Reklama

Dziś wychodzi na to, że przygotowania do Euro zostały całkiem zlekceważone

redakcja

Autor:redakcja

26 sierpnia 2008, 15:26 • 1 min czytania 0 komentarzy

Teraz – jak nigdy wcześniej – aktualne zaczyna być pytanie: czy Leo Beenhakker należycie wywiązał się ze swojej pracy przed finałami mistrzostw Europy? Jego psim obowiązkiem było powołać taką kadrę, aby duże prawdopodobieństwo kompromitacji na Euro w sposób możliwie maksymalny zminimalizować. Teraz okazuje się, że o mistrzostwa świata stajemy do walki i bez najbardziej doświadczonych zawodników tamtej drużyny (Ł»urawski) i bez jej rzekomych talentów (Zahorski, Pazdan, Wawrzyniak)…
Oczywiście – można założyć, że obecność jakiegokolwiek zawodnika na Euro nic by nie zmieniło, bo od rywali dzieliła nas zbyt wielka przepaść. To nie zmniejsza jednak odpowiedzialność trenera za należy wykonanie swojej pracy, za którą pobiera przecież gigantyczne wynagrodzenie, a także idące w miliony premie.

Teraz właśnie trzeba zapytać – czemu powołuje się Kowalczyka czy Gancarczyka, skoro można było obejrzeć ich w akcji pół roku temu? Co z Brożkiem? Co z Bosackim? I tak dalej. Po prostu z perspektywy czasu wydaje się, że Beenhakker przygotowania do mistrzostw Europy kompletnie zlekceważył, puścił samopas. Musiał dopiero zostać brutalnie sprowadzony na ziemię, by znów zabrał się do roboty.

Tak, lepiej późno niż wcale. Ale mit o nieomylności pada.

Najnowsze

Ekstraklasa

Przed Jagiellonią ostatni wymagający rywal. W piątek poznamy mistrza Polski?

Piotr Rzepecki
1
Przed Jagiellonią ostatni wymagający rywal. W piątek poznamy mistrza Polski?

Komentarze

0 komentarzy

Loading...