Reklama

Znów kompromitacja PZPN. Ręka rękę myje…

redakcja

Autor:redakcja

01 września 2008, 20:58 • 2 min czytania 0 komentarzy

Co za kompromitacja! PZPN mydlił ludziom oczy i opowiadał, że jeśli sędziowie do 3 września nie podpiszą oświadczeń antykorupcyjnych i nie zaakceptują ewentualnej kary miliona złotych, jeśli zostaną skazani za korupcję w sporcie, to nie będą mogli prowadzić meczów. Grzmiał nawet kulturalno-oświatowy z Małkinii, czyli Gienek Kolator. – Nie ma obowiązku prowadzenia meczów – mówił. I co? Na kilkadziesiąt godzin przed godziną zero związek wycofuje się z pomysłu. Misio Listkiewicz stwierdził, iż „niektórzy prawnicy mają wątpliwości”. Dobre sobie – „niektórzy prawnicy”. Bardzo wygodne stwierdzenie.
Jak już pisaliśmy, polscy sędziowie „generalnie byli na nie” (tak mówił Jarosław Ł»yro), jak każda grupa zrzeszająca przestępców. Mafia pruszkowska też generalnie była na nie, gdy musiała w samych gaciach paradować po komisariatach. Ale o ile mafii nikt nie słuchał, o tyle sędziów tak.

Znów kompromitacja PZPN. Ręka rękę myje…

Naiwni więc ci (po stokroć naiwni, bo który to już raz uwierzyli?), którzy dali się nabrać działaczom PZPN. Przecież oni nie robią absolutnie nic, aby zwalczyć korupcję, za to momentami można odnieść wrażenie, że pielęgnują ją jak ogródek w Dobiegniewie (nie wiemy dlaczego, akurat ta miejscowość przyszła nam do głowy – jakoś tak). Kiedyś głośny był projekt, by przebadać sędziów wykrywaczem kłamstw. Kto nie przystąpi do badania, nie mógłby sędziować. Sposób więc mniej drastyczny niż z tym milionem, ale efekt ten sam – drukarze wypisaliby się z interesu. Niestety, wówczas „niektórzy prawnicy mieli wątpliwości”.

Jak wiadomo, Listkiewicz i Kolator to byli sędziowie, więc w zasadzie to powinno wystarczyć za komentarz. Zły to przecież ptak, co własne gniazdo kale. O karierze sędziowskiej „Lista” dowiedzieliśmy się sporo z lektury „Piłkarskiego Pasjanasa” (przeczytaj, jak Listkewicz dostawał „miliony całusów od Miliardera” – kliknij), a Gienku z tej samej książki nie mniej (nie czytałeś – kliknij). Tylko ciągle zastanawiamy się – gdzie jest granica chamstwa, gdzie jest granica tupetu? Czy coś takiego istnieje?

Ale spokojnie – mamy fantastyczną wiadomość. Minister sportu Mirosław Drzewiecki nas wyzwoli. On przynajmniej w to wierzy:)

FOT. W.Sierakowski FOTO SPORT

Najnowsze

EURO 2024

Santiago Hezze: Cieszę się, że byłem obserwowany przez polski związek, ale odmówiłem

Damian Popilowski
2
Santiago Hezze: Cieszę się, że byłem obserwowany przez polski związek, ale odmówiłem

Komentarze

0 komentarzy

Loading...