W ostatnich tygodniach wiele osób pytało Wojciecha Kowalczyka, czy zgodziłby się zostać mediatorem w sporze kibiców Legii z działaczami. Teraz temat został wywołany przez portal legia.com.pl oraz przez naszych czytelników, którzy wpisywali się pod blogiem „Kowala” i pytali: – Co ty na to? Dziś Kowalczyk mówi: – Chcę zostać tym mediatorem, bo przedłużający się konflikt męczy wszystkie strony. Jeśli potrzebny jest ktoś z zewnątrz, do którego choćby umiarkowane zaufanie będą miały obie strony, to jestem chętny. Legię znam i jako kibic, i jako piłkarz. Znam prezesa Miklasa, znam i szefów kibiców. Jestem gotów.
– Wspólnie tworzyliśmy przez dziesiątki wielki klub, dumę stolicy. I teraz bez sensu jest ten dorobek marnować, w imię jakiegoś zacietrzewienia. Myślę, że od wydarzeń w Wilnie minął rok i czas najwyższy, by zacząć nowe rozdanie. Wzajemne wypominanie win, które bez wątpienia są po obu stronach, do niczego nas nie zaprowadzi – mówi Kowalczyk.

Kowal: Chcę być mediatorem w sporze kibiców z klubem

„Kowal” uważa, że teraz jest doskonały moment, żeby spór zakończyć. Może nawet przed meczem z FK Moskwa w Pucharze UEFA. – Bez wątpienia obie strony chcą dobrze, tylko na swój sposób. I obie wstydzą się zrobić krok wstecz. Ale obecna sytuacja nie może przecież trwać w nieskończoność, bo zamiast wielkiej Legii będziemy mieli pośmiewisko. Poprzedni sezon jeszcze jakoś się udał – bez dopingu zdobyć wicemistrzostwo i Puchar Polski to niezły wynik. Ale nie do powtórzenia w tych warunkach. Piłkarze, grając w ciszy, nigdy nie będą w stanie wyzwolić meczowej adrenaliny. To zawsze będą mecze na pół gwizdka. Kibice też się męczą, bo w ich naturze też jest rywalizacja. Oprawami na Łazienkowskiej zachwycała się cała Polska. Nie wierzę, że kogoś obecny porządek bawi – mówi Wojtek.

– Kto musi ustąpić? Może nikt. Może po prostu trzeba porozmawiać i tu potrzebna jest osoba, której ktoś będzie chciał słuchać. Klub musi przecież zdawać sobie sprawę, że może zmienić wszystko – może zmienić stadion, nawet herb, ale nigdy nie zmieni kibiców. Nie wierzę, by prezes Miklas w to wierzył. On odejdzie, odejdą piłkarze, odejdzie Walter, ale fani zostaną. Będą starsi o 10 czy 15 lat, przyprowadzą na stadion swoich synów i tak to się będzie kręciło. Dlatego trzeba dialogu. Zarząd musi zacząć szanować kibiców i zacząć ich doceniać, jako największy skarb tego klubu. Pewnie, że wiele fani zrobili wiele rzeczy, których robić nie powinni. Ale w całej historii zrobili znacznie więcej takich, z których wszyscy byli zadowoleni. I bez porozumienia z nimi Legia nigdy nie zacznie przynosić ludziom satysfakcji, będą tylko wieczne narzekania, frustracje. Po co? – pyta „Kowal”.

– W ostatnim czasie mam wrażenie, że zarząd Legii jakby chciał wyciągnąć w stronę kibiców rękę, ale zarazem się tego wstydzi. Niepotrzebnie. Kibiców po prostu trzeba zacząć szanować. Zacznijmy rozmawiać, ja mogę od zaraz. Jestem w Warszawie i na razie nigdzie się nie wybieram – mówi.

Wojtek chce, żeby na Legii znowu było tak. Na razie czeka na propozycje/kontakt od zainteresowanych stron…

FOT. W.Sierakowski FOTO SPORT