Marcin B. został dziś zatrzymany przez prokuraturę, a potem wypuszczony. Ma wpłacić 10 tysięcy złotych kaucji.
No dobra – prosta sprawa. Co chwilę kogoś zatrzymują i co chwilę ktoś wychodzi. Czy Marcin jest winny – to się okaże. Prokuratura, jak wiadomo, w tym kraju (jeszcze) ludzi nie sądzi. Jednakże były zawodnik Cracovii zdecydował się na zdumiewającą zagrywkę:
Nie jest prawdą, że zostałem zatrzymany przez prokuraturę i zostały mi przedstawione zarzuty korupcyjne. Cały dzisiejszy dzień spędziłem w Krakowie. Proszę przekazać kibicom Cracovii, że nigdy nie sprzedałem meczu – mówi dla Terazpasy.pl Marcin Bojarski.
Jak traktować gościa poważnie? Jeśli zapewnia, że nie sprzedał – jeszcze pewnie niektórzy by uwierzyli. Może nie sprzedał. Ale jak zapewnia, że wcale nie został zatrzymany, to już traci wiarygodność całkowicie.
“Bojar”, zachowałeś się jak dureń. Jeszcze powiedz: – Ja w tym meczu wcale nie grałem! To też będzie dobre. Ewentualnie ostatnia deska ratunku: – Nigdy nie grałem w piłkę!!!
Z Bojarskim, poza tym, że to sympatyczny facet, kojarzy nam się jedno. Jak przyładował sędziemu z bańki, a potem tłumaczył na Wydziale Dyscypliny:
– Ja go wcale nie uderzyłem, to był tylko taki “byczek”. Może zademonstruję?
– Nie, dziękujemy, już raz pan zademonstrował.