Teraz już chyba nikt nie ma wątpliwości, kto w tym sezonie będzie mistrzem. Wisła jest wyraźnie lepsza od reszty ligi i jest to fatalna informacja dla naszej piłki. Drużyna bez napastnika na 10 kolejek przed końcem może już przymierzać koronę. Gol Genkowa nic w tej kwestii nie zmienia, a niedzielny występ udowodnił jedynie dwie rzeczy. Po pierwsze utwierdził mnie w przekonaniu, że Bułgar jest boiskowym drutem, a po drugie, że jak obrońców przerasta trafianie w piłkę, to i drut coś musi ustrzelić. Wisła w ataku mogłaby równie dobrze wystawić Staszka Soykę i sportowo nie byłoby większej różnicy. Właściwie, to mogliby wyjść w dziesięciu, bez napastnika. Chyba nikt by się nie zorientował.
Za to w Legii obecność Soyki na boisku podniosłaby poziom sportowy. Od początku wiosny zachodziłem w głowę, co też sprawia, że beznadziejny Inaki Astiz ciągle gra i teraz już wiem. Taki Kelhar nie nadaje się do gry nawet w I lidze. Po co go sprowadzono? Nie wiem, ale im głupszy transfer, tym bardziej w stylu Legii. Po co sprowadzono Gola, którego odejście z Bełchatowa nawet nie osłabiło tamtejszej drużyny? Przecież ten Gol bardziej zachwycał dziennikarzy nazwiskiem niż grą. Tak naprawdę to w samym Bełchatowie gra kilku lepszych gości. Jak na razie głównym efektem sprowadzenia Gola jest umocnienie się w zespole Cabrala. Legia zmontowała taką ekipę, że właściwie każde wyjście rywala z połowy kończy się stuprocentową sytuacją. I to kolejny zły sygnał dla naszej ligi. Taka ekipa nie ma prawa walczyć o miejsce na podium.
Zresztą ten sezon może skończyć poza trójką i znów europejskie puchary oglądać w telewizji. Naczytałem się przed meczem o resetach, wyreżyserowanych tyradach Skorży i motywacyjnych pogadankach Miklasa. Sam nie wiem czemu, ale myślałem, że ten reset potrwa przynajmniej do meczu z Zagłębiem. W sumie Skorża wygląda na kogoś, kto nie umiałby opieprzyć sikającego mu pod stopy jamnika, więc jakim cudem miałby zmotywować do walki bandę dorosłych facetów bez charakteru? Za to skuteczna okazała się logika Miklasa, który wyliczał, że im wyżej skończą ligę, tym dłuższe będą urlopy. Piłkarze jednak okazali się cwańsi i stwierdzili, że najdłuższe urlopy będą mieli jak znów odpuszczą sobie puchary.
Miałem nie komentować zajścia po meczu w Warszawie, bo w takich sytuacjach jest na ogół tak, że ci co wiedzą, to nie mówią, a ci co mówią, to nie wiedzą. Nie będę więc wydawał wyroków. Mam tylko nadzieję, że sprawa nie zostanie zamieciona pod dywan. Jedno za to wiem na pewno. Bogusław Błędowski jest odpowiedzialny za bezpieczeństwo na stadionie Legii i ponosi lwią część odpowiedzialności za całe zajście. Jakim cudem osoba, której warunkowo skrócono zakaz stadionowy ma dostęp do piłkarzy po meczu? Przecież to przeczy jakiejkolwiek logice! Mało tego. W „PS” rozmowa z delegatem PZPN i tam taki oto cytat: „Pan Błędowski powiedział mi, że jest to dla niego sytuacja na tyle pozytywna, iż w końcu mają bat na tego człowieka, z którym już wcześniej mieli kłopoty”. Po pierwsze to o czym już pisałem. Mają z gościem kłopoty, ale może podejść do piłkarza i dać mu w pysk, bo ma odpowiednią plakietkę z klubu. Po drugie szukanie w tym pozytywów, to kolejny dowód na to, że jest to nieodpowiednia osoba na to stanowisko. Trzeba było dać mu jeszcze pistolet. Jakby postrzelił kogoś w kolano, to bat byłby znacznie lepszy.
A Jacek Zieliński wykonał właśnie pierwszy krok w kierunku utraty pracy. Posada trenera Polonii jest niezależna od wyników. Jeśli tylko o Polonii pisze się w kontekście piłkarskim, to prezes czuje potrzebę wyjścia na pierwszy plan. Jeśli będzie się pisało o Zielińskim, Smolarku, Sobiechu, Mierzejewskim czy Sadloku, to prezes poczuje się niedoceniony. Przecież to on jest twórcą sukcesu, a nie jakiś tam szeregowy Zieliński. Do końca sezonu trener ma spokój, ale na jesieni prezesa już zacznie świerzbić, żeby wyjść przed szereg. Nie wierzę w to, że facet w tym wieku może się nagle zmienić.
MIROSŁAW SŁOMKOWSKI
kopanina.wordpress.com