Wszyscy wiemy, że Miroslav Covilo to nie ogórek. Wszyscy wiemy, że jest pożyteczny, że nie wstyd na niego stawiać, wszyscy wiemy, że głową potrafi uderzyć mocniej, niż większość ligowców nogą. Ale jak się dobrze przyjrzeć jego wynikom strzeleckim to zaczyna się robić intrygująco. Aby znaleźć kozaka na Covilo, trzeba wyciągać z szafy nazwiska takich pomocników jak Pisz czy Wieszczycki. 

Być skutecznym jak Mirek Covilo

Bilans: 56 meczów, 13 goli. Na pierwszy rzut oka dupy nie urywa. Nieźle, ale też szanujmy się. Jednak pobawmy się w porównania, najpierw z innymi wyróżniającymi się pomocnikami.

Guilherme: 56/6.

Duda: 67/10.

Linetty: 93/6.

Kapustka: 58/6.

Furman: 71/6.

Pawłowski w Lechu: 93/19.

Kucharczyk: 158/31.

Starzyński: 117/24.

Nieźle na papierze choćby Kuchy i Starzyński, prawda? Ale procentowo i tak mniej regularni niż Covilo! Niech Kucharczyki jednak nie rozpaczają, Mirek zjada nawet kilku facetów, którzy w lidze zapisali naprawdę wyjątkową kartę.

Citko w Widzewie? Człowiek instytucja. Legenda, Citkomania obiegająca cały kraj. Bramki ligowe 86/14.

Mierzejewski wyjeżdżający z Ekstraklasy za rekordowe pieniądze? 69/11.

A pamiętacie z jaką opinią wyjeżdżał z ligi Sebastian Mila, który miał rzucić Europę na kolana? 74/14.

Stilić w Lechu to była nowa jakość, a jeszcze te spektakularne rzuty wolne… a guzik, 106/18.

Jaką postacią dla Lecha był swego czasu Kriwiec! 59/8.

Nie no, ale Szymkowiaka w wielkiej, strzelającej milion bramek na sezon Wiśle, to chyba nie pobije? 132/11.

To może ktoś podobnie grający bardziej z tyłu, a z ciągiem na bramkę, jak Kałużny? Wisła: 82/17, czasy Zagłębia 163/22.

Oczywiście, że futbol nie sprowadza się do samych bramek. Oczywiście, że powyżsi często dawali mnóstwo asyst albo byli lepsi w innych elementach piłkarskiego rzemiosła. Ale mimo wszystko należy uchylić kapelusza przed skutecznością Covilo – panie snajper, czy pan się czasem nie minął z powołaniem?