Wizerunkowy burdel w Ruchu. Tego nie ogarnęliby nawet ci wszyscy specjaliści…

Piotr Tomasik

12 grudnia 2016, 16:20 • 2 min czytania

Zatrudnianie piłkarzy na dwóch kontraktach nie jest niczym nowym – to dość stary, zgrany proces, który ma na celu optymalizację podatkową. Słyszeliśmy o różnych stanowiskach: ktoś był zatrudniony jako pracownik dworca, ktoś jako roznosiciel ulotek, natomiast w Ruchu poszli nieco w kierunku budowy prężnego działu marketingu. I powiedzmy, że w teorii nie było to wcale tak głupie posunięcie, bo akurat w Chorzowie burdel od strony wizerunkowej mieli i mają niebywały.

Wizerunkowy burdel w Ruchu. Tego nie ogarnęliby nawet ci wszyscy specjaliści…
Reklama

Zresztą, wystarczy nieco cofnąć się w czasie i przypomnieć sobie wszelkie problemy, z jakimi w mediach zmagać się musiał Ruch. Dziś już wiemy, że zmagali się z tym specjaliści ds. marketingu i PR, tacy jak Bartłomiej Babiarz, Krzysztof Kamiński, Adrian Mrowiec i inni.

A oto zadania, jakie przed tym działem stawiano:

Reklama

– przedstawienie gigantycznej pożyczki od miasta jako innowacyjnego sposobu finansowania klubów sportowych;

– uznanie nadzoru finansowego za potwierdzenie starej, dobrej zasady „Ufaj, ale kontroluj”;

– zrobienie z Janusza Patermana człowieka, którego główne motto brzmi „Pośpiech jest złym doradcą”. Przypomnijmy: prezes Ruchu w momencie finalizacji transferu Stępińskiego do Nantes przestał odbierać telefony, zwlekał z podpisaniem dokumentów i dobrych kilka dni tłumaczył z angielskiego dokumentu;

– wykreowanie Dariusza Smagorowicza, który zbyt długo zwlekał z niektórymi transferami aż piłkarzy potracił za darmo, na fundującego odskocznię do większych klubów najzdolniejszym zawodnikom;

– zmiana w trudnej sytuacji dla klubu prezesa – Smagorowicz na Patermana – i przedstawienie nowego jako tego, który chce zdobyć mistrzostwo na przypadające za cztery lata stulecie Ruchu (ha, to wypowiedź z sierpnia!);

– zbudowanie ciepłego wizerunku uśmiechniętego Smutnego Waldemara;

– przedstawienie tragicznie wyglądającego stadionu jako przyjaznej dla kibiców areny piłkarskiej.

Że trudne? Że niemal niewykonalne? No oczywiście. Ruch – niezależnie od tego, czy dział marketingowy miał powiększony o kilkunastu piłkarzy, czy nie – w ostatnim czasie prasę miał fatalną. Ale tego, co zaczęło dziać się teraz, już nikt nie zdoła odkręcić…

Fot. FotoPyk

Najnowsze

Anglia

Duże wzmocnienie Manchesteru City. Transfer na ostatniej prostej

Braian Wilma
1
Duże wzmocnienie Manchesteru City. Transfer na ostatniej prostej
Reklama

Weszło

Reklama
Reklama