Hej, Górale! Jak nie teraz, to już chyba nigdy…

redakcja

Autor:redakcja

21 grudnia 2015, 12:39 • 3 min czytania

Hej, Górale! Jak nie teraz, to już chyba nigdy…

Jeśli wczoraj wkurzaliśmy się na ekstraklasę, że dwoma dobrymi meczami na koniec sprawiła, że będziemy za nią tęsknić jeszcze bardziej, to… dziś wszyscy – w ramach detoksu – koniecznie musimy zasiąść przed telewizorami. Mecz ostatniej drużyny z przedostatnią. W teorii – wielka klapa. W praktyce – nie takie figle płatała nam już ekstraklasa.

Reklama

O co grają oba kluby?

O to, żeby nie przezimować w strefie spadkowej. Wyobraźcie sobie, że siedzicie przy wigilijnym stole albo odkorkowujecie właśnie sylwestrowego szampana i zamiast wysłuchiwać życzeń o zdrowiu, sukcesach, spełnianiu marzeń, słyszycie o… wygramoleniu się z czerwonej części tabeli. Przyznacie – słaba opcja. Jakikolwiek wynik padnie – jeden z klubów (zwycięzca meczu) przezimuje przy względnym komforcie psychicznym. W razie remisu – w górę skoczy Podbeskidzie.

Reklama

Śląsk gra tylko o to?

Jeszcze o to, by… uniknąć wpierdolu. „Jeśli w Bielsku nie wygracie, to na mieście wpierdol macie” – tak żegnali ich kibice po meczu z Zawiszą.

Mówili serio?

W facebookowym wpisie w podobnym tonie do walki „mobilizuje” kibicowska grupa „Ultras Silesia”. Padają słowa o „żądzy krwi”, co zahacza o szeroko zakrojony fanatyzm.

kibice

Tak na marginesie, autor tego samego wpisu znalazł wcześniej związek przyczynowo-skutkowy pomiędzy liczbą wywieszonych flag na meczu, a wynikiem. Uznał, że piłkarze zagrali lepiej, bo… kibice wywiesili mniej flag. Gratulujemy dużego przekonania o własnej roli i wiary we wpływ na losy meczu. Skoro to takie proste, panowie, to może nie wieszajcie żadnych flag, w ogóle, i będziemy mieli wreszcie drużynę w Lidze Mistrzów?

Czy w zapowiedzi meczu Podbeskidzia u siebie musi pojawić się pytanie: „czy Górale wreszcie się przełamią?”.

Musi.

No więc właśnie, to już? Jak nie ze Śląskiem Wrocław, to z kim?

Łatwiejszego zadania już nie będzie. Jeśli bielszczanie nie wygrają u siebie dziś, to nie wygrają już chyba nigdy. Passa Podbeskidzia na własnym stadionie to materiał na dobrą łamigłówkę dla Sherlocka Holmes’a i chwała ludziom, którym chce się jeszcze to wszystko oglądać na żywo, bo wizja przyjścia na obiekt, którego ściany kojarzą ci się wyłącznie z przyjmowaniem batów… Ujmijmy to tak: znamy lepsze sposoby na popołudnie. Podbeskidzie stoi przed dużą szansą, bo Śląsk Wrocław to w przekroju całego roku najbardziej żenująca drużyna z całej stawki.

Czym postraszą goście?

Kamilem Bilińskim, to pewne. Szukiełowicz, w odróżnieniu do poprzednika, nie kombinuje, nie wymyśla kwadratowych jaj wrzucając na szpicę Kiełba. Jest w kadrze napastnik, to gra napastnik. A ten odpłacił się za zaufanie najlepiej jak umiał – w przeciągu tygodnia strzelił dwie bramki.

Dlaczego warto obejrzeć ten mecz tylko jednym okiem?

Bo tuż po meczu rusza nasza Wielka Gala Weszło, na której wasza obecność jest obowiązkowa! W tle leci meczyk, a wy macie chwilę, żeby odpowiednio się wyszykować. Wyprasować koszulę, wypastować buty, poprawić fryzurę i walnąć coś mocniejszego dla kurażu. Widzimy się już niebawem!

Najnowsze

Reklama

Weszło

Reklama
Reklama