Rozegrał w kadrze 72 mecze, pierwszy aż dziesięć lat temu. Goli za dużo nie strzelił, bo 17, czyli trafiał rzadziej niż w co czwartym meczu. Ale notorycznie uchodził za gwiazdę tego zespołu. Wiecznie wierzyliśmy, że wygra dla nas jakiś ważny mecz, ale wygrywał rzadko, raczej od święta. Teraz coś się kończy – Maciej Ł»urawski przestaje być filarem kadry, przestaje być „magic”. Nie dostał powołania na dwa mecze eliminacji mistrzostw świata. Myślicie, że słusznie? Bo my tak. Ł»uraw wielofunkcyjny wciąż może spełniać wiele funkcji, ale niekoniecznie akurat funkcję ważnego ogniwa reprezentacji.
Ł»urawski rzekomo w pewnym momencie zaczął pracować na dobro zespołu – i to był jego koniec. Zatracił instynkt killera, widząc przed sobą obrońcę rozglądał się na boki – komu podać. A jeszcze dwa czy trzy sezony wcześniej po prostu próbowałby dryblingu albo uderzenia z dystansu. Pisząc wprost – zaczął przypominać absolutnie przestraszonego piłkarzyka, a nie piłkarza pełną gębą (jakim niewątpliwie kiedyś był). Coś mu się przestawiło w psychice – kiedyś dążył do tego, by samemu być bohaterem, na czym korzystała drużyna, a potem niby dojrzał, by pracować na innych. I to już była dupa blada.

Żurawski: rozwód z kadrą, czy tylko separacja?

Krzywdę zrobili mu chyba trenerzy. Coraz częściej utwierdzali go w przekonaniu, że może być z niego dobry pomocnik, chociaż Ł»urawski pomocnikiem był co najwyżej takim sobie. W momencie gdy przestał grać jako snajper, przestał tak naprawdę grać w ogóle. Później to już było – pisząc dosadnie – męczenie siebie i kibiców. Niby miał być takim fałszywym pomocnikiem. I był – w dosłownym sensie.

Teraz Ł»urawski (na łamach „SE”) mówi:
– Wracam właśnie z klubu i jestem mocno wkurzony. Łydka mnie boli, a żaden lekarz nie jest mi w stanie powiedzieć, dlaczego. Prześwietlenia robią, ale nic z nich nie wynika. A teraz dowiaduję się jeszcze od was, że nie ma mnie w kadrze. Szanuję Beenhakkera i myślę, że i on szanuje mnie. Gdyby mnie chciał przekreślić na zawsze, to pewnie by do mnie zadzwonił. A nie dzwonił. Ja sam z kadry nie zrezygnuję…

Jest coś takiego w Maćku, że wydaje się dziś niezdolny to sprostania wielkim wyzwaniom. Na te eliminacje pewnie byłby jak znalazł, bo sporo przed nami meczów z frajerami, ale gdyby doszło do walki z poważnym rywalem, pożytku by z niego nie było za grosz.

Nie wiemy – może to kwestia jego psychiki. Ale z drugiej strony żadna metoda nie skutkuje. W Celtiku został odstawiony, więc nie podjął walki. W kadrze ciągnięto go za uszy i też nie – nie przebudził się.

Zastanawiając się, co tak naprawdę spowodowało, że z Ł»urawskim coś jest nie tak, różne osoby podają różne argumenty:

– Słaba psychika
– Znudzenie piłką
Nieszczęśliwa miłość
– Zmiana pozycji
– Kontuzje

O sprawach prywatnych pisać za dużo nie mamy zamiaru, ale podobno Ł»urawski wyjątkowo przeżywa nawet najmniejszą kłótnię. Jak coś jest nie tak – odechciewa mu się trenować, woli się snuć po boisku, rozciągać. Kiedy Celtic poleciał na mecz do Moskwy, „Ł»uraw” nic innego nie robił, jak tylko biegał po sklepach w poszukiwaniu torebek Louis Vitton. A niedawno podobno kupił swojej ukochanej coś takiego…

Range Rover

Jak sądzicie – Ł»uraw jeszcze wróci czy już raczej emeryturka?