Willian uratował tyłek Mourinho, Neymar zabawił się z BATE

redakcja

Autor:redakcja

05 listopada 2015, 00:48 • 2 min czytania

Na spokojnie, na trzecim biegu, bez niepotrzebnego dodawania gazu zwiększającego spalanie. Właśnie tak Barcelona poradziła sobie z BATE Borysów, chociaż pisanie „poradziła” i tak jest dla Białorusinów sporą nobilitacją. Piłkarze Luisa Enrique po prostu nie silili się na wyższą wygraną. Popykali, trochę postrzelani i mogli spokojnie opuścić Camp Nou z poczuciem spełnionego obowiązku. Trzy do zera i do domku. 

Willian uratował tyłek Mourinho, Neymar zabawił się z BATE
Reklama

Jedynie pierwsze minuty mogły zwiastować cokolwiek niespodziewanego, czyli na przykład jakiś szczególny popis Marca-Andre ter Stegena. Obyło się bez takich. Jedyne, co przychodzi nam do głowy ze strony BATE, to strzał z rzutu wolnego. Rzeczywiście niezły, silny, ale zdecydowanie w zasięgu niemieckiego bramkarza Barcy. Napisalibyśmy, że był to mecz bez historii, ale już widzimy minę Neymara. Chłopak z Brazylii dał dziś nie pierwszy w tym sezonie indywidualny popis, czarując przy każdej z trzech bramek. Dwie zdobył sam, przy jednej asystował Suarezowi. Pod nieobecność Messiego najwyraźniej poczuł, że musi udźwignąć status największej gwiazdy, ale kompletnie mu on nie ciąży. Tańczył z piłką, podawał, strzelał. Jeśli mielibyśmy obejrzeć powtórkę tego meczu, to wyłącznie z jego powodu.

Reklama

***

Upiekło się natomiast Chelsea, która dość szczęśliwie wygrała 2:1 z Dynamem Kijów, bramkę na 2:1 zdobywając na siedem minut przed końcem. Ale za to jaką bramkę! Willian zdecydowanie wyróżniał się z londyńskiej szarzyzny, a jego strzał z rzutu wolnego to po prostu majstersztyk. Szowkowskij (Jezu, on jeszcze broni) nie miał żadnych szans. W tamtym momencie z serca Jose Mourinho spadł nie tyle kamień, co głaz narzutowy. Ciekawe co w razie przegranej powiedziałby dziennikarzom, bo limit „nie mam nic do powiedzenia” został raczej wykorzystany. Na szczęście dla niego Chelsea zwycięstwo wyrwała.

***

Do grona klubów pewnych wyjścia z grupy dołączył Zenit. Dziś po dwóch golach Dziuby rozwalili Olympique Lyon i ciągle nie stracili nawet punktu. Czar pęka, kiedy dodamy, że w ich grupie nie ma ani jednego faworyta. Same ogórki, rzecz jasna w perspektywie dalszych faz Ligi Mistrzów. Chciałoby się napisać, że chłopcem do bicia na pewno nie jest Valencia, ale dziś wtopili nieprawdopodobnie, przegrywając z belgijskim debiutantem, czyli Gent. A Lyon jak do tej pory zebrał jeden punkt. Oj, jak oni tam muszą tęsknić za Juninho i Sonnym Andersonem.

Najnowsze

Ekstraklasa

Haditaghi wydał na spłatę długów więcej, niż Dobrzycki na transfery

Jakub Radomski
18
Haditaghi wydał na spłatę długów więcej, niż Dobrzycki na transfery
Reklama

Liga Mistrzów

Anglia

Manchester City osłabiony. Kontuzje wymuszają działania transferowe

Wojciech Piela
1
Manchester City osłabiony. Kontuzje wymuszają działania transferowe
Anglia

Oficjalnie: Nowy rozdział na Stamford Bridge. Chelsea ogłosiła trenera

Wojciech Piela
3
Oficjalnie: Nowy rozdział na Stamford Bridge. Chelsea ogłosiła trenera
Reklama
Reklama