Najukochańszy dziadek w Polsce, czyli Leo Beenhakker, pokazał srogie oblicze. Wywalił, przynajmniej na chwilę, z kadry Artura Boruca, Dariusza Dudkę i Radosława Majewskiego. Rzekomo mieli się nawalić po meczu z Ukrainą, co nie było nawet dziwne, bo po takim meczu to nic, tylko się schlać. Zresztą już wielokrotnie – choćby podczas sprawy Świerczewskiego i Majdana – pisaliśmy, że wszyscy piłkarze piją na potęgę i tylko kompletny hipokryta mógłby to komuś wypominać. Nas zastanawia jedno – po co zrobiono z tego taki teatrzyk, zamiast załatwić sprawę po cichu?
Zastanawia nas to tym bardziej, że rzecznik prasowy PZPN Zbigniew Koźmiński w rozmowie z portalem futbol.pl zwyczajnie skłamał. Powiedział: – Boruc, Dudka i Majewski wzięli udział w libacji alkoholowej z dziennikarzami. Z tego powodu zostali wykluczeni z kadry. Sprawą zajmie się Wydział Dyscypliny PZPN. Piłkarze na pewno nie zagrają w najbliższych meczach ze Słowenią i San Marino.

Dziadek Leo też mógłby sobie dziabnąć na rozluźnienie…

Po pierwsze – zrobiliśmy rozeznanie i wiemy, że nie pili z dziennikarzami. Jeśli w pierwszym zdaniu natykamy się na kłamstwo, to nie wiemy, jak traktować kolejne. Niech Koźmiński poda nazwiska tych dziennikarzy – śmiało. Dopóki tego nie zrobi, uznajemy, że łże jak pies. Poza tym Koźmiński mógłby nie wychodzić przed szereg, bo w kwestii tego, kto zagra ze Słowenią nie ma nic do gadania.

Ale w porządku – przyjmijmy, że Boruc, Dudka i Majewski pili. Pierwsi dwaj piją zawsze (jak cała kadra), ten ostatni też w końcu musiał zacząć – inaczej byłby w zespole odludkiem. Takie są realia i nie ma co się na nie obrażać. Każde zgrupowanie reprezentacji to jakieś 15 litrów whisky. Sęk w tym, żeby pić po meczu, a nie przed.

Ci, którzy lubią teorie spiskowe, twierdzą, że to wszystko po to, aby wreszcie wstawić między słupki ukochanego synka, Łukasza Fabiańskiego. Nas to nie przekonuje – Boruc ma jednak za silną pozycję, a poza tym „Dudi” to też pupilek Beenhakkera.

Jak dla nas Beenhakkerowi po prostu drużyna rozchodzi się w rękach. On widzi, że tonie, więc wykonuje jakieś kretyńskie, paniczne ruchy, które zamiast pomóc – tylko zaszkodzą.

FOT. W.Sierakowski FOTO SPORT