansę pomylić się Szmatule, a bramkarz z tej okazji chętnie skorzystał. Carlitos robi dobrą robotę podwójnie – raz, że punktuje Wiśle regularnie, a dwa, broni jej letnich transferów. Część zagranicznych piłkarzy nie błyszczy. Z tej kolejki takiego Ze Manuela znajdziecie w badziewiakach, Imaz był blisko nominacji, Arsenić i Basha też nie zagrali popisowej partii. Na razie problemu nie ma, gdyż jest Carlitos.

Z innych nazwisk w kozakach szczególną uwagę zwracają dwa: Wieteska i Trałka. Ten pierwszy dlatego, bo jest w tym towarzystwie już po raz trzeci, tak dobrze radzi sobie w Górniku. Natomiast pomocnik Lecha raczej zazwyczaj jest w cieniu, tymczasem przeciwko Koronie gdyby nie on, być może Gino Lettieri i jego żółta koszula mogliby triumfować. Łukasz najpierw w ostatniej chwili wybił piłkę spod nóg rywala w szesnastce, potem strzelił pierwszą i jedyną dla Lecha bramkę, kiedy przytomnie zachował się w polu karnym.

Kończąc wątek kozaków – mieliśmy jeszcze mały dylemat czy postawić na Muchę, czy na Putnockiego, przecież bramkarz Bruk-Betu bronił kapitalnie. Stawiamy jednak na przedstawiciela Lecha, ponieważ on wybronił punkty Kolejorzowi (karny Kiełba), Mucha, mimo że absolutnie nie ze swojej winy, remisu niecieczanom nie utrzymał.

Reklama

car

U badziewiaków ruch, szczególnie w obronie, bo co ci goście wyprawiali, to przechodzi momentami ludzkie pojęcie.

– Słaby chciał sprezentować rzut karny Sandecji, ale tylko uprzejmości sędziego tak się nie stało. Obrońca postanowił więc później wylecieć z boiska i arbiter już nie protestował.

– Mitrović maczał palce w każdej bramce zdobytej przez Lechię, a styl w jakim objechał go Balde, zawstydziłby najwolniejszy wóz z węglem.

Reklama

– Rugasević najpierw sfaulował Carlitosa, a gdy Hiszpan zdobywał drugą bramkę, był gdzieś na jagodach, gol padł przecież z jego strony.

– Dvali najpierw wystawił piłkę Michalakowi, później w prawie każdej groźniejszej akcji Wisły Płock był sprawny jak zepsute radio.

Do tego dochodzi Alomerović, który miał zaskakująco mało roboty w Poznaniu, a i tak zdołał zawalić bramkę. Gdyby zestawić obronę w dziewiątej kolejce tylko z tych gości, daliby się zaskoczyć przez atak bezludnej wyspy. Szczęście ma tylko Mitrović, on jako jedyny kończy tę rundę spotkań z punktem, ale Jaga ma oczko pomimo niego, a nie dzięki niemu.

Dalej są ludzie przydatni swoim klubom w ofensywie jak grzebień łysemu. Trudno stwierdzić, którzy z nich byli najbardziej rozczulający w swojej beznadziei, ale wybór rozstrzygnie się chyba między Vranjesem a Zwolińskim. Pierwszy chętnie uderzał z dystansu, a powinien mieć zakaz sądowy, drugi od dawna nie jest snajperem, ale teraz nie przypomina już nawet piłkarza.

Reklama

badziew

Fot. FotoPyK

Najnowsze

Reklama
Mundial 2026

Mundial szokujących remisów, ale bez żadnej sensacji

AbsurDB
3
Mundial szokujących remisów, ale bez żadnej sensacji

Kozacy i badziewiacy

Reklama