1305 minut. Żaden inny napastnik w Ekstraklasie na swoją bramkę nie czekał tak długo, jak Jose Kante. Bezowocne pół roku w Górniku, mierna skuteczność w pierwszych trzech meczach w płockiej Wiśle… zaczynaliśmy podejrzewać, że nawet gdyby miał otwartego Pudelka, to nie trafiłby na newsa o Natalii Siwiec. On jednak postanowił zatrzymać tę karuzelę śmiechu i wreszcie sam się uśmiechnął. Po golu. Swoim golu.

Kante schodzi z listy wstydu. Panowie, teraz wasza kolej!

Przyznamy szczerze, zaskoczyło to nas bardziej, niż brak kolejek w skarbowym. Niż gwiazdka w sierpniu. Niż zima drogowców. Niż pytania maturalne Meresińskiego Jakuba M. Zresztą – nie tylko nas.

Już od dłuższego czasu wydawało nam się, że Kante ma papiery na niezłe granie, ale nieco dalej od bramki. Na bycie pełnoprawną „dychą”, bo widać, że ciągnie go do piłki, poza pole karne. A tu – zaskoczenie. Wbiegł na krótki słupek, uprzedził Lecha i wpędził w kompleksy tych, którzy przesunęli się o jedną pozycję w górę w niechlubnej klasyfikacji napastników wciąż czekających na bramkę.

Obecnie wygląda ona następująco (za Ekstrastats):

1. Marcin Listkowski (Pogoń) – 1007 minut
2. Maciej Jankowski (Piast) – 826 minut
3. Piotr Grzelczak (Górnik Ł.) – 786 minut
4. Tomas Vestenicky (Cracovia) – 644 minuty
5. Dawid Nowak (Bruk-Bet Termalica) – 585 minut
6. Emil Drozdowicz (Wisła Płock) – 479 minut
7. Dawid Kownacki (Lech Poznań) – 455 minut
8. Bence Mervo (Śląsk Wrocław) – 417 minut
9. Vojo Ubiparip (Górnik Ł.) – 399 minut
10. Paweł Abbott (Arka) – 375 minut

Najtrudniejsza wydaje się blokada, która trzyma Listkowskiego. Tu i ówdzie słyszy się, że chłopak ma ogromny potencjał, mówił o tym choćby jakiś czas temu Adam Frączczak w naszej ankiecie „Weszło z butami”:

Kolega, który zrobi największą karierę?
Obstawiam Marcina Listkowskiego.

Już na początku kariery 18-latek ma jednak zapewnioną niezwykle wymagającą próbę charakteru. Mierzyć się z ciężarem ponad szesnastu godzin bez strzelonego gola? Czekać na debiutancką bramkę w lidze mimo 26 rozegranych meczów? To na pewno nie jest łatwa sytuacja dla „Listka”, ale gdy już z niej wyjdzie – z pewnością wzmocni go to psychicznie i pomoże pójść za ciosem. Tylko że na razie Kazimierz Moskal nie kwapi się z zaufaniem mu, nawet mimo problemów ze skutecznością innych graczy ofensywnych.

Czyja obecność w tym zestawieniu najbardziej nas zaskakuje? Największą niespodzianką jest chyba obecność w tym gronie Bence Mervo, którego kibice Śląska wypatrywali tego lata jak Żydzi Mesjasza. Tak tak, Kamil Biliński czeka na swoje trafienie prawie cztery razy krócej.

Dziwi też ponad trzynaście godzin niemocy Piotra Grzelczaka (jeb!), który dał się przecież poznać jako specjalista od pięknych bramek. Co by nie było – jeszcze w poprzednim sezonie strzelał najwięcej bramek z gry dla Jagiellonii. Jak ostatni sezon „Gry o Tron” brak zdobyczy nie tyle pod kątem minutowym, co bardziej tym „kalendarzowym” dłużyć się musi Dawidowi Nowakowi. Zawieszenie sprawiło, że z poprawieniem bilansu 9 godzin 45 minut bez gola czeka od października 2014.

Pewnie zauważyliście, że pominęliśmy drugiego na liście hańby Jankowskiego, ale w niego nie wierzą już nawet kibice Piasta. Wyraz temu dali wygwizdując go, jeszcze zanim zaliczył choćby jeden kontakt z piłką w meczu z Wisłą Płock.

Teraz jednak wszyscy (tak, nawet Jankowski) mają wreszcie dowód na to, że w Ekstraklasie, jak w tej reklamówce – „niemożliwe nie istnieje”. Panowie, skoro przełamał się Kante – wy też potraficie to zrobić!

fot. FotoPyK