Jak donosi Fakt, Jan Tomaszewski, mimo zaproszenia na mecz z Litwą wszystkich medalistów z 1974 roku, nie wybiera się do Gdańska. „Tomek” czuje się urażony faktem, że przed dwoma laty, kiedy otwarcie i bezpardonowo krytykował kadrę, postanowiono wykluczyć go z Klubu Wybitnego Reprezentanta. Nie zamierza prowokować kłopotliwych sytuacji, ani poklepywać się po plecach z dawnymi kolegami, którzy nie stanęli wówczas w jego obronie, więc na mecz po prostu nie przyjedzie.
Mniejsza o nieobecność. Jego prawo. Woli zostać w domu, niech zostaje. Szkoda tylko, że Władysław Ł»muda, mimo że od sprawy minęły już dwa lata, wciąż nie ma odwagi przyznać, że to on – nikt inny tylko on – był sprawcą tamtego zamieszania. Dziś na łamach „Faktu” wyraża zdziwienie, że Janek przejmuje się tak błahą sprawą. A poza tym on Tomaszewskiego znikąd nie wykluczył, tylko zrobiła to Komisja Etyki.
Skoro tak, to może pora przypomnieć krótką rozmowę, którą przeprowadziliśmy ze Ł»mudą, a więc ówczesnym Przewodniczącym KWR, 24 maja 2012 roku.
W „Fakcie” pojawiła się dzisiaj informacja, że pan zamierza złożyć wniosek o odwołania Jana Tomaszewskiego z Klubu Wybitnego Reprezentanta. To prawda?
– Ten wniosek jest już złożony.
Dlaczego pan to zrobił?
– Po prostu wie pan, jak ktoś pluje we własne środowisko, to… My Polacy, mamy takie coś. A chciałbym, żeby każde środowisko przynajmniej się szanowało. Nie może być tak, że on będzie ciągle na nas pluł, a my będziemy go zapraszać i przyklaskiwać. Skonsultowałem to z wieloma piłkarzami z Klubu Wybitnego Reprezentanta i to nie jest moja osobista decyzja, żeby go usunąć, tylko większości członków.
Wracając do sedna, to chyba członek KWR ma prawo do wyrażania własnych poglądów?
– A ja mam prawo go wykreślić.
Później zadaliśmy sobie jeszcze nieco trudu, żeby sprawdzić czy Ł»muda, jak mówił, z kimkolwiek konsultował swą decyzję i wydzwoniliśmy dwunastu członków klubu. Pytanie brzmiało: „czy Ł»muda dzwonił do pana w sprawie Jana Tomaszewskiego?” Oczywiście każdy, z kim rozmawialiśmy, odpowiedział przecząco: NIE.
Jak widać, nic się nie zmieniło. Jak Ł»muda nie miał hamulców, żeby publicznie kłamać, tak nie ma ich dalej.
Fot. FotoPyK