Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama
Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama

Legia cierpliwie czeka ze wzmocnieniami

redakcja

Autor:redakcja

20 czerwca 2017, 09:52 • 7 min czytania 108 komentarzy

Dlaczego Legia nie jest pazerna na transfery od samego otwarcia okna? Z rozmów z pracownikami klubu wynika, że cierpliwie czekają na piłkarzy z wyższego poziomu, którzy dziś szukają zatrudnienia w mocniejszych zespołach, ale z czasem łaskawszym okiem spojrzą na Legię. Władze klubu dostały od Jacka Magiery listę piłkarzy z Polski i z lig zagranicznych oraz pozycje, które trzeba priorytetowo obsadzić. Nad transferami pracują w większym gronie. Nie ma ciśnienia, by nowi gracze dołączyli już, w trakcie pierwszego zgrupowania – pisze o dotychczas dość zachowawczych poczynaniach Legii na rynku transferowym dzisiejsza „Wyborcza”.

Legia cierpliwie czeka ze wzmocnieniami

FAKT

Wielkie talenty, którym w klubach brakowało regularnej gry, na polskim Euro przechodzą przez czyściec.

Za Renato Sanchesa (20 l.) szefowie Bayernu Monachium zapłacili 35 milionów euro, a Goncalo Guedes kosztował działaczy PSG 30 milionów. Dwaj reprezentanci Portugalii po wielkich transferach odeszli jednak w zapomnienie. Turniej w Polsce ma być dla nich powrotem do świata żywych. Obaj są bardzo młodzi, po doskonałym sezonie w Benfice kosztowali fortunę, a wielki futbol ich przerósł. Na młodzieżowe mistrzostwa Europy przyjechali w pewnym sensie za karę, bo przegrali rywalizację w dorosłej reprezentacji. – Nie można powiedzieć, że im odbiło, ale trafili na szczyt za szybko. Nowy język, nowa kultura, najlepsi piłkarze. Jednak jeszcze będzie o nich głośno. Młodzieżowa kadra jest dla nich jak czyściec – powtarzali zgodnie portugalscy dziennikarze.

Zrzut ekranu 2017-06-20 o 08.48.45

Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama
Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama

Szwedzki skrzydłowy Nicklas Barkroth wybrał Lecha zamiast Legii.

– Znamy go od dawna. Zauważyliśmy już w 2010 roku podczas meczu przeciwko reprezentacji Polski do lat 19. Przez kilka lat śledziliśmy jego postępy i teraz uznaliśmy, że nadarza się idealny moment, żeby go sprowadzić. Był jednym z naszych priorytetów w letnim okienku – mówi wiceprezes Lecha Piotr Rutkowski (33 l.), który dwa tygodnie temu był w Szwecji i namawiał piłkarza do transferu.

Skutecznie, bo Baerkroth za pośrednictwem swojego menedżera odmówił Legii, która już zimą robiła podchody. Kolejorz wówczas czekał. Wiedział bowiem, że do gry będzie mógł włączyć się tylko, jeśli awansuje do europejskich pucharów. I teraz stanął do rywalizacji. Warszawiacy próbowali kontratakować – choć prezes Legii twierdzi, że tym razem nie byli zainteresowani kupnem Baerkrotha. Szwedzkie media informują, że w grze o zawodnika było także Broendby IF.

GAZETA WYBORCZA

Cierpliwy mistrz, czyli dlaczego Legia nie szaleje z transferami?

Dlaczego Legia nie jest pazerna na transfery od samego otwarcia okna? Z rozmów z pracownikami klubu wynika, że cierpliwie czekają na piłkarzy z wyższego poziomu, którzy dziś szukają zatrudnienia w mocniejszych zespołach, ale z czasem łaskawszym okiem spojrzą na Legię.

Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama
Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama

Władze klubu dostały od Jacka Magiery listę piłkarzy z Polski i z lig zagranicznych oraz pozycje, które trzeba priorytetowo obsadzić. Nad transferami pracują w większym gronie. Nie ma ciśnienia, by nowi gracze dołączyli już, w trakcie pierwszego zgrupowania. Dlatego Dariusz Mioduski wyraźnie odciął się od zainteresowania Bärkrothem. Lech szczycił się jego transferem, ogłaszając, że „uprzedził Legię”.

Zrzut ekranu 2017-06-20 o 09.00.21

SUPER EXPRESS

„SE” w rozmowie z Ireneuszem Mamrotem przybliża jego sylwetkę. Od rozwoziciela gazet w Trzebnicy do trenera wicemistrza ligi.

Kiedy otrzymał pan propozycję z Jagi? Pytam, bo głośno było o negocjacjach białostockiego klubu z Ljubosławem Penewem, a potem Maciejem Bartoszkiem.
Telefon od Cezarego Kuleszy odebrałem w sobotę. Prezes przedstawił ofertę i dał mi 24 godziny na zastanowienie. Jedną noc miałem z głowy, bo trzeba było podjąć być może życiową decyzję. Z niedzieli na poniedziałek też w ogóle nie spałem, bo myślałem, jak rozstać się z Chrobrym, z którym miałem ważny kontrakt. Mogłem pozostać w Głogowie, gdzie miałem stabilną sytuację i udało się stworzyć solidną drużynę. Pewnie byłoby mniej stresu, niż czeka mnie w Białymstoku, ale z drugiej strony trudno jest walczyć o awans, gdy co rok odchodzą znaczący zawodnicy. A poza tym wicemistrzom Polski się nie odmawia!

Przeszedł pan długą drogę od rozwoziciela gazet i dziennikarza “Nowej Gazety Trzebnickiej” do szkoleniowca drugiej drużyny Ekstraklasy.
Po 17 latach pracy w zawodzie trenera mam wiedzę, doświadczenie i zapał do pracy, którym zarażę piłkarzy. W poprzednich rozgrywkach Piast, Zagłębie Lubin i Cracovia grą w grupie spadkowej zapłaciły za występy w pucharach. Gdyby nie podział punktów, po rundzie zasadniczej strat do Jagi nie odrobiłaby nawet Legia. Zrobię wszystko, żeby ze mną na ławce Jagiellonia grała równie dobrze jak dotąd.

Zrzut ekranu 2017-06-20 o 09.03.38

PRZEGLĄD SPORTOWY

Gramy do końca. Z matematyką pod pachą, ale do końca.

Zrzut ekranu 2017-06-20 o 09.12.28

Nadzieja umiera ostatnia, remis ze Szwecją uratowany.

Mecz otwarcia, mecz o wszystko, mecz o honor. Wydawało się, że ten stary dowcip o postawie polskiej reprezentacji w mistrzowskich turniejach nie straci na aktualności, ale udało się uratować remis. W razie porażki ze Szwedami nie mielibyśmy już nawet matematycznych szans na półfinał. Na szczęście w końcówce Dawid Kownacki wykorzystał rzut karny i daliśmy radę nie przegrać. Zwycięstwo z Anglią i korzystny wynik w spotkaniu Słowacji ze Szwecją da nam awans.

Regulamin turnieju mówi, że w razie równej liczby punktów, o kolejności w tabeli decydują bezpośrednie mecze między zainteresowanymi zespołami. Z zerem na kolejkę przed końcem nie moglibyśmy już więc wyprzedzić Słowacji i Szwecji. O Anglii też nie byłoby mowy. Ale tak tragicznie nie jest. Czwartkowe spotkanie w Kielcach nie będzie pożegnalnym meczem tej biało-czerwonej drużyny. Będzie miało wielką stawkę.

Zrzut ekranu 2017-06-20 o 09.12.50

Oceny Tomka Włodarczyka po Szwecji. Najniżej Dawidowicz, najwyżej Kownacki. Tutaj o pomocniku Benfiki:

Paweł Dawidowicz
Dziwny wybór selekcjonera, który jakby uparł się na wystawianie właśnie jego. Najgorszy w polskiej drużynie. Dawał niewiele pozytywnego. Symbol naszej nieporadności w drugiej linii. Miał problemy z ustawianiem się, nie trzymał pozycji, wyglądał na zagubionego, spóźnionego o tempo. Brakowało mu energii, agresji i pewności siebie. Widać, że w Vfl Bochum grał niewiele (1048 minut w sezonie 2016/17). Trudno więc logicznie wytłumaczyć tak silną pozycję w kadrze, skoro do gry ma niezłych rywali: Radosława Murawskiego i Krystiana Bielika.
OCENA: 2

Zrzut ekranu 2017-06-20 o 09.12.57

Gazeta apeluje do naszych pucharowiczów: nie przynieście nam wstydu. Bo każdy inny wynik niż awans tymże wstydem będzie.

Nietęgie miny mają w Białymstoku. Przy ostatnim podejściu do gry w Europie, Jaga wylosowała idealnie – litewską Kruoję Pokroje, a więc niespełna 500 km od domu. Teraz wicemistrzów Polski czeka o wiele dalsza wyprawa – pierwszy mecz eliminacji Ligi Europy zagrają w Gruzji, czyli ok. 2,5 tys. km od domu. Piłkarze Jagiellonii wylosowali Dynamo Batumi, ale na spotkanie będą się musieli pofatygować do Kutaisi.

To nie koniec. Jeśli jagiellończycy uporwają się z Gruzinami, w II rundzie czeka na nich… klub z Azerbejdżanu (FK Qabala), czyli w perspektywie jeszcze dłuższa podróż. Wybieganie w przyszłość w przypadku naszych pucharowiczów jest jednak ryzykowne. Najpierw wypada pokonać Dinamo Batumi.

Zrzut ekranu 2017-06-20 o 09.13.04

Zieliński zwolniony, w jego miejsce Fornalik?

W trakcie minionych rozgrywek kilkakrotnie wydawało się, że Zieliński straci pracę, ale Filipiak długo wytrzymywał ciśnienie. – Uważam Zielińskiego za dobrego trenera i z powodu kilku porażek zdania nie zmienię.

Wspominał, że rozmawia z kandydatami do objęcia zespołu Cracovii, potem się z tego wycofał, nazywając to spekulacjami i „pierdami”. Wreszcie w maju zadeklarował: – Jeśli trener utrzyma drużynę w ekstraklasie, zachowa posadę.

Zieliński odniósł się do tego z olbrzymim dystansem. – Przestałem się przejmować tymi wypowiedziami, bo co tydzień jest inna – mówił, gdy walka o utrzymanie trwała jeszcze w najlepsze.

Nowy trener Pasów zostanie zaprezentowany jeszcze w tym tygodniu i wszystko wskazuje na to, że będzie to Fornalik.

Zrzut ekranu 2017-06-20 o 09.13.09

Artur Płatek, czyli człowiek Kloppa, który odmówił Manchesterowi United.

Nie skorzystał pan z propozycji United, by wzmocnić ich dział skautingu.
Skontaktowali się ze mną, jednak nie zastanawiałem się nad tą propozycją.

Ponieważ?
W skauting zaangażowałem się za namową Jurgena Kloppa. Okazując mu wdzięczność za umożliwienie mi pracy w takim i dla takiego klubu jak Borussia Dortmund, postanowiłem, że nie będę brać pod uwagę zmiany miejsca pracy. Klopp i ludzie z Borussii podali rękę w trudnym dla mnie czasie. To były sprawy osobiste, lecz miały wpływ na moje życie zawodowe. Zazwyczaj kumulacja kłopotów następuje w parze. Kiedy zaczyna padać, zaraz są grzmoty i błyskawice. U mnie tak się właśnie stało. Kiedy wróciłem do Polski z Kaiserslautern, w którym asystowałem trenerom Mario Kurzowi, a następnie Krasimirowi Bałakowowi, przeszedłem trudne pół roku. Dziś tamten czas to wyłącznie nieprzyjemne wspomnienie. Borussia mi zaufała i staram się jej nie zawieść. Dlatego, gdy po półtora roku mojej pracy w BVB nadeszła oferta z Manchesteru United, powiedziałem „Nie, dziękuję”. Borussia jest świetną marką. Nie widząc powodu, by cokolwiek zmieniać, przedłużyłem kontrakt z nią do 2020 roku.

fot. FotoPyK

Najnowsze

Anglia

Ten Hag po porażce z Fulham: Trzeba patrzeć na szerszą perspektywę, ta jest bardzo dobra

Piotr Rzepecki
0
Ten Hag po porażce z Fulham: Trzeba patrzeć na szerszą perspektywę, ta jest bardzo dobra

Komentarze

108 komentarzy

Loading...