Przeciągali, przedłużali, dopisywali na siłę kolejne odcinki, trzymając widownię w niepewności, ale w końcu jest informacja oficjalna: Pep Guardiola obejmie od przyszłego sezonu Manchester City. Czyli do wiadomości publicznej w końcu trafiło coś, co wszyscy wiedzieli od dawna.

Ruch w trenerce. Guardiola uratował Deadline Day?

Kilka tygodni trwała medialna rozgrywka wokół hiszpańskiego trenera. Najpierw niemieckie media poinformowały, że Guardiola odejdzie z Bayernu po sezonie – ten przytaknął dopiero po kilku dniach. A gdy wszyscy, od Monachium po Manchester, wskazywali Pepa na przyszłego szkoleniowca City – on mówił tylko, że celem jest praca w Anglii. Cała ta zabawa w kotka i myszkę kończy się dopiero dziś.

A to oznacza, że przed nami wyjątkowe cztery miesiące. Guardiola prowadzi do końca sezonu Bayern ze świadomością, że za moment w jego buty wskoczy Ancelotti, a on sam zastąpi Pellegriniego. Sam Pellegrini pracował teraz będzie, wiedząc, że jego następca już został wybrany. Czekamy tylko aż Bayern z Manchesterem City wpadną na siebie w Lidze Mistrzów, a nie jest to możliwe wcześniej niż w ćwierćfinale.

Znów powracać więc będzie historia Juppa Heynckesa, który zimą 2013 roku usłyszał w Monachium wyrok: że jest już niepotrzebny, że po sezonie przyjdzie Guardiola. Bawarczycy zdobyli wówczas potrójną koronę, wygrywając też Champions League. Przez jedenaście sezonów nikt wcześniej tego nie uczynił, potem dwukrotnie nie udało się też Pepowi.

I nie ma żadnej pewności, że uda mu się teraz. Stosunki między trenerem a zawodnikami są coraz bardziej napięte – ktoś z szatni opowiedział w prasie, jak to niektórzy oberwali po głowach. Za brak dyscypliny, nadwagę i zbyt śmiałe wyjazdy z kraju. Guardiola się wściekł, że wszystko, co mówi, trafia do mediów. Przestał się też dogadywać z władzami klubu, obrywa za zbyt liczne kontuzje, ostatnio okazał się winnym urazu Jerome’a Boatenga: zawodnik narzekał na bóle, ale i tak znalazł się w pierwszym składzie. W świetle problemów zdrowotnych, Bayern ma też niemałe problemy z obsadą defensywy.

Pellegrini przez dwa i pół roku pracy w Manchesterze City wygrał niewiele – raz mistrzostwo i raz Capital One Cup. Nie szło mu też w Europie: rok i dwa lata temu nie zaszedł nawet do ćwierćfinału LM. Guardiola ma to zmienić, też dostał umowę na trzy sezony.

Przede wszystkim Pep będzie miał w City znacznie większą swobodę pracy. Po pierwsze, chodzi o potencjalne transfery, większe możliwości finansowe i chęć wykorzystywania ich. Po drugie, będzie miał większą decyzyjność, podczas gdy w Monachium silną pozycję ma nie tylko trener. Po trzecie, nie będzie musiał mierzyć się z klubowymi legendami, które stawały w silnej kontrze. I po czwarte, to jego upragniona Anglia. Wyczekiwał tej przeprowadzki.

Liczba komentarzy: 0
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments