Jak co poniedziałek… PAWEف ZARZECZNY

redakcja

Autor:redakcja

29 lipca 2013, 12:58 • 4 min czytania

Reklama
Jak co poniedziałek… PAWEف ZARZECZNY

Światowe Dni Młodzieży w Krakowie. W 2016 roku Franciszek z Buenos spotka się z Franciszkiem Smudą. Zerknijcie kiedyś na fotki, są to dwa podobne wcielenia i obiecują mniej więcej to samo, spacer po wodzie. Wniosek? My, Polacy, naiwność mamy w genach.
*

No dobra, oglądałem już drugą kolejkę Ekstraklasy i przyznam, że… większość klubów kopie lepiej niż reprezentacja, nawet te, które chwilowo przegrywają. Wynikami chwilowo radzę się nie przejmować, przyjdzie walec i wyrówna, nawet Legię. Akurat czytałem gdzieś wypowiedź Surmy (pobije w tym roku rekord gier chyba), że walczą jak szaleni i biegają po 12 kilometrów. OK., jak ktoś widział Superpuchar Niemiec – między nami nie ma już najmniejszej różnicy. Może poza taką jak na grzybobraniu – ktoś jest lepiej zorganizowany, wstaje wcześniej, i zanim się obudzimy wyzbiera w lesie wszystkie prawdziwki.

Takie głupie skojarzenie, ale prawdziwe.

*

Reklama

Podobno Barcelona ma przylecieć, z Neymarem nawet. Ja tam wolę, jak pofatygują się na Legię. Ale po drodze Molde. Mamy szanse?

ٻadnych.

Nasi piłkarze jedyne rezerwy mają w głowie, ale w głowie tej same kompleksy. Czy nie dlatego największe kariery z Polaków robią idioci?

To nie dotyczy wyłącznie piłki, na sejm popatrzcie sobie.

Reklama

Legia zresztą chyba niepotrzebnie swoich młodziutkich piłkarzy woziła do liceum. Dyskoteki są lepszą szkoła życia. Pod Platynkę trzeba.

A co do Norwegów – mają ropę, w odróżnieniu od nas nie w oku, a w baryłkach. To robi różnicę.

Jak pomyślę, że kiedyś Legia trafiała Vikingur Stavanger, mistrza, 9:0, a my wychodziliśmy ze stadionu wściekli, że Dziekan strzelił tylko cztery, a nie dziesięć, i po żonglerce w polu karnym, a nie z 50 metrów, no to robi się słabo.

*

Reklama

Sylwester Cacek, ten z Widzewa, w parę lat z 500 milionów majątku zszedł do 335 milionów (dane Forbesa). Oznacza to, że za trzy lata mniej więcej każdy z was będzie miał tyle samo kasy co on.

*

Pierwsza liga ruszyła, a tam kibicuję ROW Rybnik. Wzięło się to z młodości – kiedyś ten zespół, właściwie rezerwy tego zespołu, dobrnęły aż po finał Pucharu Polski. Mając wyłącznie żużlowe boisko. No i tam zamiast rezerw ktoś wystawił pierwszy zespół, i w plecki, chytrość nie popłaca.

Do dziś pamiętam, że na stoperze Rybnika grał najbrzydszy piłkarz, jakiego w życiu widziałem. Józef Golla. Stary, łysy, patykowaty, na stoperze chodził. Ale napastników Legii czy Górnika Zabrze czapką nakrywał, jak Boga kocham! Nigdy nie mogłem się temu zjawisku nadziwić.

Reklama

*

Typowałem, że Royal Baby będzie miało przedziałek, a wyszedł fiutek. To dobry znak, czyli jak zawsze typuje na odwrót. Wystarczy zatem nie przejmować się tym co piszę – po prostu stawiać znak odwrotny, zamiast plusa minus, zamiast porażki zwycięstwo.

To takie nawiązanie do Molde…

*

Reklama

Jakaś drużyna z Luksemburga zaszalała, i ograła Utrecht. Ja się nie dziwię, odf kilkudziesięciu lat najliczniejszą mniejszością są tam… Portugalczycy. Kierowcy i sprzątaczki. Kumacie?

Kiedyś miałem tam zabawną wymianę zdań z trenerem kadry. Mianowicie pytam go, stereotypowo, czy zna najlepszego polskiego piłkarza…

– Szerepetki? – on ni pyta ni stwierdza…
– Czereszewski? – to ja.
– Przecież mówię, że Szerepetki!

*

Reklama

Wakacje, upał, nic się nie chce. To taka wspomnieniowa opowiastka. Pojechaliśmy z Atlasem i synami na Mazury. Pensjonat nad jeziorem mikołajskim, obok wyszynk u Jarguza, a wieczorami ogniska. No i raz trafia się nowy gość, przedstawia się jako Zdzichu. Prezes klubu futbolowego.

My, jakoś nie mówimy, że jesteśmy dziennikarzami futbolowymi. Bo chyba nie ma po co, zna nas w środowisku każdy, poza tumanami skończonymi.

Ale nie on. No i przy pierwszym ognisku jedzie tak – kupiłem mecze od tego, tego i tego, od tamtego nie kupowałem, bo trzeba było oddać za poprzedni sezon, umowa do przestrzegania, my uczciwi jesteśmy, a od tych stamtąd nie możemy odebrać, bo spadli, ale obiecują oddać za rok…

Janusz, bo był to krętacz, ale uczciwy dziennikarz, zaraz napisał o tym artykuł do Piłki Nożnej. O Zdzichu. Właściwie to o ludzkiej głupocie.

Reklama

Ten Zdzich, nie uwierzycie, wciąż działa, po 20 latach, jest albo we władzach PZPN, albo Ekstraklasy, tak się przemieszcza zadziwiająco.

Może on wciąż te punkty odzyskuje lub oddaje?

I bawi się na Mazurach?

*

Reklama

Przegląd Sportowy ma nowe szaty, nawet ładne. I czasem fajny tekst – na przykład Kosecki fantastycznie przelicytował Bońka, a właściwie przywrócił proporcje. Choć też oszalał – zaprosił na kawę. To piłkarze już kawę piją? Nie mam czasu.

Ale jedna rzecz mnie irytuje. Mianowicie przy każdym dziennikarzu dopisek, po imieniu i nazwisku: ekspert piłkarski.

Ekspert?

Gryzipiórek – tak. Sprawozdawca – bardzo proszę. Komentator – ok.

Reklama

Ale ekspert i felietonista na przykład, no to tylko dla górnych 3 procent.

Sorry, ale tacy z was eksperci, młodzieniaszkowie, jak z koziej dupy trąba.

Najnowsze

Felietony i blogi