Gdy Chińczycy postanowili zimą sięgnąć po Ezequiela Lavezziego, Ramiresa czy Alexa Teixeirę, jasnym stało się, która liga piłkarska zmiażdży pozostałe azjatyckie rozgrywki, na czele z AFC Champions League swoją medialnością. Ale że nie do końca w smak jest to Hindusom, to ci postanowili w dość specyficzny sposób powalczyć o popularność piłki kopanej w ich kraju.

Hindusi znów palą forsę. Scholes i Deco zagrają dla nich… w halówkę

Już wcześniej próbowano zbudować markę nowej Indian Soccer League, ale zabijanie rodzimej ligi dziwnymi rozgrywkami, wprowadzaniem kompletnie nowych klubów, to wszystko sprawia mocno cyrkowe wrażenie. I choć na początku można było zainteresować się poczynaniami 40-letniego Del Piero, grającego przeciwko 37-letniemu Trezeguetowi, to koniec końców sprawiało to wrażenie kompletnej parodii. Jeśli mieliście okazję uświadczyć jakości tamtych widowisk, gdy jeszcze transmitował je Eurosport – z całego serca współczujemy.

Hindusom jednak tamto niepowodzenie nie dało do myślenia. Znów zabierają się do wszystkiego trochę od dupy strony, ale… cóż, rozmachu im nie odmawiamy.

Dobra, po kolei.

Na boiskach New Delhi czy Mumbaju kopać będzie bowiem – jak informują dziś brytyjskie media – między innymi Paul Scholes. Co by nie mówić, gość popularnością i sukcesami bijący na głowę wspomnianych Lavezziego, Teixeirę, Ramiresa, ale i każdego innego gracza, którego za Wielki Mur ściągnięto płacąc grube miliony. Jedenaście tytułów mistrza Anglii, trzy puchary Anglii, dwa puchary ligi, Liga Mistrzów wygrana zarówno w XX, jak i XXI wieku… Długo by wymieniać.

Oprócz niego? W rolę ambasadora rozgrywek wcieli się Luis Figo, a na boisko wybiegnie choćby znany z Barcelony czy Chelsea Deco (również triumfator Champions League), a także… Falcao.

No i przy tej postaci dochodzimy do sedna. Tutaj właśnie tkwi haczyk. Nie Kolumbijczyk Falcao, który okazał się być jedną z największych wtop transferowych Manchesteru United w XXI wieku, tylko Brazyliczyk. Żywa legenda piłki halowej.

Hindusi wymyślili sobie bowiem, że skoro piłkarsko z Chinami nie powalczą, to spróbują zainwestować w wielki… futsal. Nie mamy pojęcia, kto wpadł na taki pomysł i jakim cudem oszacowano, że skoro Indian Super League, gdzie legendy biegały po normalnym, trawiastym boisku, okazała się na dłuższą metę niewypałem, to zainteresowanie na całym świecie, a przynajmniej na kontynencie azjatyckim przyciągnie kopanie w hali. Nawet, jeśli będzie się mieć po swojej stronie najbardziej znanego rudzielca nowoczesnej piłki nożnej. Nawet, jeśli będzie na placu gry walczyć z prawdziwą futsalową legendą i szeregiem osobistości świata pięcioosobowej odmiany kopanej, a równolegle w innym miejscu kostki będzie rywalom wykręcać Deco. To wciąż jest liga piątek. Zorganizowana za wielkie miliony, opakowana pewnie w ładne medialne sreberko, ale liga piątek.

No tak, ale kto bogatemu zabroni…

Liczba komentarzy: 0
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments