Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama
Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama

Gdzie klub nie może, tam kibic pomoże. Norwescy fani kupili reprezentanta Estonii

redakcja

Autor:redakcja

19 lutego 2017, 15:23 • 3 min czytania 3 komentarze

Dawno temu, w 2008 roku dość głośno zrobiło się o pewnej inicjatywie zorganizowanej przez kibiców Olympique’u Marsylia – fani biało-niebieskich postanowili, że rozpoczną zbiórkę pieniędzy na powrót na Stade Velodrome Didiera Drogby. Suma, której zażądała wówczas za swojego napastnika Chelsea, wynosiła 22 miliony euro. Francuzi co prawda trzymali się dzielnie, ochoczo rzucali na tacę, ale ostatecznie nie zebrali nawet niewielkiej części wymaganej kwoty. Jak się jednak okazuje, podobne pomysły wcale nie muszą być skazane na porażkę. Dowodem na to – nawet jeśli akcja zakrojona była na o wiele mniejszą skalę – ostatni nabytek Kristiansund BK.

Gdzie klub nie może, tam kibic pomoże. Norwescy fani kupili reprezentanta Estonii

Włodarze beniaminka norweskiej ekstraklasy uparli się bowiem jakiś czas temu, że koniecznie chcą sprowadzić do siebie reprezentanta Estonii, Nikitę Baranowa. Jego klub, FC Flora, uparł się zaś, że wyciągnie od – przynajmniej ich zdaniem – bogatych Skandynawów kawał twardej gotówki. Kwota transferu plus wartość kontraktu obrońcy wynosić miały w sumie 500 tysięcy koron (mniej więcej 55 tysięcy euro). Szkopuł tkwił jednak w tym, że KBK wbrew ogólnie panującym stereotypom wcale groszem nie śmierdziało. Z pozoru więc – typowy pat, jakich na transferowym rynku wiele. Jedni kogoś chcą, drugich na to nie stać, a sprawa rozchodzi się po kościach nim negocjacje zdążą wejść we w miarę zaawansowaną fazę.

Wobec zaistniałej sytuacji do akcji wkroczyli jednak – jakżeby inaczej – kibice. Fani na co dzień dokładający się do opraw czy wrzucający do puszki na wszelkiej maści szczytne cele tym razem stwierdzili bowiem, że czas posunąć się krok dalej – postanowili wziąć udział w zbiórce funduszy, by zaspokoić potrzeby pazernych Estończyków oraz pokryć pensję zawodnika. W przeciwieństwie do wspomnianej na początku akcji z Drogbą w roli głównej, cel udało się jednak osiągnąć – reprezentant Estonii koniec końców podpisał kontrakt z Kristiansund.

“Musimy jasno powiedzieć, że nie byłoby to możliwe bez pomocy naszych wiernych i oddanych sprawie fanów. Dzięki zapałowi kibiców byliśmy w stanie uzbierać ponad 500 tysięcy koron. Fantastycznie jest móc widzieć Baranowa w KBK. Dołożone przez wszystkich starania w dążeniu do osiągnięcia celu były czymś niesamowitym”, możemy przeczytać w oficjalnym komunikacie transferowym na stronie norweskiego klubu. Dumna mina prezesa Kristiansund na poniższym zdjęciu wyraża zaś więcej niż tysiąc słów.

Baranov_signert

Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama
Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama

Wniosek? Cóż, po raz kolejny dość prosty – jeśli naprawdę czegoś chcesz i faktycznie coś w tym kierunku robisz, to możesz. O ile rzecz jasna nie obierasz sobie celu, który z samego założenia jest nie do zrealizowania. Co zaś tyczy się samego Baranowa, trudno nie oprzeć się wrażeniu, że po czymś takim ma prawo ciążyć na nim podwójna presja. Estończyk musi mieć przecież pełną świadomość tego, że jeśli zawiedzie, to już nie tylko za niewielką część pieniędzy, które kibice zapłacili za bilety, lecz za ponadprogramową kasę wyłożoną w dowód zaufania jego umiejętnościom.

 

Najnowsze

Niemcy

Jak trwoga, to do Harry’ego Kane’a. Anglik znów dodaje otuchy Bayernowi

Patryk Fabisiak
2
Jak trwoga, to do Harry’ego Kane’a. Anglik znów dodaje otuchy Bayernowi

Komentarze

3 komentarze

Loading...