Przestań pan pieprzyć, bo się tego już czytać nie da!

redakcja

Autor:redakcja

02 września 2008, 16:20 • 4 min czytania

Reklama
Przestań pan pieprzyć, bo się tego już czytać nie da!

Jezu, czy on naprawdę wszystkich ma za idiotów? Czy gdyby w końcu zaczął mówić prawdę, zamiast w kółko mydlić oczy, korona by mu z głowy spadła? Musi ciągle prawić te swoje kazania? Musi ubarwiać je kłamstewkami? I czy naprawdę tylko my to dostrzegamy, czy inni dziennikarze też – ale im „linia redakcyjna” nie pozwala pisać tego, co sądzą naprawdę? We Wronkach trwa zgrupowanie reprezentacji Polski, a Leo Beenhakker znów – niestety – zaczął udzielać wywiadów. „Niestety”, ponieważ ostatnio po każdym z nich trafia nas szlag. Tak już mamy, że nie wierzymy mu za grosz.
Czytamy wywiad z „Leo Beenhakkerem”, a w nim natrafiamy na takie zdanie: „W San Marino nawet wielkie reprezentacje wygrywają 2:1 albo 1:0 po walce. W ostatnich latach coraz częściej małe kluby czy kraje pokonują faworytów”. To bardzo ciekawe. Otóż w ostatnim czasie San Marino przegrało u siebie 0:3 z Serbią, 0:3 z Czechami, 0:6 z Hiszpanią, 0:5 ze Słowacją i – UWAGA – 0:13 z Niemcami. ZERO – TRZYNAŚCIE. Nie 0:1, nie 1:2 – jak twierdzi nasz selekcjoner, tylko 0:13!

Reklama

Meczów wyjazdowych nie chce nam się już nawet wyliczać, ale były takie wyniki jak 0:8 z Belgią, 0:5 z Serbią, 0:7 z Czechami, 0:6 z Niemcami, 0:7 ze Słowakami, 0:5 z Irlandczykami… San Marino w całej swojej historii wygrało jeden mecz – cztery lata temu 1:0 z Liechtensteinem. Eliminacje do MŚ 2006 piłkarze San Marino kończyli z bilansem bramkowym minus 38, a do Euro 2008 – minus 55. Naprawdę tak trudno przyznać, że zmierzymy się ze słabą drużyną? Trzeba kibicom wodę z mózgu robić? Nie wymagamy by mówić, że zagramy z absolutnymi frajerami, ale żeby od razu szykować sobie alibi na wypadek drętwego meczu?

W porządku – możecie powiedzieć, że to szczegół, ale takie szczegóły najłatwiej zweryfikować. Nie każde słowo Beenhakkera można sprawdzić, ale akurat jak coś można, to zazwyczaj na jego niekorzyść. Jak wierzyć w pozostałe jego wywody, jeśli rozkłada się na takich prostych? Niedawno w innym wywiadzie stwierdził, że w czasie gdy on spowiadał się z porażki na Euro 2008, to inni trenerzy byli na wakacjach, a „niektórzy nawet przysłali mu pocztówki”. Wierzycie, że Rehhagel, Bilić, Scolari albo jakikolwiek inny szkoleniowiec szedł na pocztę, naklejał znaczek i wysyłał do Beenhakkera pocztówkę z napisem „Greetings from Jamaica”? Czy on nas ma za kompletnych naiwniaków?

W wywiadzie dla „GW” Beenhakker stwierdza także: „Niektórzy z nich nawet nie wyobrażają sobie, jak wielkie mają możliwości, jak dobrze mogą grać w piłkę. To dla mnie wyzwanie, chcę ich wprowadzić na wyższy poziom. Dlatego wciąż jestem w Polsce”. Przepraszamy, jak to się ma do jego wywodów o polskiej beznadziei zaraz po Euro 2008? Kiedy kłamał – wtedy czy teraz?

Mówi też: „Nie mogę myśleć o porażce i rozczarowaniu we Lwowie każdego dnia. Albo o Dziekanowskim. Niech sobie gada, co chce. Pieprzyć to. Bye, bye. Ja myślę o meczu, o zawodnikach, jak ich przygotować na sobotę”. Jak to się ma do tego, co mówił po Euro – że atmosfera w sztabie była idealna, a ci, którzy twierdzą inaczej to podli ludzie?

Reklama

Albo to… Na pytanie, czy zgodzi się, że ostatni dobry mecz reprezentacji Polski to był sparing z Czechami odpowiada: „Absolutnie nie. Z Niemcami zagraliśmy dobrze. Druga połowa z Austrią była bardzo dobra…” Druga połowa z Austrią bardzo dobra? Nawet nie dobra, ale bardzo dobra? Przypominamy, że drugą połowę z Austrią przegraliśmy 0:1. Nawet gdyby nie było karnego, oznaczałoby to, że w tej bardzo dobrej (niby najlepszej) połowie na Euro 2008 nie strzeliliśmy gola i oddaliśmy jeden strzał. To była bardzo dobra połowa? Pan sądzi, że my już tych meczów nie pamiętamy?

I jeszcze jedna kwestia, o Ireneuszu Jeleniu: „Ale to nie jest typ napastnika, którego ja szukam, którego mój zespół potrzebuje. Gdybym go powołał, zostawiłbym w domu Lewandowskiego albo Brożka. Padłoby pytanie: dlaczego jest Jeleń, a nie ma Brożka czy Lewandowskiego. Albo Wichniarka”. Oczywiście, że by padło – w tak szerokiej kadrze powinno się znaleźć miejsce dla wszystkich tych graczy. Zresztą, problemem nie jest ta czwórka – problemem są promowani przez pana leszcze, pokroju Zahorskiego…

Mało tego, gdzie indziej znajdujemy wypowiedź, że nie tylko Jeleń nie jest w typie Beenhakkera, ale także Wichniarek. Dlaczego? Bo on lubi takich jak Brożek! Hahaha, trzymajcie nas, bo padniemy ze śmiechu.

Jak długo jeszcze media będą spijały słowa z ust „Mistera Tralala”? Potwierdza się, że najlepiej to on umie trenować dziennikarzy…

FOT. W.Sierakowski FOTO SPORT

Reklama

Najnowsze

Reklama
Ekstraklasa

Radomiak nadrabia braki. „W składzie nie było 11 gotowych zawodników”

Szymon Janczyk
0
Radomiak nadrabia braki. „W składzie nie było 11 gotowych zawodników”

Weszło

Reklama