Czy oglądając mecz Polska – Ukraina, nie zabrakło Wam kogoś na boisku? Odpowiedzi może być dużo, ale jedną z częściej pojawiających się będzie postać Jacka Bąka, który jak wiemy – siedzi sobie przed telewizorkiem, jedząc makaron i popijając wodę i ogląda to, co robi kadra. Fatalnie grający Bąk odszedł z kadry, a kadra nadal gra fatalnie.
Poniżej wywiad z Jackiem Bąkiem:

Reprezentacyjny emeryt komentuje rzeczywistość

Co robi reprezentacyjny emeryt Jacek Bąk?

Nie narzeka. W lidze przygotowuję się do meczu z Rapidem, a to w Wiedniu mimo wszystko coś ważnego. Sylwetka też jest, nawet trochę schudłem.

Emeryci mecze kadry często oglądają przy zimnym z pianką.

Ja przy wodzie i makaronie. Może być lampka wina. O sylwetkę trzeba dbać, choćby dla lepszego samopoczucia.

Gra polskiej drużyny nie powoduje, że jest ono doskonałe.

Niestety, to na pewno nie był wielki mecz. Pierwszy po Euro, kilku zawodników nie zaczęło jeszcze występów w swoich ligach, w dodatku trener zmienił ustawienie. Oczywiście mamy do czynienia z zawodowcami i każdy powinien sobie poradzić z nowym pomysłem na grę, ale proste to nie jest i nie załatwi się tego w ciągu dwóch treningów, a tyle spędzili razem od poniedziałku moi młodsi koledzy. Drogi na skróty nie ma, a kiedyś musi być ten pierwszy raz.

Kto miał największy problem?

Wiem, kto miał najmniejszy. Łukasza Fabiański w bramce i Michał Ł»ewłakow. Oni grali swoje, ich zadania praktycznie się nie zmieniły i nie przypadkowo to ten duet grał najpewniej, czyli najlepiej. Inni szukali na boisku „swoich” pozycji, na których grali wcześniej. Jak choćby Kokoszka, który im bliżej był lewej strony tym grał mniej pewnie. Tak można powiedzieć o niemal każdym piłkarzu.

Nie bolało pana serce, kiedy widział jak musi biegać weteran kadry, czyli Jacek Krzynówek?

Serce to jego miało prawo zaboleć, bo harował strasznie. W takim ustawieniu, z trójką obrońców boczny pomocnik ma do spełnienie bardzo odpowiedzialne zadanie. Jeżeli nie wróci, wówczas na boku defensywy powstaje sporych rozmiarów „dziura”. I rywal szybko to wychwycił. W tamte rejony boiska kilka piłek poleciało.

Po co Beenhakkerowi taki pomysł na grę?

Może na mecze ze słabszymi zespołami, by stworzyć przewagę w środku pola? Przecież przy trzech defensorach jest tam pięciu pomocników. Problem polegał w środę na tym, że nie było tej przewagi widać. A przy jednym Irku Jeleniu na „szpicy” w środku było praktycznie sześciu ludzi. Jak mówię, ustawienie trzeba jeszcze zrozumieć i zastosować w praktyce. W tym meczu zespół miał problem, by zrealizować pomysł, który pewnie wymyślił trener.

Graliście coś takiego choćby na treningach?

W poważnych grach nigdy. Czasami na mniejszym boisku, czyli od szesnastki do szesnastki trener ustawiał trzech obrońców. To wszystko. Od razu dodam, że to naprawdę nic nowego. Dziesięć lat temu tak się grało regularnie. Wszystko zależy od zrozumienia i wykonawców. W Lens kiedyś graliśmy całą rundę trójką w obronie i skończyliśmy ją na drugim miejscu.

Sporo mówimy o obronie.

Sporo mówimy o obrońcach, a to różnica. Moim zdaniem największy nas problem polega na tym, że między atakiem, pomocą i właśnie defensywą są zbyt duże odległości. Dobry rywal doskonale to wykorzystuje. Pamiętam nasz mecz z Niemcami z Klagenfurtu. My, czyli obrońcy nie byliśmy często w stanie wyprowadzić piłkę, bo 30 metrów przed naszą bramką jako pierwszy niemiecki defensor kapitalnie grał już Gomez. To kosztuje mnóstwo sił, ale jest piekielnie skuteczne i bezpieczne. Jeżeli zacznie się odbierać piłkę blisko własnej bramki to w końcu się ktoś pomyli i pada gol. To musi dziać się znacznie dalej od bramkarza, a z tym mamy ogromny problem. Obrona, która jest cały czas pod wielką presją w końcu pęka.

Smolarek, Błaszczykowski, Krzynówek… To chyba nie było to.

Nie było. Każdy z nich miał, lub ma swoje problemy. Kontuzje, brak miejsca w składzie, a to odbija się na formie. Poza tym wiedzieliśmy kilka razy jak wygrywali mecze, więc od nich wymagamy więcej niż od innych. Kuba i Ebi to pokolenie, które w tych eliminacjach powinno wziąć na siebie ciężar gry kadry. We Lwowie tak się nie działo, ale oni też szukali swojego miejsca na boisku. I nie bardzo potrafili je znaleźć.

Dariusza Dudkę widział pan jako swojego następcę na środku obrony. Beenhakker pana posłuchał?

Jak go znam to pewnie nie brał mojej opinii pod uwagę. Darek pewnie lepiej czułby się grając w „czwórce”. Inna rzecz, że musi w końcu znaleźć sobie miejsce na boisku. Też przeżywałem przez lata takie „skakanie” po pozycjach. To rozwija, ale w pewnym momencie uwiera i zaczyna być męczące. To już jest ten moment, kiedy Darek powinien wiedzieć na czym stoi.

Irek Jeleń?

Co mogę powiedzieć? On grać w piłkę potrafi, ale ile dostał dobrych piłek? Dwie, może trzy. Lepiej byłoby chyba grać dwójką z przodu. Nasza siła rażenia jest po prostu słaba, stwarzamy bardzo mało okazji bramkowych.

To proszę jeszcze pochwalić kogoś z młodzieży.

Fajną zmianę dał Majewski, ale mnie podobał się ten blondyn w obronie po przerwie. Zdaje się, że nazywa się Polczak. Gdzie on gra?

W Cracovii, ale rok temu wiosną grał w trzeciej lidze w GKS Katowice.
Czyli jak Kuba Błaszczykowski. Mnie się podobał. Bez wpadki, bardzo pewny, dobrze się ustawiał. Będę się mu przyglądał. Z tych młodych chłopaków na pewno najciekawszy.