Dziś Mourinho zdmuchnie świeczki. Jakie będzie jego życzenie?

Piotr Tomasik

26 stycznia 2016, 11:13 • 2 min czytania

Dziś Mourinho zdmuchnie świeczki. Jakie będzie jego życzenie?

Nietrudno jest nie pałać do niego sympatią. Bez trudu można przypiąć mu też łatkę błazna. Nazywanie go zabójcą futbolu? Szybko powinniśmy znaleźć mocne uzasadnienie. Ale to tylko opinie z jednej strony barykady. Druga traktuje go z honorami należnymi piłkarskiemu geniuszowi, widzi w nim tytana pracy i genialnego stratega, a wszelkie wybryki klasyfikuje jako dodawanie kolorytu całej dyscyplinie. Dziś swoje święto obchodzi facet, który jak nikt innych w ostatnich latach podzielił piłkarski świat. Jose Mourinho. 

Reklama

Kończy 53 lata. Nie ma sensu pisać o tym, co w swojej karierze zdążył wygrać, a co przegrać. Jeśli nie pamiętacie, zajrzyjcie na Wikipedię.

Reklama

Wyobraźmy sobie, że ktoś dziś postawia mu pod nos tort z odpowiednią liczbą świeczek, prosi o ich zdmuchnięcie, ale najpierw – by tradycji stało się zadość – trzeba pomyśleć życzenie. Co by to mogło być? Oj, to tak barwna postać, że różne pomysły przychodzą nam do głowy. Może wszystkie plagi egipskie spadające na piłkarzy, którzy zdradzili go w Chelsea? Albo hołd złożony jego warsztatowi przez wszystkich topowych trenerów, z Arsenem Wengerem i Pepem Guardiolą włącznie, oraz krytyków? Możliwe, ale bardziej prawdopodobna wydaje się jednak inna opcja.

Praca, bo jego miejsce jest przy linii bocznej, w szatni, w bazie treningowej. To raczej nie jest typ, który potrzebuje roku przerwy, czasu na odsapnięcie, wokół niego ciągle coś musi dziać. Oczywiście nie pierwsza-lepsza, bo umówmy się – gdyby dziś uruchomił kontakty w poszukiwaniu zajęcia, znalazłoby się wiele klubów, które byłyby gotowe na jutro zorganizować powitalną konferencję. Chodzi o pracę w dużym klubie, w którym dostanie pełne zaufanie od właścicieli i znów będzie miał okazję udowodnić swoją wielkość.

Jeśli pomyśleliście w tym momencie o Manchesterze United, to… witajcie w klubie. Jest najpoważniejszym kandydatem do objęcia schedy po Louisie van Gaalu, a według gazety „The Independent” już teraz napisał 6-stronicowy list do władz Czerwonych Diabłów, w którym miał wytykać błędy Holendra i zapewniać, że jest idealnym szkoleniowcem dla tego zespołu. A wszystkim przeciwnikom, których w zarządzie ManUtd nie brakuje, obiecać, że… może się zmienić. Kompletnie to do niego niepodobne, jego agent szybko zdementował te sensacyjne doniesienia, ale jeśli w tej plotce jest choćby ziarenko prawdy, to nie jesteśmy pewni, czy chcielibyśmy takiej zmiany.

Chyba nie. Mou to Mou i niech tak zostanie.

Najnowsze

Reklama

Weszło

Reklama
Reklama