Furman kolejnym przegranym zmiany trenera w Legii?

redakcja

Autor:redakcja

01 listopada 2015, 11:15 • 4 min czytania

Furman kolejnym przegranym zmiany trenera w Legii?

Kiedy Stanisław Czerczesow sposobił się do objęcia Legii, wielu zastanawiało się, jaką rewolucję zrobi w pierwszej jedenastce i do której z warszawskich gwiazd najszybciej się dobierze. Najwięcej osób stawiało, że będzie to Jakub Rzeźniczak, który mniej więcej w tym samym czasie wrzucił na jeden z portali pewną niefortunną fotkę. Okazało się jednak, że kapitan Legii u Czerczesowa gra wszystko, od pierwszej do ostatniej minuty, a jego pozycji w zespole nie są w stanie podważyć nawet dziecinne błędy, przez które drużyna przegrywa mecze. Nie znaczy to jednak, że dla wszystkich nowy szkoleniowiec „Wojskowych” jest równie wyrozumiały.

Reklama

Pierwszą ofiarą Czerczesowa okazał się Alaksandar Prijović, o czym swego czasu już pisaliśmy. Szwajcar ewidentnie – pod względem piłkarskim i charakterologicznym – nie jest zawodnikiem w typie Rosjanina i niewiele wskazuje, by sytuacja nagle miała ulec jakiejś wielkiej zmianie. Pamiętajmy jednak, że i u Henninga Berga, nie licząc przedziwnej decyzji z meczu z Napoli, warszawski Zlatan nie był napastnikiem pierwszego wyboru i przy zdrowym Ondreju Dudzie zazwyczaj lądował na ławce rezerwowych. Co zatem było największą personalną zmianą w Legii Stanisława Czerczesowa?

To Dominik Furman przesunięty na dziesiątkę, bo to właśnie wychowanek Szydłowianki gra najbliżej napastnika w ustawieniu z trójką defensywnych pomocników. Tak było w debiucie Czerczesowa z Cracovią, w pierwszej połowie meczu z FC Brugge oraz w pucharowym starciu z Chojniczanką. Problemem Furmana jest jednak fakt, że pierwszym wyborem na pozycji numer dziesięć Legii zazwyczaj jest Ondrej Duda, zwłaszcza jeśli uda mu się powrócić do wysokiej formy. I wiele wskazuje, że Słowak jest ku temu na najlepszej drodze.

Reklama

Rozbijając roszady personalne w Legii na czynniki pierwsze można powiedzieć, że największym beneficjentem zmiany szkoleniowca został Igor Lewczuk, który – podobnie jak Rzeźniczak – jak dotąd gra wszystko. Tym samym Michał Pazdan przeskoczył do linii pomocy, a Dominik Furman – po powrocie do zdrowia Ondreja Dudy – na ławkę rezerwowych. Tak było we wczorajszym meczu z Lechią, który był przy okazji najlepszym meczem Legii za kadencji Czerczesowa. I coś nam podpowiada, że tak może zostać na dłużej.

Tym bardziej, że po ostatnim tygodniu Furmana, na który złożyły się jedenaście minut w przegranym meczu z Lechem, godzina z Chojniczanką – gdzie Dominik był jednym z najgorszych na boisku – oraz zero minut z Lechią, bliżej pierwszego składu wydaje się nawet Stojan Vranjes. Bośniak w Pucharze Polski zagrał na pozycji numer osiem i strzelił ładną bramkę, natomiast wczoraj zmienił Ondreja Dudą i popisał się kilkoma udanymi zagraniami. Czyżby więc współpraca z Rosjaninem była kolejnym wybojem na przecież i tak niełatwej drodze Dominika do poważnej kariery?

Wydaje się, że Furman może mieć problem z powrotem na swoją nominalną pozycję, bo Czerczesow zdaje się bardziej cenić defensywnych pomocników, którzy są silniejsi, bardziej zwrotni, a w ich grze jest więcej dynamiki. Jodłowiec i Pazdan, którzy swego czasu sporo grywali na środku obrony, są pierwszymi żołnierzami Rosjanina w środku pola. I radzą sobie naprawdę bardzo dobrze. Pazdan jest bardzo równy, pewny w odbiorze i skutecznie zabezpiecza tyły, natomiast Jodłowiec przeżywa przy Czerczesowie drugą młodość. Na dziś to właśnie para defensywnych pomocników świadczy o sile Legii.

Natomiast o grę na dziesiątce może być Furmanowi jeszcze trudniej, bo Ondrej Duda ma chyba największy piłkarski potencjał spośród wszystkich legionistów. Nie mamy też żadnych wątpliwości, że jednym z ważniejszych zadań, jakie ma przed sobą Czerczesow, jest odbudowanie Słowaka i ponowne przygotowanie go pod wielki transfer. I, jak pokazał mecz z Lechią, wszystko wydaje się być na dobrej drodze. Co więcej, kiedyś do zdrowia wróci też Masłowski, na którego Legia wydała swego czasu ogromne pieniądze i trzeba będzie zastanowić się, co dalej. Tym bardziej, że w czerwcu 2016 roku za wykupienie karty Furmana też trzeba będzie sporo zapłacić. A w Legii nikt już raczej nie wyłoży dużej gotówki na rezerwowego.

Co gorsza, raczej nie ma przypadku w tym, że Czerczesow na początku nie zaufał dwójce Furman-Prijović. Wydaje się, że spośród wszystkich podstawowych piłkarzy Legii, ci są akurat najmniej zwrotni i mają najgorsze przyspieszenie na pierwszych dwóch-trzech metrach. A przecież nie jest żadną tajemnicą, że drużyna Rosjanina ma grać wysokim pressingiem, przy którym zwrotność i dynamika wydają się kluczowe. Jakkolwiek patrzeć, to nie aktualna dyspozycja wspomnianej dwójki może być tu problemem, ale ich piłkarska charakterystyka. A tę stosunkowo najtrudniej będzie im zmienić.

Fot. FotoPyK

Najnowsze

Reklama

Weszło

Reklama
Reklama