Wybudzili ze śpiączki już trzydzieści troje dzieci. Teraz te walczą o powrót do normalnego życia. Zarządzający Kliniką Budzik dr Andrzej Lach stroni od porównań do hollywoodzkich produkcji. Wie, że mamy do czynienia z procesem. Żmudnym, bolesnym. Od delikatnego poruszenia kciukiem, po ledwo słyszalne słowo „mama”. Woli nie rozmawiać o cudach, lecz o wiedzy medycznej, opierać się na faktach. Analizowane przypadki pozwalają ocenić, że po dłuższym okresie uwięzienia we własnym ciele, nie tylko mięśnie muszą się odbudować.

Śpiączka nie jest chorobą

Autor bestselleru „Lista Schindlera” pisze: „ten, kto ratuje życie jednego człowieka, ratuje cały świat”. Przyświeca panu podobna idea?

Chciałbym, żeby Budzik dobrze wykonywał pracę, do której został powołany. Dawał pomoc dzieciom, nadzieję rodzicom i traktował pacjentów w sposób podmiotowy. I to jest wszystko, cała idea.

Ludzie w śpiączce nas słyszą?

Wszystko wskazuje na to, że tak. Wielu pacjentów w śpiączce odbiera bodźce. W tym sensie, że rozumie je, przetwarza intelektualnie. Bo nie wystarczy czegoś słyszeć, prawda? My narzecze jednego z państw afrykańskich też słyszymy, ale co nam to daje bez zrozumienia, co ktoś do nas mówi? Większość pacjentów słyszy, część z nich rozumie, stara się reagować.

Jak sprawdzacie te reakcje? Czytałem o urządzeniu potocznie nazywanym cyberoko.

Eye tracking system polega na śledzeniu ruchu gałek ocznych. W zależności, w który region ekranu komputera patrzy dziecko, można odczytywać, czy jest z nim kontakt, czy dokonuje świadomych wyborów. Wyświetla się np. dwa obrazki i prosi: „popatrz na pieska”, „poparz na kotka”. Później pytamy, co jest do siebie podobne.

Kochającej taniec Ani przed wybudzeniem puszczaliście jej ulubiony zespół One Direction.

Prowadzimy w Budziku muzykoterapię. Polega ona na tym, że dobiera się muzykę do zainteresowań dziecka. Pamiętam też harcerkę, której śpiewane były szanty. Wydawało się, że w ich rytm nawet pomrukiwała.

Łukasza spod Torunia wybudziła komedia w telewizji, dziewczynkę z Włoch wyrwały ze śpiączki pozdrowienia nagrane przez Alessandro Del Piero, odgłos przejeżdżających pociągów pozwolił wrócić z dalekiej podróży dróżnikowi.

Medycyna jest nauką biologiczną. Pojedynczy opisywany przypadek nie stanowi podstaw do stuprocentowego wnioskowania, daje pewien kierunek. Nie jestem w stanie odpowiedzieć na pytanie, czy mówimy tu o czynnikach powodujących wybudzenie, mechanizmie spustowym, czy o koegzystencji. Opieram się na podkładzie medycznym – na badaniach statystycznych. A z przyczyn etycznych takich badań się nie przeprowadza.

Można chyba jednak powiedzieć, że stworzenie pacjentowi namiastki jego środowiska naturalnego sprzyja terapii?

Na pewno trzeba mu zapewnić jak najbardziej wszechstronne bodźcowanie – dostarczenie bodźców, które stymulują wiele zmysłów.

Czyli najlepiej byłoby od czasu do czasu zwalniać pacjentów na przepustki.

Obecnie w polskim systemie opieki zdrowotnej nie ma czegoś takiego jak przepustka. Ani w Budziku, ani w żadnym szpitalu nie funkcjonuje taki termin. Chociaż rzeczywiście, rodzice części dzieci wracających do domu po Budziku mówią, że ich synowie/córki odżyły. Nagle są w środowisku znajomym, mają obok siebie kolegów, koleżanki. Jest inaczej. Natomiast podkreślam, to subiektywne spostrzeżenia rodziców. Często zdarza się, że postrzeganie stanu dziecka przez lekarzy diametralnie odbiega od tego, co widzą rodzice. Rodzic zwykle widzi więcej. Czasem wynika to z faktu, że dokładniej patrzy, zna dłużej dziecko, a czasem po prostu chce coś zobaczyć i odrzuca wszelkie obserwacje, które mogłyby być negatywnie interpretowane – zaburzać oczekiwanie w stosunku do efektu terapeutycznego.

Profesor Zbigniew Religa mawiał, że im więcej przeżył jako chirurg, tym bardziej jest ateistą.

Wybudzenie ze śpiączki to stanowczo proces. Od prawie 4 lat funkcjonowania Budzika obserwujemy powtarzające się schematy związane z uszkodzeniem danego regionu mózgu, reakcją pacjenta, występującymi ewentualnie powikłaniami.

Japońscy specjaliści udowodnili, że dla co najmniej sześćdziesięciu procent pacjentów nie jest obojętne działanie wszczepianego w pień mózgu stymulatora. Jak to się ma do słów amerykańskiego psychoterapeuty Arnolda Mindella, który uważa, że śpiączka to wynik zatrzaśnięcia się chorego w lęku?

Pan Mindel nie jest lekarzem, lecz psychologiem. Patrzy na problem stanu wegetatywnego śpiączki zupełnie z innej perspektywy. My nie stosujemy takiej diagnostyki.

Dopóki pacjent nie poradzi sobie ze strachem, żadna terapia nie przyniesie efektów. To chory musi podjąć decyzję, po której stronie chce być”.

Do Kliniki Budzik trafiają osoby po wypadkach komunikacyjnych (tych jest najwięcej), po operacjach – zwykle ośrodkowego układu nerwowego, guzów mózgu. A także ludzie, który przeżyli podtopienie, próby samobójcze. Dzielimy te przypadki na dwa typy – uraz lub przyczyna nieurazowa. O ile w urazie mamy do czynienia zwykle z tym, że pewna część kory mózgowej jest uszkodzona bardziej od innej, o tyle np. w podtopieniu najczęściej mamy sytuację, że istota szara kory mózgowej jest uszkodzona bardzo równomiernie. Stąd objawy towarzyszące są wyjątkowo różne i nie można powiedzieć, że śpiączka jest czystym wektorem. Że to strach albo coś jeszcze innego. Śpiączka nie jest chorobą. Jest zespołem objawów towarzyszących bardzo różnym schorzeniom.

Metodą Mindella pracowano z Olą, córką założycielki Kliniki Ewy Błaszczyk. Aktorka twierdzi, że drugie życie, to po wybudzeniu ze śpiączki, jest więcej warte od pierwszego. Bo jest ono świadome, wykradzione od losu.

Powrót do świadomości dziecka, które przebywało długo w stanie wegetatywnym, wywołuje euforyczne reakcje rodziców. I tak odczytuję słowa pani Ewy. Poród jest zjawiskiem naturalnym, normalnym następstwem faktu bycia w ciąży i oczekiwania na rodzinę. Tu, w Budziku, zdarzenia wiodące do tego czy dziecko wybudzi się, czy nie, są nieprzewidywalne.

Pacjent w śpiączce jest bardziej narażony na infekcje?

Tak. W przypadku infekcji płuc stosujemy kamizelkę, która wytwarza ultradźwięki i ułatwia ewakuację wydzieliny, dzięki niej odkrztuszamy. Długie leżenie sprzyja infekcjom układu moczowego, np. zakwaszeniu moczu. Tutaj stosujemy preparaty.

Pacjent w śpiączce musi być kilkakrotnie lepiej odżywiany niż osoba zdrowa.

Kalorie dobieramy mierząc parametry ciała i biorąc pod uwagę intensywność rehabilitacji.

To prawda, że osoba w śpiączce powinna przyjmować nawet 4000 kcal dziennie?

Więcej kalorii potrzebują osoby o nadmiernym napięciu mięśniowym, które wiąże się z uszkodzeniem ośrodkowego układu nerwowego. Mamy pacjentów kachektycznych, którzy trafiają do Kliniki bardzo, bardzo wychudzeni. Ciągłe napięcie mięśniowe wydatnie zwiększa zapotrzebowanie na pożywienie i sprawia, że nie ma szans na efektywną rehabilitację. Dlatego podajemy takim pacjentom leki, które je obniżają.

Rehabilitujecie dzieci na miejscu?

Zapewniamy pacjentom intensywną fizjoterapię, aby zapobiec nieuchronnym procesom, zmianom, które dzieją się, gdy człowiek się nie rusza. Mówimy tu o zanikach mięśniowych, ograniczeniu zakresów ruchów w stawach. Tak jak zanikają nam kości długie, tak samo mięśnie w obrębie żuchwy, podniebienia. Pacjenci na powrót uczą się nie tylko mówić, ale i jeść, przełykać. Gdybyśmy zostawili ich w tym względzie bez opieki, to – pomijając inne objawy uboczne związane z przewodem pokarmowym, układem moczowym, odleżynami – mimo wybudzenia, pacjent nie miałby szans na jakiekolwiek samodzielne egzystowanie.

Współpracujecie z ośrodkami, które pomagają dzieciom wrócić do życia?

Często wychodzący od nas pacjenci kierują się do sąsiedniej Kliniki Rehabilitacji Neurologicznej Centrum Zdrowia Dziecka. Współpracujemy też z dwoma ośrodkami rehabilitacyjnymi w Górach Świętokrzyskich, które przyjmują naszych pacjentów na 2-3 tygodniowe gratisowe turnusy. Staramy się nie zostawiać ich oraz ich rodziców samych sobie. W ramach kontaktów międzylekarskich zapewniamy opiekę neurologa, pediatry w miejscu zamieszkania zainteresowanych. I – w miarę możliwości – fizjoterapeuty. Nie ma się co oszukiwać, wybudzeni będą wymagali rehabilitacji jeszcze miesiącami albo latami.

Znam opowieści osób wybudzonych, które wcale nie wiedziały, że są w śpiączce i że nie mają władzy nad własnym ciałem. Na przykład jeden z pacjentów był przekonany, że mówi, krzyczy, chociaż w tym czasie wszyscy wokół niego widzieli w nim człowieka w śpiączce, który nie reagował na żadne bodźce” – przybliża dr Marek Binder z Uniwersytetu Jagiellońskiego. 

Opowieści dzieci z Budzika nie były na tyle jednoznaczne, żeby stwierdzić, iż pamiętają, co działo się przed wybudzeniem. Nieraz mama mówi do dziecka: „Słuchaj, ty spałeś, a ja cały czas czytałam ci bajki, twoje ulubione”. „Tak, tak, pamiętam. Mama siedziała przy mnie i czytała mi bajkę”. Pytanie, na ile są to wspomnienia, które rzeczywiście były w głowie osoby wybudzonej, a na ile zostały do niej wdrukowane w czasie odzyskiwania świadomości. Procesu, który trwa, nie jest błyskiem chwili. Mówimy o powolnym jej odzyskiwaniu. Powrocie do świadomości, a nie do życia czy zdrowia.

W sztuce Harolda Pintera „Niby-Alaska” pacjentka budzi się po 15 latach. Nie potrafi zrozumieć, że jest już dorosłą kobietą. Zatrzymała się na etapie 16-latki. Tak byłoby też i w życiu?

Nie wiem, nie czuję się na siłach, żeby odpowiedzieć na to pytanie. Czasami mam wrażenie, że sam mam 28 lat. (uśmiech) Zakładam, że wpływ środowiska u osoby z pełnymi zdolnościami intelektualnymi powinien pomóc w zorientowaniu się w rzeczywistości.

A czy człowiek przez wypadek będący przyczyną zapadnięcia w śpiączkę może się zmienić? Ewa Błaszczyk opowiada, że Ola – przed nieszczęsnym zachłyśnięciem się wodą (próbowała połknąć lekarstwo) – była łobuziakiem, już mając 6 lat podrywała chłopców. Prezes Fundacji „Akogo?” zaznacza przy tym, że nie ma pojęcia, jaka córka byłaby teraz, po wymarzonym wybudzeniu.  

Zostało opisane w neurologii wiele przypadków, w których uraz ośrodkowego układu nerwowego zmienia osobowość człowieka. Był taki sławny kazus Anglika. Podczas robót montażowych metalowy pręt przebił mu czaszkę, przeszedł na wylot. Robotnik otrzepał się i od razu chciał pójść do domu. Okazało się, że pręt nie uszkodził mu dużych naczyń i struktur ważnych dla utrzymania życia, ale uraz sprawił, że ten człowiek strasznie się zmienił.

Irek, 36-letni policjant, po wybudzeniu klął jak szewc, bez opamiętania wyzywał pielęgniarki.

Nie zapominajmy, że mamy różne ośrodki w mózgu odpowiedzialne za emocje – np. za złość.

Jeśli chodzi o tego Anglika: z łagodnego faceta stał się harleyowcem, macho  o bardzo skrajnych, niebezpiecznych zachowaniach. Jeździł wyjątkowo ostro i zginął w wypadku motocyklowym.

Obserwujecie takie historie w Budziku?

Mieliśmy dwoje dzieci, które zaraz po przebudzeniu cechował nadmierny apetyt. Taki rzeczywisty wilczy głód. Bez względu na to, co te dzieci jadły, to nadal były głodne.  Uszkodzenie ośrodka odpowiedzialnego za uczucie głodu.

andrzeeeee

Największe szanse na powodzenia macie przez pierwsze półtora roku od urazu. Zmiany w mózgu nie są jeszcze utrwalone.

Badania mówią wyraźnie: im dłuższy okres od czynnika powodującego zapadnięcie w śpiączkę, tym prawdopodobieństwo wybudzenia spada. Taka jest brutalna statystyka. Co nie oznacza, że wyklucza się osoby, które przebywają w śpiączce długotrwale, nawet naście lat.

Córka Ewy Błaszczak jest w śpiączce już od siedemnastu. Czy można wskazać czas, po którego upływie nie warto się budzić?

Każdy musi samemu odpowiedzieć na to pytanie. Nie roszczę sobie prawa, żeby decydować co oznacza w tym wypadku słowo „warto”. Dla jednych osób warto, ponieważ znowu są z bliskimi – to już wypełnia sens ich życia. Innym radość da tylko pełna sprawność, możliwość brylowania w towarzystwie.

Rekord Fundacji „Światło”, która pomaga pełnoletnim „śpiochom”, to wybudzenie po 19 latach. Jej szefowa Janina Mirończuk, często słyszy pytanie: po co oni żyją? „Po to, żebyś ty nauczył się kochać” – powtarza niezmiennie i wspomina matkę jednego z pacjentów. Ta zarzeka się, że woli do ostatnich dni pielęgnować syna, niż nosić mu kwiaty na cmentarz.

Tu mamy z kolei perspektywę opiekuna.

Koordynator programów medycznych Fundacji „Akogo?” Paweł Kwiatkowski porównuje stan psychiczny osoby w śpiączce do świadomości pasażerów spadającego samolotu. „Jedna z wybudzonych pań opowiadała, że doskonale pamięta moment, w którym wewnętrznie się obudziła. Domyśliła się, że miała wypadek, zrozumiała, że leży w szpitalu i zaczęła słyszeć lekarzy, którzy mówili przy niej wprost, że jej stan nie rokuje powrotu do zdrowia. To było dla niej najgorsze przeżycie, nie potrafiła opisać, w jaką panikę wpadła. Nękał ją potworny strach przed tym, że ją odłączą”.

Są takie chwile, że człowiek zadaje sobie to fundamentalne pytanie: „czy warto?”. W mojej opinii jednoznacznej odpowiedzi nie ma. Jedna z nastoletnich dziewczynek wybudzonych w Klinice Budzik była przed wypadkiem zaawansowaną tancerką, postrzegała siebie jako bardzo atrakcyjną, wysportowaną osobę. Ponad rok po wybudzeniu rozmawiałem z jej mamą. Mówiła, że córka zaczyna chodzić, ale wygląda to ciągle nieporadnie, ma duże ograniczenia natury fizycznej. Dziewczynka popatrzyła któregoś dnia w lustro i stwierdziła, że gdyby mogła wybrać, to wolałaby w tym wypadku zginąć niż wrócić.

Krzysztof, rehabilitowany dzięki wsparciu Fundacji „Światło”, był murarzem. Teraz jest murarzem jedynie na imprezach. Przebiera się za niego, nie może normalnie pracować. Lekarze nie pozostawiają złudzeń, nikt po wybudzeniu nie wraca całkowicie do takiego stanu jak przed wypadkiem. Wielu wybudzonych nie mówi, większość nie stanie nigdy na nogi.

W dziewięćdziesięciu paru procentach nie możemy mówić o pełnym powrocie do zdrowia. Ale ja zostawiam ten margines. Zwłaszcza dla dzieci, które stosunkowo krótko przebywały w śpiączce.

Pamiętam chłopaka, bardzo charakterystyczny. Był zapalonym piłkarzem, fanem Cristiano Ronaldo. Kiedy spał, puszczaliśmy mu mecze. Po wybudzeniu miał szczęście spotkać się z Ronaldo, ten zaprosił go do Madrytu. Jest jednym z niewielu dzieci, które wyszły od nas na własnych nogach. Po rocznej rehabilitacji ciągle ma wprawdzie problemy z wysławianiem się, formułowaniem myśli, ale jego sprawność ruchowa jest niemal taka sama, jak przed przykrym zdarzeniem. Podobnie jest z innych chłopcem, który – wierzę – będzie zupełnie sprawny. Ania, o której rozmawialiśmy na początku, być może nie zostanie profesjonalną tancerką, ale ma wszelkie dane ku temu, żeby normalnie funkcjonować. Jak każdy inny człowiek.

k

ROZMAWIAŁ HUBERT KĘSKA

A jeśli chcecie wspomóc Klinikę Budzik…

FUNDACJA Ewy Błaszczyk „AKOGO?”

ul. Podleśna 4

01-673 Warszawa

nr konta: 02 1090 1056 0000 0000 0612 1000 (Bank Zachodni WBK S.A.)

Suche Info
24.09.2022

Groźne zderzenie Ronaldo z bramkarzem. CR7 zalał się krwią [WIDEO]

Już po niespełna piętnastu minutach meczu Czechy – Portugalia w Lidze Narodów doszło do nieprzyjemnego starcia z udziałem Cristiano Ronaldo. CR7 w walce o piłkę zderzył się z Tomaszem Vaclikiem. Rozbił nos i zaczął mocno krwawić. Na szczęście nic poważnego nie stało się Portugalczykowi po tym starciu z czeskim bramkarzem i mógł wrócić do gry. Lekarze zatamowali krwawienie, a z nosem Cristiano Ronaldo jest wszystko w porządku. Cristiano Ronaldo znokautowany w meczu Czechy […]
24.09.2022
Weszło
24.09.2022

Michniewicz: – Mecz ze Szwecją? To już nowa reprezentacja

Na konferencji prasowej przed meczem z Walią, na której przepytano Czesława Michniewicza i Wojciecha Szczęsnego, padło wiele konkretów. Nasz bramkarz uważa, że za dużo dyskutujemy na temat formacji. Selekcjoner uderza w podobne tony twierdząc, że nie ma znaczenia, czy wyjdziemy trójką czy ósemką obrońców, liczy się wykonywanie założeń. Jednocześnie zauważa, że w porównaniu do zespołu, który wywalczył awans w Chorzowie, to już nowa drużyna. Dowiedzieliśmy się o sytuacji Szymańskiego (odniósł drobną kontuzję na rozgrzewce przed meczem z Holandią), Dawidowicza (wrócił […]
24.09.2022
Suche Info
24.09.2022

Eden Hazard: – Czuję się dobrze w Realu, ale chcę grać więcej

Przed meczem Belgia – Holandia w Lidze Narodów Eden Hazard, kapitan reprezentacji „Czerwonych Diabłów” wziął udział w konferencji prasowej, gdzie wypowiedział się o swojej aktualnej sytuacji w Realu Madryt i o budowaniu optymalnej formy na mistrzostwa świata w Katarze. – Przechodziłem przez trudne momenty. Chcę grać, a nie gram. Czuję się dobrze w Realu Madryt. Po prostu gram mniej (śmiech). Jednak kiedy gram, gram dobrze. To delikatna sytuacja… Chcę grać więcej. Wiem, że mogę […]
24.09.2022
Suche Info
24.09.2022

Brazylijczyk z Karabachu zagra dla Polski? „Toczyły się dyskusje na ten temat”

Kady Iuri Borges Malinowski piłkarz Karabachu Agdam w rozmowie z serwisem Futbolinfo.az wyznał, że jeden z przedstawicieli PZPN pytał Brazylijczyka o jego pochodzenie i chęć reprezentowania Polski. W I rundzie eliminacji do Ligi Mistrzów Lech Poznań mierzył się z Karabachem Agdam. Mistrzowie Polski mile nie wspominają tego dwumeczu, a w szczególności rewanżu, w którym rywale pokazali im lekcję futbolu. Azerowie wygrali 5:1, a dwa gole w tym meczu były autorstwa Kady’ego, bohatera całego […]
24.09.2022
Suche Info
24.09.2022

Wzruszający wpis Zalewskiego w dzień rocznicy śmierci ojca

Dokładnie rok temu zmarł Krzysztof Zalewski, ojciec Nicoli, obecnego reprezentant Polski. Piłkarz AS Romy opublikował wzruszający wpis na Instagramie, którym uczcił jego pamięć.  – Jak ten czas szybko leci, już minął rok odkąd odszedłeś, a wydaje się jakby to było wczoraj. Spójrz na to zdjęcie.. to zawsze było Twoje marzenie, NASZE marzenie. Zawsze mi powtarzałeś: „Czekam tylko na Twój debiut w reprezentacji, a potem mogę odejść”, wydawało się, że to było zrobione […]
24.09.2022
Weszło
24.09.2022

Klich utknął w martwym punkcie, a miejsce w kadrze na mundial odjeżdża

Rok temu taki tytuł brzmiałby idiotycznie. W końcu Mateusz Klich był wtedy jednym z najważniejszych piłkarzy Leeds United. No ale czasy się zmieniły. Trener „The Peacocks” również. I choć Polak na początku kadencji Jessego Marscha dalej odgrywał istotną rolę w zespole „Pawi”, w tym sezonie nie jest już tak kolorowo. Polski pomocnik stracił miejsce w składzie. Ba, na domiar złego wcale nie zapowiada się, aby uległo to zmianie, przez co jego […]
24.09.2022
Męski świat
07.02.2022

Łozo: W dzisiejszym świecie brakuje autorytetów. Kocha się kontrowersje

Swego czasu wokalista popularnego zespołu „Afromental” i człowiek, którego w szczycie popularności trudno było nie rozpoznać na ulicy. Muzyk, juror, pokerzysta, aktor, gracz komputerowy i… generalnie osoba, która chwyta się tak wielu rzeczy w  swoim życiu, że trudno zamknąć ją w konkretnych ramach. Po prostu „Łozo”, Wojciech Łozowski. Dzisiaj gość, który po odniesieniu sukcesu patrzy na świat show-biznesu z boku. Zrobił to celowo, odszedł w cień, stawiając na spełnianie się w zajawce gamingowej. W tej długiej […]
07.02.2022
Weszło
15.04.2019

Aby zło zatriumfowało, wystarczy, by dobry człowiek niczego nie robił

– Stawiam tezę, że Polska jest krajem przesiąkniętym korupcją i układami mafijnymi. To jest wielki problem. Moim zdaniem rynkiem finansowym rządzi grupa pięćdziesięciu facetów i kobiet, ale w większości facetów, którzy utworzyli skostniały układ rynkowy. – Mafia, o której mówię i którą opiszę w książce, nie ma powiązań politycznych. Nie jest związana ani z PiS-em, ani z Platformą Obywatelską. Ot, wykorzystuje każde rządy, które przychodzą. – Chcę udowodnić, że Polska nie jest krajem prawa. Że […]
15.04.2019
Weszło
18.03.2019

Hejt? Ludzie rzucali we mnie kamieniami

– Uwierz mi, miałbym dużo do powiedzenia na temat hejtu, jaki mnie spotkał w czasach największej popularności, w latach 2003-2007. Miałem mnóstwo fanów, ale zdarzały się na koncertach takie incydenty, że leciały w moim kierunku kamienie. Przychodzili dresiarze i mnie wyzywali. Automatycznie młodzież, która chciała się bawić, traciła dobry nastrój, bo kilku debili postanowiło go zepsuć. Jacek „Mezo” Mejer w pierwszej dekadzie XXI wieku był w środowisku polskiego hip-hopu […]
18.03.2019
Weszło
09.03.2019

Czasami tak mam, że chcę się zabić. Życie z Zespołem Tourette’a

– Wpadałam w depresję. Cierpiałam strasznie. W pewnym momencie nie chciałam żyć. Pomyślałam, że może warto dać ludziom święty spokój i odejść z tego świata. Skoro i tak wszystkim przeszkadzam ja i moja choroba… SPRAWDZĘ ROZKŁAD JAZDY. OSTATNI RAZ Paweł miał wiele sytuacji, kiedy mówił, że coś sobie zrobi. Wiesz, tu zerwała z nim dziewczyna, tam nie zdał ważnego egzaminu. Tu ludzie mierzyli go wzrokiem, bo miał tiki, tam wyzywali, kazali wysiąść […]
09.03.2019
Weszło
16.02.2019

Musiałem sporo przeżyć, by zrozumieć, że ryzykowanie życia nie ma sensu

Kraj, w którym ludzie nie żyją, lecz przeżywają. Kraj z 90-procentowym bezrobociem, w którym ceny benzyny podniosły się czterokrotnie. Więzienie o maksymalnym rygorze w Stanach Zjednoczonych. Więzienie, w którym paraliżuje strach tak uderzający, że zapominasz, co się działo w środku. Chłopak z oparzoną, zaropiałą nogą, któremu możesz pomóc. Ale i chłopak z oparzoną, zaropiałą nogą, którego kolegom pomóc nie jesteś już w stanie. Kambodża, gdzie 80 procent dzieciaków we wszystkich domach dziecka nie jest sierotami, ale jest tak wiele firm zachodnich, które […]
16.02.2019
Męski świat
09.02.2019

Wykład, który zmienił wszystko. Jak poczuć w życiu sens?

Jego wykład z TEDxWSB obejrzało już ponad trzy miliony ludzi. Wielu z nich te 20 minut zmieniło życie. Jacek Walkiewicz, psycholog i mówca, opowiedział nam o tym, jak ważna powinna być dla człowieka uważność. O pasji, która rodzi w nas profesjonalizm. O marzeniach i tym, dlaczego warto je realizować. O prostym zabiegu, który poprawia jakość korzystania… z toalety. Ale i o poczuciu życiowego sensu oraz szczęściu, które znaleźć można zupełnie gdzieś indziej, niż […]
09.02.2019
Liczba komentarzy: 11
Subscribe
Powiadom o
guest
11 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
DrMabuse
DrMabuse(@drmabuse)
5 lat temu

Robią fenomenalną robotę. Niestety, dla przecietnego oddziału intensywnej terapii niewykonalną ze względu na koszty. Takich Budzików powinno być w kraju dziesiątki, jesli nie setki.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty
5 lat temu
Reply to  DrMabuse

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty
5 lat temu

Treść usunięta

Supergator
Supergator(@qweasdzcx)
5 lat temu

Śpiączka – przyzwoity piłkarz

losterloc
losterloc(@losterloc)
5 lat temu

O takie Weszło nic nie robiłem!

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty
5 lat temu

Treść usunięta

Joopiter
Joopiter(@joopiter)
5 lat temu

Rozmówca interesujący, ale mam wrażenie, że redaktor nie za bardzo był zainteresowany co on ma do powiedzenia. Co „pytanie” to przytoczenie jakiejś opinii, cytat itd. Jakby redaktor chciał się pochwalić „riserczem”. W ogóle nie czuć tutaj rozmowy dwóch osób, nie ma reakcji pytającego na odpowiedzi przepytywanego, nie ma ciągnięcia za język. Panie Kęska, niech Pan poczyta jakiś wywiad Milewskiego i się uczy od niego, a nie od Gapińskiego. To rozmówca ma być gwiazdą, a nie dziennikarz.

Wacław Grzdyl
Wacław Grzdyl(@Waclaw-Grzdyl)
5 lat temu
Reply to  Joopiter

Skoro mowa o niereagowaniu dziennikarza na odpowiedzi rozmówcy to najlepszym przykładem są TVN-owcy.

TVN-owiec rozmawia z Romanem Polańskim. Polański coś tam mówi o swoich planach na nowy film i na koniec tej wypowiedzi mówi, że przyjedzie do Polski w marcu, zgadnie ktoś jakie było następne pytanie TVN-owca?

-Kiedy przyjedzie Pan do Polski? 😀

Lekko skonfundowany Roman Polański odpowiada: – No przecież przed chwilą Panu powiedziałem……

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty
5 lat temu
Reply to  Joopiter

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty
5 lat temu

Treść usunięta

Joopiter
Joopiter(@joopiter)
5 lat temu

„Wie pan, od kogo chciałbym sie też czegoś nauczyć? Od internautów. Niestety dają radę rzadziej niż dziennikarze.”
Dość kontrowersyjna teza, powiedziałbym.

No, ale jak widać, nie ma sensu kontynuować tu dyskusji. Komentarz na podobnym poziomie co wywiad. Dużo popisywania się, mało treści, widać też słabą reakcję na krytykę. Mimo wszystko powodzenia, parę dobrych tekstów jednak pan już umieścił na Weszło, oby było ich więcej niż wywiadów takich jak powyżej.