Czas zadać to pytanie: Co się dzieje z Jakubem Rzeźniczakiem?

redakcja

Autor:redakcja

26 października 2015, 13:07 • 4 min czytania

Czas zadać to pytanie: Co się dzieje z Jakubem Rzeźniczakiem?

Marzec 2015 roku. Jakub Rzeźniczak stanowi najsilniejszy punkt defensywy Legii, która z bezpieczną przewagą przewodzi w lidze i właśnie awansowała do półfinału Pucharu Polski. Co prawda drużyna była tuż po przytłaczającej porażce w dwumecze z Ajaksem, ale akurat środkowy obrońca należał do nielicznych, którzy na tle Holendrów zaprezentowali się poprawnie. Cała ekipa Henninga Berga zdawała się już otrząsnąć z problemów, bo właśnie wygrała na ciężkim terenie we Wrocławiu, a sam Rzeźniczak strzelił bardzo ładną bramkę. Była to niejako kwintesencja naprawdę udanego okresu w wykonaniu legionisty, po którym miał prawo z optymizmem patrzeć w przyszłość.

Reklama

I tak się akurat złożyło, że w tamtym czasie krajowe powołania na mecz z Irlandią ogłosił Adam Nawałka. Kiedy skład kadry – oczywiście bez Rzeźniczaka – wypłynął do mediów, na reakcję samego piłkarza nie trzeba było długo czekać. Po jakiejś godzinie na jego twitterowym koncie pojawił się wpis:

Reklama


Sam Rzeźniczak niespecjalnie chciał ukryć, czego dotyczył jego tweet. Był szczerze zawiedziony, bo – tak jak cała rzesza postronnych obserwatorów – czuł, że powołanie zwyczajnie mu się należy. Co więcej, w różnych rozmowach dawał do zrozumienia, że nie interesuje go pozycja numer 20 w reprezentacji, bo jest już w takim wieku, że siedzenie na ławce niczego go nie nauczy. Innymi słowy, Rzeźniczak zgłaszał akces do gry w pierwszym składzie drużyny narodowej i w tamtym czasie nikogo to specjalnie nie dziwiło.

Minęło siedem miesięcy i zmieniło się dosłownie wszystko. Dziś „Rzeźnik” nie należy już do czołówki stoperów Ekstraklasy, ale do tych najgorszych, ramię w ramię z Krystianem Nowakiem czy Rafałem Grodzickim. Zawala Legii bramkę za bramką i nawet nie mamy tu na myśli jakichś dyskretnych błędów – jak beztroskie opuszczenie swojej strefy w meczu z Piastem – ale te najbardziej rażące. Takie, jak we wczorajszym meczu z Lechem, gdzie w kompromitujący sposób nie trafił w piłkę i tym samym ułożył mecz pod defensywnie usposobionego rywala. Albo jak w starciu z Koroną, gdzie w dziecinny sposób dał sobie odebrać piłkę w końcówce, czym zniweczył wysiłek kolegów z drużyny. Mało? To może jeszcze mecz z Wisłą, gdzie w niezbyt groźnej sytuacji w absurdalny sposób wyciągnął rękę i sprokurował chyba najgłupszego karnego w swojej karierze. Nie przypominamy sobie zresztą okresu, w którym Rzeźniczak zaliczałby tak wiele ewidentnych baboli.

Dziś oczywiście o żadnej reprezentacji nie może być mowy, bo Rzeźniczak jest cieniem samego siebie. Wygląda na człowieka przytłoczonego psychicznie, który zupełnie nie radzi sobie z presją wynikającą z jego roli w zespole. I wiele wskazuje, że naturalną koleją rzeczy będzie dla niego odpoczynek na ławce rezerwowych, czego życzy mu większość warszawskich kibiców. I to też jest tutaj bardzo wymowne.

Tak się akurat złożyło, że dziś Rzeźniczak obchodzi 29. urodziny. Przejrzeliśmy pobieżnie klubowe strony i zaskoczyła nas fala hejtu, jaką kibice Legii wylewają w komentarzach. Nie znaleźliśmy nawet jednego pozytywnego wpisu z życzeniami, chociaż akurat da się to wytłumaczyć wczorajszym występem. Inna sprawa, że rzadko kiedy kapitan zespołu i piłkarz, w którego klub zainwestował marketingowo umieszczając na bilboardach i w promocyjnych klipach, budzi aż tak negatywne emocje. Jeżeli reklamy z Rzeźniczakiem mają sprawić, że kibice chętniej będą kupowali klubowe koszulki, to chyba mamy tu do czynienia z efektem odwrotnym. Mamy wrażenie, że dziś mało kto miałby ochotę pokazać się na Legii w koszulce z nadrukiem „Rzeźniczak”. Nie mamy też wątpliwości, że na chwilę obecną warszawscy kibice w ogóle nie utożsamiają się ze swoim kapitanem.

Z pewnością coś tutaj nie funkcjonuje, bo Rzeźniczak – jak dotąd przecież bardzo solidny – niewiele daje klubowi, a momentami nawet szkodzi. I to zarówno na boisku, jak i poza nim. Jakkolwiek patrzeć, postawienie kapitana na nogi jest jednym z największych wyzwań stojących przed zarządem oraz nowym sztabem szkoleniowym. Bo chyba nikogo nie musimy przekonywać, że Legii potrzebny jest właśnie ktoś taki, jak Rzeźniczak z początku roku.

Fot. FotoPyK

Najnowsze

Ekstraklasa

Piłkarze Legii czują się zaszczuci. Nie chcą kibiców na wyjazdach

Mikołaj Duda
26
Piłkarze Legii czują się zaszczuci. Nie chcą kibiców na wyjazdach
Reklama

Weszło

Reklama
Reklama