Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama
Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama

Mecz przerwany przez kiboli? Nie, to… politycy!

redakcja

Autor:redakcja

11 września 2014, 11:15 • 2 min czytania 0 komentarzy

Popularna „Sahara” to boczne boisko Polonii Warszawa. Na co dzień trenują tam i grają młodzieżowe drużyny Czarnych Koszul, z reguły w ciągu dnia, w godzinach pracy. Później bowiem, jako że obiekt należy do miasta, kopać może sobie na nim każdy, kto zapłaci tyle, ile trzeba. Jeżeli słyszeliście o „harataniu w gałę” ku uciesze pracowników BOR-u – tak, cała impreza ma miejsce właśnie w parku przy Konwiktorskiej.

Mecz przerwany przez kiboli? Nie, to… politycy!

Wczoraj o godzinie 20 rozpoczął się mecz Wilczura Gołotczyzna (ha, ha) z Gromem Lipowo w ramach drugiej rundy okręgowego Pucharu Polski. Od razu zaznaczmy: nie będzie to historia o tym, że Kartofliska wypiły jedną puszkę za dużo lub za mało, w związku z czym na trybunach leżeli jak Wanda w kwiatach. O nie.

A więc wtargnięcie kibiców, tako rzecze 90.minut.pl. Cóż, poważna sprawa. Tyle tylko że na Twitterze Mateusza Sokołowskiego, byłego pracownika biura prasowego Polonii znaleźliśmy informację, która… zwaliła nas z krzeseł. Naprawdę żałujemy, że tego dnia przez przypadek nie odwiedziliśmy „Sahary” z kamerą.

Otóż jakoś między 15. a 20. minutą spotkania wielkiej wagi, które dla obu zespołów mogło stanowić pierwszy krok do europejskich pucharów, na sztuczną murawę – jak gdyby nigdy nic – weszli panowie politycy. Nieszczególnie interesował ich fakt, że właśnie toczy się mecz. Mieli rezerwację, więc wchodzą. Wkrótce zdezorientowany sędzia odgwizdał koniec, a gospodarze – czyli Wilczur – zostali ukarani walkowerem. Okazało się, że ich rezerwacji nikt „nie zaksięgował”…

Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama
Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama

Oczywiście politycy nikogo nie oszukali. Mieli termin, zapłacili – pokopali. Trochę nam za to szkoda tego Wilczura, ponieważ nie występują w żadnych rozgrywkach organizowanych przez MZPN, po prostu wystartowali w Pucharze Polski, a w pierwszej rundzie rozprawili się dopiero w rzutach karnych z reprezentacją prywatnego liceum „Bednarska”. Błąd proceduralny, aczkolwiek jeszcze nie wiadomo, kto zawinił – czy pani od listy rezerwacji, czy kierownik drużyny. Zdarza się większym i lepszym (patrz hasło: David Luiz). Z drugiej strony jednak… To bardzo urocze, gdy w roli kibiców wjeżdżających na murawę wystąpili politycy.

Szkoda, że to nie była impreza masowa. Kilka zakazów stadionowych i po problemie.

Najnowsze

Anglia

Ten Hag po porażce z Fulham: Trzeba patrzeć na szerszą perspektywę, ta jest bardzo dobra

Piotr Rzepecki
0
Ten Hag po porażce z Fulham: Trzeba patrzeć na szerszą perspektywę, ta jest bardzo dobra

Komentarze

0 komentarzy

Loading...