Reklama

No i już nie wiadomo, czy zgłupiał Ulatowski, czy jednak dziennikarz

redakcja

Autor:redakcja

08 sierpnia 2008, 16:09 • 3 min czytania 0 komentarzy

No i jesteśmy w kropce. Nie wiemy już czy durniem jest Rafał Ulatowski, który miał powiedzieć – tak w skrócie – że Paweł Brożek jest do bani, czy też dziennikarz „Przeglądu Sportowego”, który te słowa spisywał. No bo w dzisiejszym „PS” ukazała się taka króciuteńka, niemal niezauważalna notka: „Redakcja Przeglądu Sportowego przeprasza asystenta selekcjonera kadry narodowej Rafała Ulatowskiego, któremu błędnie przypisano autorstwo słów w artykule „Na Barcelonę muszą poprawić obronę” zamieszczonym w piątkowym numerze”. I tyle, koniec, ani słowa więcej.
Sprostowanie (o ile można to tak traktować) jest całkowicie kretyńskie. No bo co – to był wywiad z kimś innym, jakimś Kowalskim, a redakcja przez pomyłkę napisała, że z Ulatowskim? To w takim razie trzeba było napisać: – Przez pomyłkę słowa wypowiedziane przez Jerzego Engela przypisaliśmy Rafałowi Ulatowskiemu… Ale przecież w tekście padają słowa, które jednoznacznie sugerują, że autorem ich jest asystent Beenhakkera: „Po tym meczu nie zamierzam rekomendować selekcjonerowi żadnego z piłkarz Wisły”.

No i już nie wiadomo, czy zgłupiał Ulatowski, czy jednak dziennikarz

Ponieważ nie pada zdanie, kogo były to słowa jeśli nie Ulatowskiego (choć zgadzamy się, że to wstyd się do nich przyznawać), to pozostaje wrażenie, że zostały zmyślone i przypisane drugiemu trenerowi kadry – a chyba nie o taki wydźwięk redakcji chodziło. Poza tym, gdyby tak było, Ulatowski wkurzyłby się niemiłosiernie i na dwóch zdaniach przeprosin by się nie skończyło…

Na teraz, po naszym mini-śledztwie, wychodzi na to, że dziennikarz „PS” dzwonił i się dodzwonił, ale… nie wiadomo, czy do Ulatowskiego. Albo ktoś inny odebrał telefon asystenta kadry, albo dziennikarz wybrał nie ten numer i ktoś sobie zrobił z niego jaja:)


A przypomnijmy, że o sprawie Ulatowskiego pisaliśmy wczoraj tak…

Mieliśmy dobre zdanie o Rafale Ulatowskim. Ale ostatnio coś chłop ma pecha – ilekroć otworzy usta, to strzeli taką głupotę, że coraz trudniej go brać poważnie. Może fakt, że dostał posadę rozstawiacza słupków w kadrze sprawił, iż poczuł, iż o piłce wie więcej niż ktokolwiek inny. No i sili się na oryginalność. Teraz stwierdził tak: – Paweł Brożek to napastnik trochę wykreowany przez media. Jak ktoś ma 10 sytuacji, to przynajmniej raz mu się uda zdobyć gola. Tak przynajmniej wynika ze statystyki.

Ludzie, o czym on mówi? To jakiś dowcip z Islandii? Ile jeszcze razy sztab reprezentacji Polski swoimi wypowiedziami i swoim zachowaniem upokorzy najlepszego napastnika w polskiej lidze?! O jakiej statystyce on bredzi? Znaczy się, że w poprzednim sezonie Paweł Brożek miał 230 sytuacji do zdobycia gola? Czy my oglądaliśmy inne mecze? W Lubinie telewizja nie odbierała? A może Ulatowski za bardzo zapatrzył się na swojego podopiecznego, Piotra Włodarczyka? O tak, ten to rzeczywiście strzelał raz na 10 okazji…

Reklama

Ulatowski powiedział to po rewanżowym meczu z Beitarem. Brożek strzelił gola w Jerozolimie, strzelił w Krakowie. Grał kapitalnie. Miał ciąg na bramkę, walczył z obrońcami wręcz, dostrzegał kolegów. A przychodzi taki mądrala i zamiast powiedzieć „super, liczymy na ciebie”, to zaczyna go krytykować. Co miał jeszcze zrobić ten chłopak? Osiemnaście goli strzelić czy marne cztery w tych dwóch meczach by wystarczyły, aby zadowolić jaśnie pana Ulatowskiego?

Paweł Brożek w ciągu ostatnich trzech sezonów strzelił 43 gole. W poprzednich rozgrywkach był niekwestionowaną gwiazdą – 23 trafienia w 27 meczach. Do tego jeszcze trzy gole w Pucharze Polski. Czy to naprawdę za mało, by przestać traktować go jak popierdułkę?

Ale w dalszej części wywiadu Ulatowski też błyszczał. – Po tym meczu nie zamierzam rekomendować selekcjonerowi żadnego z piłkarzy Wisły. Zwycięstwo nad zespołem z Jerozolimy było efektowne, ale uważam, że taka dyspozycja nie wystarczy na Barcelonę – stwierdził. No to zajebista nowość! Drodzy kibice, asystent selekcjonera otwiera oczy – Barcelona jest jednak lepsza od Wisły. Czapki z głów, jednak zna się na piłce.

A że nie zamierza po takim meczu jak z Beitarem nikogo polecać Beenhakkerowi? Od razu niech poda się do dymisji, bo wychodzi na to, że w tym sezonie nie poleci nikogo. Zbyt dużo meczów na tym poziomie już nie będzie…

Drogi Rafale, dobra rada – jak masz głupio mówić, to nic nie mów.

Najnowsze

Komentarze

0 komentarzy

Loading...