Sześć minut, które zatrzęsły Bernabeu. Real będzie potrzebował „remontady”

redakcja

Autor:redakcja

19 stycznia 2017, 00:11 • 2 min czytania

Sześć minut, które zatrzęsły Bernabeu. Real będzie potrzebował „remontady”

Hiszpańscy dziennikarze nareszcie mają okazję otworzyć chłodzone od dłuższego czasu szampany. Po długich miesiącach oczekiwania w końcu będą mogli bowiem zabrać się za pisanie w kontekście Realu Madryt o tym, co od zawsze wywołuje u nich największe emocje – rozważaniach o kryzysie i „remontadzie”.

Reklama

Do niedawna wydawało się to skrajnie abstrakcyjne i w przypadku wielu ludzi przekraczało granice możliwości postrzegania wszechświata, dziś – stało się faktem. Królewscy po kosmicznej passie 40 meczów bez porażki przegrali drugie spotkanie z rzędu. Tym razem Królewskich na Santiago Bernabeu w pierwszym starciu ćwierćfinałowym Pucharu Króla pognębiła Celta Vigo.

Gdybyście kiedyś zastanawiali się, jak w najlepszy sposób w futbolu zdefiniować pojęcie zaskoczenia, starcie Realu z Celtą stanowiłoby znakomite objaśnienie wspomnianego zagadnienia. Choć trzeba przyznać, ze goście na tle Królewskich prezentowali się bardzo solidnie i na pewno nie sprawiali wrażenia zespołu, który liczy co najwyżej na odrobienie minimalnej straty w rewanżu u siebie, w gruncie rzeczy przez większość potyczki wydawać się mogło, że ekipie Zinedine’a Zidane’a krzywda się raczej nie stanie. Jasne, „Los Blancos” – grający trochę jakby na pół gwizdka – nie zachwycali, nie za bardzo kwapili się do szturmowych ataków czy koronek, sporo było w ich grze niedokładności, ale mimo wszystko poczucie ogólnej kontroli pozostawało niezachwiane.

Reklama

Tak naprawdę moglibyśmy mówić o typowo sielankowej, bezpłciowej klepaninie, gdyby nie – no właśnie – gdyby nie sześć minut, przez które Bernabeu zadrżało w posadach. Wszystko, co godne było w tym meczu uwagi wydarzyło się bowiem na przestrzeni 360 sekund. O dramaturgię w największym stopniu zadbał Marcelo, który najpierw przedziwnym wybiciem zaliczył asystę przy golu Aspasa, by za chwilę samemu wyrównać świetnym uderzeniem z powietrza. Nim jednak Realowi zdążył zejść z twarzy uśmiech po doprowadzeniu do remisu było już 1:2 – piłkę w idiotyczny sposób stracił Lucas Vazquez, Ramos z Varane’em ucięli sobie drzemkę, a Jonny wykorzystał sam na sam.

Real miał jeszcze doskonałą okazję do wyrównania, jednak Benzema z kilku metrów zamiast do bramki postanowił trafić piłką w Łajkę, kopiąc bardzo, bardzo wysoko.

Porażkę 1:2, nawet u siebie, trudno rzecz jasna w przypadku zespołów drużyn takich jak Real Madryt rozpatrywać w kategoriach jakiejś niewynalezionego i nieodwracalnego kataklizmu. Tak czy owak, o odkręcenie całego bałaganu łatwo na pewno nie będzie…

Najnowsze

Reklama

La Liga

La Liga

Barcelona drżała do końca, ale ma półfinał! Słaby Lewandowski

Jakub Radomski
54
Barcelona drżała do końca, ale ma półfinał! Słaby Lewandowski
La Liga

Zdążył się już pożegnać. Real zablokował jego transfer

Braian Wilma
0
Zdążył się już pożegnać. Real zablokował jego transfer
La Liga

Kolejne miasto powalczy o organizację finału Ligi Mistrzów

Maciej Piętak
2
Kolejne miasto powalczy o organizację finału Ligi Mistrzów
Reklama
Reklama