Lekkie przebudzenie lubińskiego skansenu – cenny punkcik w walce o utrzymanie

redakcja

Autor:redakcja

11 listopada 2013, 20:09 • 2 min czytania

Reklama
Lekkie przebudzenie lubińskiego skansenu – cenny punkcik w walce o utrzymanie

Za puszczanie w poniedziałkowy wieczór takich meczów, jak dzisiejszy i ogólne wybieranie potyczek Zagłębia na międzynarodowej antenie Eurosportu, powinien beknąć ktoś odpowiedzialny za układanie terminarzu. Mamy w Ekstraklasie kilka zespołów uchodzących za poważne, kilka których nie trzeba się wstydzić, a pokazujemy Europie – jak już to nazwaliśmy – śmietnik. Może się mylimy, ale chwalenie się przed szerszym odbiorcą takim skansenem niczemu dobremu nie służy.
Co zapamiętamy z dzisiejszego meczu? Bramkę Kwieka, który zagrał pierwszy niezły mecz od odejścia z Górnika. Coś jeszcze? Nie. Na pewno? No, może zafrasowaną minę Lenczyka, który jako kolejny uznany szkoleniowiec przejechał się na lubińskim domu starców. Władze Zagłębia widocznie uznały, że tylko emeryt przemówi do emerytów, ale jak na razie efektu nie ma żadnego. To znaczy – zwycięstwo, dwa remisy i cztery porażki. Za okres 27.09. – 11.11. – ostatnie miejsce w tabeli. Za Widzewem, Podbeskidziem, Piastem, Zawiszą, Cracovią, Ruchem, Górnikiem, Koroną czy Wisłą, czyli zespołami, w których nie płaci się (lub przestaje się wypłacać) takie horrendalne kontrakty jak w Lubinie.

Reklama

Oczywiście dalecy jesteśmy od winienia Oresta za taki stan rzeczy. Wręcz przeciwnie – przeczuwamy, że jeśli weźmie za ryj to całe towarzystwo wzajemnej adoracji i przepuści przez obóz lekkoatletyczny w Spale, to może i efekt się pojawi, ale wtedy prawdopodobnie i tak będzie za późno na odratowanie tego sezonu. W tym momencie Zagłębie zajmuje przedostatnie miejsce w tabeli, mając tyle samo punktów co Podbeskidzie i tracąc aż osiem oczek do ósmego Śląska.

Celem – gwoli przypomnienia – były puchary.

Pogoń, widząc, z jak apatycznym rywalem przyszło im się potykać, uznała, że wystarczy tempo spacerowe. Przeciwnika już na starcie napoczął przyszły kadrowicz (?) Marcin Robak i to by było w zasadzie wszystko. Tyle nie wystarczyło jednak nawet na Zagłębie, co oznacza kolejną stratę punktów z beznadziejnym przeciwnikiem. W zeszłym tygodniu wtopa z Widzewem, teraz remis z Lubinem, a w najbliższych kolejkach Legia, Zawisza i Śląsk. Może być gorąco, może się skończyć jechanie na opinii ze świetnego początku sezonu.

Reklama

Fot. FotoPyK

Najnowsze

Reklama

Weszło

Reklama