Reklama

Teren kopie dołki pod Bońkiem? Greń znów aktywny

Piotr Tomasik

Autor:Piotr Tomasik

26 marca 2015, 08:54 • 12 min czytania 0 komentarzy

W piątek odbędą się obrady zarządu PZPN i nie zanosi się na sympatyczne spotkanie przy filiżance kawy. Szefowie wojewódzkich związków chcą pokazać swoją siłę na tegorocznym zjeździe PZPN. Wielu z nich sprzeciwia się pomysłom Zbigniewa Bońka (59 l.), ale chodzi nie tylko o słynne zmiany w statucie związku. – Chcemy, by piłkarska władza się z nami liczyła. Zbigniew Boniek powinien nas traktować jak partnerów. Premier spotyka się ze swoimi wojewodami nie po to, by odfajkować spotkanie, ale żeby podyskutować. Oczekujemy tego samego od prezesa PZPN w stosunku do szefów piłkarskich regionów – mówi prezes Podkarpackiego ZPN Kazimierz Greń – o tym pisze dziś Fakt i Przegląd Sportowy. Zapraszamy na przegląd najciekawszych artykułów piłkarskich w prasie codziennej.

Teren kopie dołki pod Bońkiem? Greń znów aktywny

FAKT

Strzelby naładowane na Irlandczyków? Oby. W całym tekście – którego nie będziemy cytować, zaraz się przekonacie dlaczego – rozchodzi się tylko o to, że trójka naszych reprezentacyjnych napastników zdobyła już w 2015 roku 16 bramek. Żaden poprzedni selekcjoner nie miał takiego komfortu. Chyba że porównywać z tercetem Olisadebe – Kuźba – Żurawski, który ładnie trafiał wiosną 2003 roku. Żurawski twierdzi, że luz w grze napastnika jest bardzo potrzebny. Teodorczyk mu przytakuje, mówi, że złapał go dzięki golom strzelanym w barwach Dynama. I to jest cała historia.

Reklama

Zrzut ekranu 2015-03-26 o 08.16.23

W ramkach:

– Lewandowski wsparł reprezentację niewidomych
– Górujemy nad Irlandczykami… średnią wzrostu
Dziadkowie Glika wierzą, że strzeli gola

Na kogo liczyć przed niedzielnym meczem z Irlandią w Dublinie, jak nie na skutecznego w Serie A kapitana Torino FC? W swojego wnuczka mocno wierzą też oczywiście dziadkowie, pan Walter i Krystyna Glikowie. – Jak będzie z Irlandią? Będzie dobrze. Mamy przecież w zespole dwóch dobrych snajperów, Lewandowskiego i Glika. Z Anglikami Kamil strzelił, to i teraz może znowu coś się uda – mówi Walter.

Reklama

Fabiański nie czuje, by był w cieniu Szczęsnego albo Boruca. Czeka na szansę.

Wojciech Szczęsny siedzi ostatnio na ławce, a Artur Boruc gra ligę niżej. Czy to daje panu przewagę w tej rywalizacji?
– Nie mam pojęcia. Wojtek do tej pory w tych eliminacjach był numerem jeden, więc pozycję w drużynie ma mocną. Z kolei Artur z pewnością ma ogromne doświadczenie w reprezentacji, więc pod tym względem ma nade mną przewagę.

Na pana korzyść przemawia fakt, że regularnie broni w Premier League.
– To pytanie do selekcjonera, czy ma dla niego znaczenie, że Artur gra w Championship. Z tego, co wiem, dla trenera najważniejsze są regularne występy. Zaplecze Premier League to bardzo wymagająca liga. Zobaczymy, jak będzie.

Zrzut ekranu 2015-03-26 o 08.16.27

Teren kopie dołki pod Bońkiem?

W piątek odbędą się obrady zarządu PZPN i nie zanosi się na sympatyczne spotkanie przy filiżance kawy. Szefowie wojewódzkich związków chcą pokazać swoją siłę na tegorocznym zjeździe PZPN. Wielu z nich sprzeciwia się pomysłom Zbigniewa Bońka (59 l.), ale chodzi nie tylko o słynne zmiany w statucie związku. – Chcemy, by piłkarska władza się z nami liczyła. Zbigniew Boniek powinien nas traktować jak partnerów. Premier spotyka się ze swoimi wojewodami nie po to, by odfajkować spotkanie, ale żeby podyskutować. Oczekujemy tego samego od prezesa PZPN w stosunku do szefów piłkarskich regionów – mówi prezes Podkarpackiego ZPN Kazimierz Greń (53 l.).

Radosław Osuch chce inwestować w Mariusza Rumaka. Mówi, że kiedy będzie okazja to znów pojedzie na staż do renomowanego klubu (niedawno był w FC Porto). Dawid Nowak odwołuje się w sprawie swojej dyskwalifikacji do Trybunału Arbitrażowego przy Polskim Komitecie Olimpijskim.

Z kolei najgorszy zimowy transfer to…

Michał Masłowski (26 l.) był najdroższym piłkarzem kupionym przez władze polskiego klubu w zimowym oknie transferowym. Zawodnik, który kosztował działaczy Legii 800 tysięcy euro, zawodzi w zespole mistrza Polski. Były pomocnik Zawiszy szybko został rzucony na głęboką wodę. Po odejściu Miroslava Radovicia (31 l.) trener Henning Berg (46 l.) uznał, że „Masło” może z powodzeniem zastąpić Serba. Norweg nie jest przekonany do systemu gry z typowym napastnikiem, dlatego z rolą zmiennika po raz kolejny musiał pogodzić się Orlando Sa (27 l.). Masłowski dostał od szkoleniowca olbrzymi kredyt zaufania, ale do tej pory w żaden sposób nie udowodnił, że warto było wydać na niego grubo ponad trzy miliony złotych. Legionista wystąpił w 10 meczach, a jego bilans jest zatrważający – zero goli i zero asyst.

GAZETA WYBORCZA

Reprezentacyjny szał trwa w gazetach. W GW rozmowa z Krychowiakiem.

Dwa lata temu grał pan w przegranym meczu z Irlandią 0:2. Ale wtedy była to inna drużyna, grająca zdecydowanie bardziej wyspiarski futbol niż dziś.
– Irlandczycy mają wysokich obrońców czujących się dobrze w grze w powietrzu. Ale już piłkarze ofensywni świetnie grają po ziemi, potrafią dryblować, wygrywać pojedynki. Myślę zwłaszcza o skrzydłowych Jamesie McCleanie i Aidenie McGeadym. Nie spodziewam się po nich stereotypowego wyspiarskiego futbolu.

Wtedy daliście się wciągnąć w bijatykę. To rywal decydował, jak wygląda mecz.
– W niedzielę nie możemy grać długich podań na napastników. Nie tędy droga, trzeba to zrobić inaczej, wykorzystać skrzydła.

Debiutował pan w kadrze jako 17-latek, w meczu ligowców z Serbią u Leo Beenhakkera. Był pan cudownym dzieckiem polskiej piłki.
– Wcześniej na mistrzostwach świata do lat 20 wyszedł mi rzut wolny w meczu z Brazylią… Inna sprawa, że trzeba wiedzieć, kiedy taki strzał ma wyjść. Innym się udawało na treningach, mi wyszedł przeciwko Brazylii. Dostałem od Beenhakkera szansę, ale wiedziałem, że przede mną jeszcze mnóstwo pracy…

Zrzut ekranu 2015-03-26 o 07.50.54

Zawierucha w polskiej bramce. O tym Rafał Stec.

Nie sposób znaleźć w Europie reprezentacji, w której między słupkami działoby się więcej niż w naszej. Przed meczem eliminacji Euro 2016 z Irlandią wraca największy wielki polskiego futbolu. To paradoks, bo teoretycznie właśnie tu jesteśmy najbogatsi. Manchester United, Arsenal, Liverpool, Real Madryt, Bayer Leverkusen, Fiorentina, AS Roma, Celtic Glasgow, PSV Eindhoven, Spartak Moskwa – od kilkunastu lat nasi bramkarze podpisują kontrakty w czołowych firmach na kontynencie. Zdarzało się, że jako jedyni Polacy dotykali futbolu na szczytowym poziomie. A jednak reprezentacja kraju nigdy nie doczekała się prawdziwego, wieloletniego bramkarza numer jeden. Prześledźmy czas najnowszy – trener Franciszek Smuda stawiał na Wojciecha Szczęsnego, którego podczas Euro 2012 wypchnął Przemysław Tytoń; on też rozpoczął eliminacje do ostatniego mundialu, lecz w ich trakcie oddał miejsce Arturowi Borucowi; faworytem obecnego selekcjonera był ponownie Szczęsny, jednak w niedzielę zastąpi go albo Boruc, albo Łukasz Fabiański. Każdy to inna osobowość, inny charakter, inny styl gry. Żonglerka nazwiskami trwa i trwa, uczestniczyli w niej jeszcze Tomasz Kuszczak, Wojciech Kowalewski, Jerzy Dudek…

SPORT

Stańcie murem – apeluje Sport.

Zrzut ekranu 2015-03-26 o 07.55.40

Niektórych tekstów nie będziemy cytować. Na przykład tego pt. „boczny problem”, bo o kłopotach Nawałki z bocznymi obrońcami naczytaliśmy się już za wszystkie czasy. Jerzy Engel przestrzega, by nie powielać jego błędów z meczu z Walijczykami.

– Przyjęliśmy sposób gry przeciwnika. Doszło do walki wręcz, co wyspiarze uwielbiają. Było sporo przepychanek. Jeden drugiemu chciał udowodnić, kto jest silniejszy, kto komu założy więcej siatek, kto pierwszy padnie na murawę. Mecz był rwany, szarpany, z mnóstwem pretensji do sędziego. W efekcie czas uciekł wszystkim i zremisowaliśmy w roli gospodarzy 0:0 (…) Oni tak grają zawsze. Przecież tak wyglądał ich mecz ze Szkocją. W rewanżu w Cardiff poradziliśmy sobie z Walijczykami, bo nie uciekł nam główny cel, jakim było zwycięstwo. Nie było kopania się, tylko graliśmy w piłkę.

Zrzut ekranu 2015-03-26 o 08.03.54

Andrzej Wasik pisze, że żal mu Lewandowskiego. Dlaczego mu go żal? A no dlatego, że ujawniono, iż Polak jest jednym z dziesięciu najlepiej zarabiających piłkarzy świata. W dodatku mówi się o tym na głos, więc jeśli nie poprowadzi reprezentacji do wygranej z Irlandią,to znów będzie się mu zarzucać, że zawiódł jako kapitan, a w dodatku zarabia tak wielkie pieniądze i nic nie gra. Wasik twierdzi, że „sympatia opinii publicznej zwykle jest po stronie tego biedniejszego”, co automatycznie stawia go na przegranej pozycji.

No cóż, gdyby Lewandowski miał tylko takie problemy.

Tematy ligowe?

Dziś nuda. W kadrze Ruchu jest trzech byłych zawodników Legii, ale zawodzą – nie grają ani Skaba, ani Mazek, od czasu do czasu tylko Michał Efir. A tak przy okazji:

We wtorek przeprowadzono w Ruchu badania wydolnościowe, w środę – testy szybkościowe. – Na podstawie badań będziemy dostosowywać plan treningowy i obciążenia dla zawodników – wyjaśnia Leszek Dyja, trener przygotowania fizycznego w Ruchu. W trakcie tureckiego obozu Niebieskich, najlepszym sprinterem okazywał się Kamil Mazek. Na dzisiejszym sprawdzianie go zabrakło – jest na zgrupowaniu kadry młodzieżowej. Pod jego nieoebcność najszybszy wśród chorzowian był więc Efir.

Zrzut ekranu 2015-03-26 o 08.04.21

Później jeszcze małe pitu-pitu o Górniku. Problem już wcześniej omawiany: mianowicie taki, że zabrzanie strzelają sporo goli, ale nie robią tego ofensywni piłkarze.

Odpuszczamy dziś więcej Sportu.

SUPER EXPRESS

W Superaku najpierw coś typowo do pooglądania…

Znają się od lat, a ślub wzięli w 2008 roku. Palmer jest uważana za jedną z najpiękniejszych kobiet w Irlandii. Brała udział w niezliczonej liczbie sesji, od lat zachwycając ponętnym ciałem. Jest też wierną fanką męża, jedzie za nim wszędzie, gdzie Robbie w danym momencie gra. W 2011 roku Keane podpisał kontrakt z Los Angeles Galaxy i Palmer zamieszkała z nim w Beverly Hills. Keane lubi dedykować małżonce gole, a że snajperem jest wybornym, to ma ku temu często okazję. W reprezentacji Irlandii rozegrał 138 meczów i strzelił 65 bramek, co daje mu pierwsze miejsce w irlandzkiej klasyfikacji wszech czasów i piąte w Europie (więcej strzelili tylko Puskas, Kocsis, Klosem Mueller). Keane nie szczędzi małżonce nie tylko bramek, ale i drogich prezentów. Pierścionek zaręczynowy kosztował ponad 400 tys. zł. Jej 31. urodziny, obchodzone niedawno, Keane zorganizował w hotelu, w którym kręcono słynny film „Pretty Woman” z Julią Roberts i Richardem Gere.

Zrzut ekranu 2015-03-26 o 08.10.11

Czasem warto odstawić gwiazdę – to oczywiście a propos Błaszczykowskiego.

Historia zna wiele przypadków, kiedy niepowołanie gwiazdy wyszło kadrze i selekcjonerom na dobre. Najświeższy przykład to mundial w Brazylii, gdzie Argentyna zdobyła wicemistrzostwo świata, mimo że w składzie zabrakło najlepszego strzelca Juventusu Turyn Carlosa Teveza. Wielkim szokiem był też brak Rio Ferdinanda na Euro 2012, który przez lata był podporą reprezentacji Anglii, ale na polsko-ukraińską imprezę nie pojechał wskutek konfliktu z Johnem Terrym. „Lwy Albionu” doszły wtedy do ćwierćfinału. Czy podobnie będzie z biało-czerwonymi? Piłkarze i trenerzy zapewniają, że atmosfera w drużynie jest wspaniała, a brak Kuby nie wpłynie źle na zawodników. O całej sprawie będzie można zapomnieć w czerwcu, jeśli Błaszczykowski wróci do wysokiej formy i pojawi się w kadrze w czerwcu przed Gruzją.

Zrzut ekranu 2015-03-26 o 08.16.23

Na koniec zaś tabloid apeluje do Roberta Lewandowskiego i Sławomira Peszki, żeby ci zagrali jeszcze raz – jak kiedyś w barwach Lecha. No to zacytujmy:

– Nie ukrywamy, że się przyjaźnimy – mówi Peszko. – Kariera Roberta potoczyła się o wiele lepiej od mojej, bardziej dynamicznie. Teraz jest innym piłkarzem. Choć od naszych występów w Lechu minęło trochę czasu, to pewne rzeczy się pamięta. Jeśli będę grał, to na pewno nasza współpraca będzie wyglądała OK – uważa pomocnik Kolonii.Peszko ma zastąpić na prawej pomocy Kubę Błaszczykowskiego. – Nikt mi nie gwarantuje miejsca w pierwszym składzie – zaznacza. – Jestem w dobrej dyspozycji, choć nie strzelam goli, a skrzydłowy powinien to robić. Jednak nigdy nie byłem bramkostrzelnym piłkarzem. Dużo pracuję na boisku, pomagam w defensywie…

PRZEGLĄD SPORTOWY

No to jeszcze raz: Boruc czy Fabiański?

Zrzut ekranu 2015-03-26 o 08.28.41

Ale najpierw PS zastanawia się kto podciął polskie skrzydła – dlaczego nasi boczni pomocnicy tacy do siebie podobni: szybcy, stworzeni do kont, słabi „jeden na jednego”.

Selekcjoner wypróbował ich na razie dwunastu. Kiedy rozpoczęły się eliminacje, w zasadzie zawęził selekcję do trzech nazwisk. Z jesiennych wybrańców – Rybusa, Soboty i Grosickiego – dwóch ostatnich nie znalazło się w kadrze na mecz z Irlandią. Pierwszy jest kontuzjowany, drugi szuka formy po złamaniu ręki. W Dublinie na skrzydle ma biegać Sławomir Peszko. Nawałka zauważył, że po nieudanej pierwszej rundzie w Bundeslidze, wiosną 30-letni pomocnik odzyskał wigor. – W przygotowaniach Peszko podniósł swoją pozycję w Koeln o 100 procent. Wcześniej czasem wyłączał się z gry, miał przestoje, teraz jest dużo odważniejszy, ale też bardziej wyluzowany, wybiera lepsze rozwiązania. Przy tym stał się zdyscyplinowany. Zrobił postęp, w jaki nikt już chyba nie wierzył – chwali Polaka dziennikarz Kickera.

Historia mówi: wygrana na start wiosny oznacza awans.

Patrząc na historię meczów naszej reprezentacji w tym stuleciu łatwo zauważyć pewną prawidłowość. Gdy kadra zwyciężała w pierwszym meczu na wiosnę, to potem kwalifikowała się do wielkiego turnieju, gdy remisowała lub przegrywała, za każdym razem eliminacje kończyły się klapą. Z trzech zwycięskich spotkań na inaugurację wiosny szczególnie warto zwrócić uwagę na konfrontację z Norwegią w 2001 r. Pozostałe dwa zwycięstwa zostały odniesione bowiem nad Azerbejdżanem, co trudno było uznać za wyznacznik formy naszej drużyny. Mecz z Norwegią pod wieloma względami przypominał starcie drużyny Adama Nawałki z Irlandią. Kadra wtedy zaczęła eliminacje równie dobrze co dziś (same zwycięstwa i remis z Wyspiarzami, wtedy Walią, teraz ze Szkocją) i przed sobą miała trudny wyjazdowy mecz z drużyną bardzo potrzebującą punktów, bo nie najlepiej zaczęła eliminacje. Wówczas była to będąca faworytem grupy Norwegia, teraz jest to Irlandia, która jesienią przegrała ważny mecz ze Szkocją.

Zrzut ekranu 2015-03-26 o 08.42.22

Dalej: jeszcze raz Fabiański. Nie jestem w niczyim cieniu!

Rozpoczął pan eliminacje MŚ 2010 jako numer 1. Ze Słowenią zagrał pan dobrze, a z San Marino obronił karnego. Wydawało się, że w trzecim meczu z Czechami trener Leo Beenhakker też na pana postawi, ale zdecydował się na Boruca, który wcześniej był zawieszony za tzw. aferę lwowską. Czy był pan bardzo rozczarowany?
– To był czas, gdy faktycznie czułem, że w tej rywalizacji mam szansę na wygraną. Rozczarowanie na pewno jakieś było, ale nie jestem osobą, która wszystko długo rozpamiętuje. Wiem, że to zabrzmi banalnie, ale tylko jeden bramkarz może bronić i wszystkich się nie zadowoli. Gdy się gra w reprezentacji, trzeba umieć akceptować takie decyzje.

Blisko bramki był pan również w Belfaście w 2009 roku. Z Irlandią Północną miał zagrać pan, a nie będący w dołku Boruc.
– W nocy miałem kłopoty żołądkowe i dlatego nie mogłem wystąpić. Wówczas nie dostałem żadnej informacji, że zagram, dopiero po spotkaniu ktoś mi powiedział, że to ja miałem być w wyjściowej jedenastce. Los widocznie chciał inaczej.

Zrzut ekranu 2015-03-26 o 08.34.57

Co poza tym? Nawałce radzi Wojciech Kowalczyk. Uważa, że bronić powinien Artur Boruc. Skrzydłowi nie błyszczą, więc trzeba liczyć na Lewandowskiego oraz Milika. Zaskakuje „Kowala”, że kolejne powołanie dostał Krzysztof Mączyński, ale i tak widzi duże szanse na korzystny wynik. W obronie postawiłby na skład, który grał już razem – Olkowskiego, Glika, Szukałę oraz Wawrzyniaka.

Na koniec jeszcze trochę ligowych i PZPN-owych klimatów. Co z tym terenem, który rzekomo przeciwko Bońkowi mobilizuje Kazimierz Greń? poczytajmy.

Opozycja przeliczyła głosy i wyszło jej, że na zjeździe będą mieć co najmniej 40 szabel (na 118 delegatów). – Niezadowolonych jest więcej, jednak z różnych względów nie chcą się ujawnić. Ale to tylko kwestia czasu – twierdzi Greń. Może to oznaczać, że uda się zbudować koalicję, która nie tylko zablokuje zmiany w statucie, ale w perspektywie wysunie swojego kandydata w przyszłorocznych wyborach. Pojawiła się już nawet giełda pretendentów: obecny szef rady nadzorczej Ekstraklasy Maciej Wandzel, agent piłkarski i były reprezentant Polski Cezary Kucharski oraz były selekcjoner Jerzy Engel. Ten ostatni ma szczególny powód, by stanąć w wyborcze szranki – musiał odejść z federacji.

Zrzut ekranu 2015-03-26 o 08.39.03

– Masłowski na razie się nie spłaca
– Skład Lecha mało Polski
Osuch chce inwestować w Rumaka

Choć zimą Zawisza pozyskał aż 11 piłkarzy, to Osuch cały splendor przerzucił na Rumaka. – Może jeszcze Mariusz nie ma takiego błysku, jak Rysiek Tarasiewicz, ale wiedzę i warsztat na bardzo wysokim poziomie. Zespół wygrywa i wiosną nikt nie jest kontuzjowany – dodaje właściciel Zawiszy. Rumak jest w Zawiszy od 1 września. Do Bydgoszczy Osuch ściągnął trenera prosto z…plaży w Chorwacji, gdzie szkoleniowiec odpoczywał po dymisji w Lechu. Pracę z ostatnim zespołem ekstraklasy Rumak rozpoczął od wysokich porażek z Wisłą Kraków 2:4 i Lechem 2:6. – Mariusz odziedziczył spuściznę po Jorge Paixao, który chyba trochę przeszarżował w przygotowaniach. Drużyna była wtedy rozbita…

Najnowsze

Komentarze

0 komentarzy

Loading...