UEFA ogłosiła, kto ile zarobił na występach w europejskich pucharach. Dokładnie – co do centa. Oczywiście rzecz idzie o przychody, nad którymi kontrolę ma ta organizacja, a nie o sprzedaż biletów czy kiełbasek.

Chcesz dobrze zarobić? Życz jak najgorzej sąsiadowi

WARSZAWA 09.05.2015 MECZ 31. KOLEJKA T-MOBILE EKSTRAKLASA SEZON 2014/15 --- POLISH FOOTBALL TOP LEAGUE MATCH IN WARSAW: LEGIA WARSZAWA - LECH POZNAN 1:2 IVICA VRDOLJAK DARKO JEVTIC FOT. PIOTR KUCZA/NEWSPIX.PL --- Newspix.pl *** Local Caption *** www.newspix.pl mail us: [email protected] call us: 0048 022 23 22 222 --- Polish Picture Agency by Ringier Axel Springer Poland

No i raz jeszcze okazało się: chcesz być bogaty to nie trzymaj kciuków za lokalnego rywala, przedstawiciela tej samej ligi. Legia powinna mieć zawsze nadzieję, że Lech do Ligi Europy nie awansuje, a Lech, że nie awansuje Legia. Gadanie w stylu „jak najwięcej polskich drużyn” to bajka dla naiwnych. Już tłumaczymy, ale… na przykładzie Barcelony.

Jak wiadomo, poprzednią edycję Ligi Mistrzów wygrał właśnie kataloński klub. O dziwo, zarobił aż o 28 milionów euro mniej niż Juventus Turyn, a zaledwie 5 milionów więcej niż PSG, które odpadło w ćwierćfinale. Brzmi absurdalnie, prawda? Wynika to z troszkę koślawego regulaminu – otóż oprócz premii za sukcesy sportowe kluby kluby dostają jeszcze pieniądze z puli marketingowej. Jednak ta pula dzieli się na krajowe federacje. Barcelona dostała stosunkowo nie tak dużo, ponieważ pula hiszpańska dzieliła się na kilka klubów: Barcelonę, Real, Atletico, Athletic. Z kolei pula francuska dzieliła się jedynie na PSG oraz Monaco, a włoska na Juventus oraz Romę.

Obserwujemy więc kompletne paradoksy. Z puli marketingowej Roma, która odpadła w fazie grupowej, zgarnęła ponad dziesięć milionów więcej niż Barcelona, która wygrała całe rozgrywki! Więcej też od Barcy z „marketing pool” dostało Monaco, PSG, Manchester City oraz – to całkiem irracjonalne – Real Madryt (ale Real wziął bardzo nieznacznie więcej niż swój odwieczny rywal). O Juventusie nie wspominamy, bo on zdystansował wszystkich.

Okazuje się więc, że nie tylko chodzi o to, by dobrze grać. Chodzi też o to, by twoi lokalni konkurenci – kluby z tej samej ligi – odpadli jak najszybciej. Bo im szybciej odpadną, tym więcej finansowego tortu zostanie dla ciebie.

I tak dochodzimy do Legii, która w Lidze Europy zarobiła aż 5 milionów euro. To oznacza, że dostała więcej niż Dynamo Kijów, które awansowało do ćwierćfinału (Legia odpadła w 1/16, czyli dwie rundy wcześniej). Także inny ćwierćfinalista – Brugge – zarobił mniej niż Legia.

Gdyby w LE grał także Lech Poznań czy jakikolwiek inny polski klub, Legia musiałaby się z nim podzielić pulą marketingową – tak jak Dynamo Kijów musiało się podzielić z Dnipro, a Brugge ze Standardem Liege i Lokeren. Wniosek: każdy musi pilnować własnego poletka i… jak najgorzej życzyć sąsiadowi. Bo porażki sąsiada koniec końców oznaczają żywą gotówkę. Ale jest też drugi wniosek: zanim wypowiemy „skuś baba na dziada”, lepiej do spółki z sąsiadem tak wypromować ligę, by pula marketingowa dla Polski odpowiednio urosła.

Ile zarobiły kluby w Lidze Mistrzów?

Zrzut ekranu 2015-10-17 o 00.36.42

Ile zarobiły kluby w Lidze Europy?

Zrzut ekranu 2015-10-17 o 00.35.22

Liczba komentarzy: 2
Subscribe
Powiadom o
guest
2 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments