Leo Beenhakker powołał kadrę na mecze eliminacji mistrzostw świata. I jest to kadra dziwna. Z każdym dniem przekonujemy się, że czas Holendra minął, ale aby wszyscy to zrozumieli, potrzebny jest jeszcze jakiś spektakularny łomot spuszczony przez rywali. Sprawdziły się nasze przepowiednie, że Ireneusz Jeleń dostał powołanie na mecz z Ukrainą tylko po to, by nie strzelił gola – wówczas będzie go można z czystym sumieniem odstrzelić. To samo teraz pewnie czeka Pawła Brożka. Leo będzie tylko czekał na potknięcie króla strzelców polskiej ligi… Zwykłe chamstwo.
W ogóle Holender zaczyna uprawiać sabotaż. W kadrze nie ma już ani Artura Boruca, ani Tomasza Kuszczaka. Jest za to Wojciech Kowalewski, który kompromitował się wiosną w lidze, a teraz jeszcze nie zaczął rozgrywek ligowych oraz Łukasz Załuska – lubimy go, w ostatniej kolejce obronił karnego, ale gdzie Dundee United, a gdzie Celtic i Manchester. Nie ma sprawiedliwości, tylko antypatie nabzdyczonego Leo.

Leo wciąż jest nabzdyczony. Ale przyznaje się do błędów!

Wniosek jest więc taki – notorycznie nasza drużyna nie gra w najsilniejszym składzie. Beenhakker zawsze jest na kogoś obrażony – albo na Brożka, albo na Wichniarka, albo Jelenia, albo na Boruca. Czasami na wszystkich naraz. „Misterowi Tralala” robota rozchodzi się w rękach, o czym zresztą sam głośno mówi. Dziś w „Rzeczpospolitej” przyznał: – Odświeżyć skład, wpuścić trochę świeżej krwi i zbudować drużynę od początku, a duch sam się odrodzi. Moi zawodnicy wyglądali we Lwowie, jakby reprezentowali swój kraj pod przymusem, a to jest niedopuszczalne. Zabrakło chęci, ambicji i znowu przegraliśmy.

Widzicie to? Facet pracuje dwa lata i chce budować od początku? No to rzeczywiście świetna recenzja dotychczasowego dorobku. Wziął milion dolarów specjalnej premii i stwierdził, że trzeba zaczynać od zera…

Dobra, zobaczmy nazwiska powołanych:

Bramkarze: Fabiański, Kowalewski, Załuska.
Obrońca: Jop, Gancarczyk, Kowalczyk, Ł»ewłakow, Wasilewski, Polczak, Wojtkowiak, Bosacki.
Pomocnicy: Błaszczykowski, M. Lewandowski, Krzynówek, Piszczek, Łobodziński, Boguski, Roger, Murawski, Bandrowski.
Napastnicy: Brożek, R. Lewandowski, Smolarek.

Halo, co się stało z rzekomo najsilniejszym składem jaki Beenhakker zabrał na finały mistrzostw Europy?! Czyżby wtedy mydlił pan nam oczy? Czyżby nie zabrał pan do Austrii najlepszych piłkarzy? Gdzie te pana asy, gdzie zbawcy polskiej piłki? Czemu przed Euro 2008 nie sprawdził pan Kowalczyka czy Gancarczyka, skoro nie miał pan obrońców? Przez wakacje nauczyli się grać w piłkę? Brożek się rozwinął ostatnio czy też podtrzymuje formę z poprzedniego sezonu?

I co z Jeleniem – już się pan go nasprawdzał? Już można go skreślić? Teraz tylko skreślić Brożka, jak będzie trzeba to i Wichniarka i będzie można wrócić do Zahorskiego z Matusiakiem? Gdzie gadki o „international level” – już nieaktualne?

Daj pan już spokój, panie Leo – od pół roku trenuje pan tylko dziennikarzy, zamiast piłkarzy. Ostatnie osiem meczów reprezentacji Polski: Ukraina – Polska 1:0, Polska – Chorwacja 0:1, Austria – Polska 1:1, Polska – Niemcy 0:2, Polska – Dania 1:1, Albania – Polska 0:1, Polska – Macedonia 1:1, Polska – USA 0:3. Bilans grozy: jedno zwycięstwo nad kompletnym outsiderem, trzy remisy i cztery porażki. Styl – żenujący. Ciąg dalszy nastąpi.

PS. Wiele osób zarzuca nam, że jak nie powoływał Brożka, to było dla nas źle, jak powołał – to też źle. Sęk w tym, że patrząc na wszystkie jego ruchy mamy wrażenie, iż sięga po piłkarzy tylko po to, by ich odstrzelić (Jeleń) lub pod wielką presją, z nieukrywaną niechęcią (Brożek, następny będzie Wichniarek). W dodatku swoimi innymi ruchami przyznaje się, że przez poprzednie miesiące nas oszukiwał.


FOT. W.Sierakowski FOTO SPORT