Pięć długich lat szczelnie zapełnionych kolejnymi głośnymi protestami, próbami pogodzenia zwaśnionych grup, incydentami z udziałem to jednej, to drugiej strony. Pięć długich lat, podczas których legendarne trybuny stadionu Maksimir wyglądały jak klub kibica Termaliki Nieciecza wrzucony na Żyletę. Pięć długich lat od początku jednego z najgłośniejszych kibicowskich protestów, aż do wielkiego i hucznego powrotu na ukochany stadion.

Mamić aresztowany, na Maksimirze wraca normalność?

Zagreb, 170911.Nakon 13. mjeseci izbivanja sa utakmica navijacI Dinama krenuli su u mimohodu od Kvaternikovog trga do stadiona Maksimir uoci utakmice Dinamo - Varazdin.Na slici: transparent Mamicu odlazi.Foto: Marko Miscevic / CROPIX

Po pięciu latach wielkiego bojkotu Bad Blue Boys, słynnej grupy kibiców Dinama Zagrzeb, fanatycy wracają na trybuny.

Wracają nie bez przyczyny. W stolicy Chorwacji całość od dawna ma bowiem bardzo niewiele wspólnego z typowymi zatargami na linii właściciel-kibole. Tu nie chodzi o jakieś pojedyncze scysje, o zakazy stadionowe czy walkę z pirotechniką. Nie. Kibice Dinama – a wraz z nimi choćby ich derbowi rywale z Hajduka Split – od pięciu lat walczą o „elementarną uczciwość” i wyleczenie chorwackiego futbolu z raka, jakim jest według nich korupcja. Korupcja, której uosobieniem jest Zdravko Mamić.

Po kolei jednak, bo choć temat wracał na naszych łamach wiele razy, warto uporządkować fakty. Dlaczego kibice, którzy momentami byli chyba równie słynni jak piłkarze występujący w barwach ich ukochanego klubu nagle opuścili stadion?

W przeciwieństwie do wielu innych klubów tutaj ciężko wskazać konkretny moment. Bardzo łatwo za to wskazać konkretnego człowieka. Od początku cel był jeden: uwolnić Dinamo od postaci Zdravko Mamicia, formalnie pełniącego różne role, od wiceprezydenta przez dyrektora po właściciela. Niezależnie od aktualnie sprawowanego stanowiska- niezmienna była niepodzielna władza Mamicia w Zagrzebiu. I naprawdę chodzi o cały Zagrzeb, nie tylko obiekty klubowe Dinama.

POJEMNA KIESZEŃ MAMICIA

Według kibiców bowiem Zdravko Mamić trzymał w garści nie tylko klub, decydując o wszystkich transferach, kształcie kontraktów wyrastających niczym kolejne wieżowce w Warszawie utalentowanych juniorów. Nie tylko zespół, do którego prowadzenia aktywnie się włączał, ignorując autorytet trenerów. Nie tylko stadion, na który sam dobierał publikę. Według nich Zdravko był również „ustawiony” zarówno w związku piłkarskim przymykającym oko na jego kolejne występki, jak i wśród przedstawicieli wymiaru sprawiedliwości oraz policji. Niektórzy zapędzali się nawet, sugerując że ekscentryczny właściciel trzyma w swojej pojemnej kieszeni cały chorwacki biznes, o politykach nie wspominając.

Choć ciężko uwierzyć w zapewnienia fanatyków, że Zdravko potrafi jednoosobowo wtrącać i wyciągać ludzi z zagrzebskich więzień – sporo faktów potwierdza ich domysły o nadnaturalnej władzy Mamicia. Zacytujmy fragment jednego z naszych starych tekstów o Dinamo:

1992. Ówczesny Prezydent Dinama Zagrzeb uciekał przed Mamiciem przez płot stadionu Maksimira.
1994. Mamić zaatakował delegatów Auxerre.
1995. Zaatakował policjanta w Zagrzebiu, gdy ten kazał mu przeparkować Jaguara. W dniu rozprawy funkcjonariusz już nie pamiętał nic o całym zajściu.
2002. Groził dziennikarzowi Dubravko Susecowi.
2002. Zaatakował dziennikarza Kristijana Toplaka, groził per „zabiję cię”.
2002. Dziennikarzom, którzy pisali o jego procesie, obiecywał śmierć, jeśli jeszcze coś o nim napiszą.
2003 Pobił kulami Mijenjo Mesicia, miejskiego architekta Zagrzebia. Był świeżo po operacji, chodził jeszcze o kulach, ale tak się wściekł, gdy Mesić nie wydał zgody na budowę wieżowca Mamicia, że zaczął go okładać. Po pewnym czasie dostał pozwolenie.
2006. Nazistowskie gesty po zwycięstwie Dinama nad Ekranasem.
2007. Zaatakował dwóch fanów Dinama na lotnisku, wykrzykując rasistowskie teksty. Potem rozebrał się i śpiewał do cygańskiej melodii.
2007. Obmacywał tancerkę w Azerbejdżanie.
2008. Zaatakował dziennikarza Romana Eibla.
2008. Zaatakował dziennikarza Iice Blazicia.
2008. Groził dziennikarzowi Borutowi Sipsowi, cytaty: „rozgniote cie jak kota!”, „rozbiję krzesło na twojej głowie, nieszczery chuju!”.
2010. Groził profesorowi Ivano Siberowi.
2010. Groźby pod adresem ministra Branko Vukelicia.
2011. Musiał być eskortowany przez policje z szatni dla sędziów.
2011. Noc w wiezieniu za incydenty w meczu Dinamo – Malmo (zamieszanie na trybunach).
2011. Rasistowskie teksty pod adresem Vahid Halilhodzicia.
2012. Rasistowskie teksty pod adresem Zelijko Jovanovicia, ministra sportu i edukacji.
2014. Po wygranym meczu z Hajdukiem, poszedł na miejsca zajmowane przez tamtejszych vipów i zaczął taniec radości. Od razu zamieszanie i bójka.

I tak dalej, i tak dalej. Ha, jest jeszcze jeden smaczny kawałek:

Wypadek samochodowy z jego winy? Policjant zeznał, że nie pamięta takiej sytuacji, proces trwał kilka lat i zakończył się uniewinnieniem. Zarzuty dotyczące match-fixingu? Póki UEFA prowadziła śledztwo, wszystko wskazywało na to, że Dinamo otrzyma gigantyczne kary, a sam Mamić zakończy burzliwą karierę na wakacjach w celi. Śledztwo przejął jednak Chorwacki Związek Piłki Nożnej i bezzwłocznie oczyścił wiceprezesa z wszelkich zarzutów. Bezkarny pozostawał po kolejnych bójkach, szarpaninach i pomniejszych skandalach.

Brnął w to dalej. Wypalił, że zna wszystkie kibicowskie przyśpiewki Crveny Zvezdy i Partizana, potem wyraził głęboki żal, że rozpadła się Jugosławia, wreszcie stwierdził, że gdyby zarządzał największym rywalem Dinama, Hajdukiem, podbiłby cały świat. Za hańbiącym klub zachowaniem szła zresztą również fatalna według kibiców, polityka transferowa. Chorwacki potentat skupował piłkarzy z niższych lig, ściągał też na potęgę tanich zawodników z Ameryki Południowej, a następnie sprzedawał ich za grube miliony, które bynajmniej nie były wydawane na wzmocnienia. Biorąc pod uwagę, że Dinamo i jego szkółka piłkarska zaopatrywała także w graczy pół ligi chorwackiej, kibice zaczęli zastanawiać się, gdzie jest 100 milionów dochodu ze sprzedanych zawodników. Czarę goryczy przelało zwolnienie legendy klubu, trenera Zeko przez telefon, podczas jego wizyty na Węgrzech, gdzie rozpracowywał kolejnego rywala. Sam Mamić był wówczas… na jachcie, czym nie omieszkał pochwalić się mediom i kibicom. Fanatycy zarządzili bojkot meczów Dinama, a Bad Blue Boys, które przez lata toczyło wewnętrzne spory, ponownie zjednoczyło się przeciwko Zdravko.

Usunięcie Mamicia stało się obsesją nie tylko w Zagrzebiu, ale w całej Chorwacji. Dzięki wojnie z właścicielem klubu, rzekomo korumpującym cały tamtejszy futbol, na trybunach ramię w ramię usiedli między innymi śmiertelni fani z Hajduka Split i Dinama Zagrzeb. We wspólnych protestach całe kibicowskie środowisko występowało razem. Manifestacje na ulicach, bojkot spotkań na stadionie Maksimir, wreszcie obrzucenie racami murawy podczas jednego z meczów Chorwacji, obliczone na „zafundowanie” federacji potężnych kar od UEFA. Wszystko w ramach „walki z systemem”.

PRZYSZŁA KRYSKA

Od pewnego czasu było wiadomo, że to nie kibice, ale ktoś inny ma spore szanse na wyrzucenie Mamicia za burtę chorwackiego futbolu. Choć przez długie miesiące wydawało się, że chorwacki bonzo jest nietykalny i niezatapialny – w jego otoczeniu robiło się coraz goręcej. Na derby Dinama z Hajdukiem nie wyszli zawodnicy ze Splitu, oficjalnie protestujący przeciw traktowaniu kibiców z Torcidy, nieoficjalnie – przeciw ligowemu porządkowi, w którym walka toczy się wyłącznie o miejsce za Dinamem Zagrzeb. Jedna z przyczyn frustracji? Choćby wyniki meczów Dinama z Lokomitivą, inną drużyną ze stolicy, w której strukturach właścicielskich znajduje się – tak, tak – Zdravko Mamić.

Gościa naprawdę nienawidzili wszyscy, skoro z kibolami zza bramki na Maksimirze solidaryzowali się nawet zdesperowani piłkarze ze Splitu.

Dlatego też aresztowania w HNF, chorwackim związku piłki nożnej przyjęto za „wind of change”, wiatr, zwiastujący zmiany także w kwestii traktowania Mamicia przez organy ścigania. Nie minęło pół roku i faktycznie, Zdravko ma duże szanse, by wreszcie zgubić swoją koronę władcy absolutnego Zagrzebia i okolic. Mamić, zresztą wraz ze swoim bratem, Zoranem, trenerem Dinama (mówiliśmy coś o nepotyzmie?) trafił właśnie do paki. Zarzutów jest mnóstwo, pośród których najpoważniejsze to oszustwa podatkowe i korupcja. Zatrzymanie obu panów to sprawa USKOK, czyli chorwackiego odpowiednika CBA. Jak podaje autonom.pl tłumaczący chorwackie źródła – Dinamo na działaniach Mamića miało stracić blisko 15,7 mln euro, natomiast skarb państwa około 1,6 mln euro. Chodzi głównie o niepłacenie podatków za transfery piłkarskie, a chorwackie media piszą w tym kontekście o sprzedaży Luki Modricia do angielskiej ligi.

O tym jak poważna jest to sprawa niech świadczy odmowa sądu, do którego bracia wnioskowali o możliwość opuszczenia aresztu za kaucją. Obawa sądu przed mataczeniem obu Mamiciów zdaje się potwierdzać to, o czym od lat krzyczą kibice z grupy Bad Blue Boys.

WIELKIE ŚWIĘTO

Ci ostatni zaś przeżywają właśnie swój wielki triumf. Skoro Mamić wylądował w areszcie – oni sami wreszcie postanowili wrócić na trybuny. Na zagrzebskim stadionie Maksimir w niedzielę o 19.00 rozpoczną się wielkie chorwackie derby. Dinamo przyjmie u siebie Hajduk i po raz pierwszy od lat będzie to starcie nie tylko dwóch wielkich klubów, ale i walka na doping oraz oprawy Torcidy i BBB. Choć jeszcze miesiąc temu wydawało się że spotkanie znów obejrzy ledwie garskta kibiców, aresztowanie braci Mamić zmieniło sytuację o 180 stopni.

BBB mają zapełnić całą trybunę północną, Torcida z kolei zapowiada jeden z najliczniejszych wyjazdów od lat. Jak żartobliwie ujął jeden z nas na Twitterze – powrót BBB na trybuny to najważniejszy transfer tego okienka. Drugi w kolejności zaś, to wypożyczenie, zresztą z opcją transferu definitywnego, Zdravko Mamicia do pierdla.

Uzdrawianie chorwackiego futbolu rozpocznie tamtejsze CBA? Wszystko na to wskazuje. W niedzielę zaś czeka nas prawdziwa uczta dla każdego miłośnika bałkańskiego fanatyzmu.

JO

Liczba komentarzy: 0
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments