Avatar

Opublikowane 02.08.2008 23:01 przez

admin

Wiceprezes PZPN Eugeniusz K. ogłosił, że liga na sto procent wystartuje za tydzień. Biorąc pod uwagę, iż to tylko stanowisko PZPN – na pewno nie wystartuje. A sam K. zamiast zabierać publicznie głos i irytować nas swoim widokiem, mógłby skupić się nad odzyskaniem skradzionych przez prokuraturę liter z nazwiska. Powiedzcie sami, czy którakolwiek związkowa facjata wkurza was bardziej niż ta kolatorowa? Dla tych, którzy nie są fanami Gienia zamieszczamy kolejny odcinek książki „Piłkarski Pasjans”, w której red. Jacek Kmiecik barwnie opisuje najważniejszych ludzi naszego futbolu…

Eugeniuszowi Kolatorowi przypisano bardzo wysoką kartę – król kier. Oto fragment książki, uwaga – wyszła ona dwa lata temu, więc nie jest do końca aktualna…

Ł»onaty. Urodził się w Małkini, zupełnie jak kulturalno-oświatowy z kultowego „Rejsu” Marka Piwowskiego. I coś z niego rzeczywiście Gienio ma. Od dawna mieszka jednak w podwarszawskim Karczewie, w którym razem z trenerem Mieczysławem Broniszewskim i skoligaconym rodzinnie, byłym gwizdkiem Witem Gerardem Ł»elazką tworzą „tercet egotyczny”, mający już od ćwierćwiecza wiele do powiedzenia w polskiej piłce. Ostatnio jednak więzy między trójcą jakby nieco osłabły. Gienio z uwagi niedawną aferę w środowisku sędziowskim nie chce być zbyt mocno kojarzony z Witem. Mietek natomiast lekko stroni od Gienia, który jakby zapomniał kto go wprowadzał do PZPN. A Wit wydaje się nieźle wypłoszony i niezbyt chętny do spotkań z Mietkiem.

Córka Eugeniusza Joanna.miała pobierać nauki w USA, co wydaje się bezzasadne, bo przecież ojca, społecznego działacza PZPN nie stać na tego typu fanaberie. Bardziej realne są opowieści, że dzięki znajomości Gienia ze Zbigniewem Bońkiem miała stypendium we Włoszech. Podłymi insynuacjami należy jednak określić opowieści, iż zatrudniona była w Pol-Wazie, firmie na rzecz której swego czasu lobbował prezes PZPN, Michał Listkiewicz. Syn Artur studiował w Katowicach. Widać chłopak zna się świetnie na bizesie, bo niedawno otworzył w Karczewie pub, którego budowę szacowano na około 300 tysięcy złotych. Ojciec mógł służyć jedynie myślą inżynierską, bo wątpliwe, by wsparł juniora finansowo ze społecznej związkowej działalności.

Złośliwcy nadali Gieniowi pseudonim „Kolaborator”, co jest całkowitym przeciwieństwem jego wyjątkowo uczciwych intencji jako wiceprezesa związku. – To wzór wszelkich cnót – zachwala przy każdej okazji nieskazitelność Kolatora prezes Listkiewicz. A i ma kogo zachwalać, bo Eugeniusz to związkowy geniusz, tytan pracy, wzór znakomitego organizatora. W przeciwieństwie niestety do reprezentującego na zewnątrz PZPN „Misia”, który nie ma zbyt wiele czasu na przesiadywanie na miodowych salonach.

Gdy „Listek” wojażuje po świecie, wypełniając rzetelnie swą misję w FIFA i UEFA i rozsławiając polską myśl sędziowską w rozmaitych zakątkach naszego globu, Gienio cierpliwie zastępuje w centrali swego zwierzchnika. Po pracy w urzędzie przychodzi na Miodową około 16.30, gdzie działa społecznie do późnego wieczora. Tak się przejmuje swoją rolą, że przeszedł już zawał serca. Powinien więc uważać na zdrowie, nie przemęczać się w pracy, nie stresować, ale oczywiście robi zupełnie odwrotnie. Bardzo mu bowiem leżą na sercu związkowe sprawy, zwłaszcza przyznawanie klubom licencji.

Pieczołowicie więc dogląda Kolator i osobiście nadzoruje prace komisji dopuszczającej kluby do pierwszoligowych rozgrywek. Oczywiście nie pobiera wynagrodzenia ze związkowej kasy, poza symbolicznymi premiami, sięgającymi niekiedy nawet kilkudziesięciu tysięcy złotych. Nie korzysta także z przywilejów jakie zapewnia mu funkcja wiceprezesa, choć ostatnio przecież mógł zabawić z żoną na Pucharze Konfederacji w Niemczech, podobnie jak dwa lata temu we Francji, gdzie rolę gospodarza pełnił pryncypał Listkiewicz. Dał się jednak nakłonić, choć nie było ku temu zasadnych podstaw, bo nawet nie włada swobodnie obcym narzeczem, na przyjęcie funkcji obserwatora FIFA. Początkowo w delegacjach zagranicznych towarzyszył mu mentor „Misio” umiejętnie wprowadzając druha w świat wielkiej piłki i zapoznając go z międzynarodowymi konwenansami. Ale niezbyt urokliwej maniery siorbania herbaty nie udało się Listkiewiczowi u kolegi wyplenić.

Kolator to jeden z najznamienitszych przedstawicieli sędziowskiego lobby w PZPN. Wprawdzie arbitrem był przeciętnym, niczym szczególnym się nie wyróżniał, ale przy lekkim wsparciu błyskotliwego na boisku i poza nim Wita Ł»elazki dochrapał się Gienio funkcji szefa polskich sędziów. Z racji swojego wykształcenia i zawodu (dyrektorował swego czasu stołecznej inżynierii, potem związany był z Głównym Nadzorem Budowlanym, a teraz jest zastępcą głównego geologa kraju) trzyma w PZPN pieczę nad „okrzesełkowaniem” stadionów. Kiedyś na tę cześć nadano mu nawet pseudonim „Krzesełko”, który niezbyt polubił. Niedawno doszedł licencyjny wymóg oświetlenia stadionu i instalowania przez kluby podgrzewanej murawy, więc pseudonim się zdezaktualizował.

Podczas wojny futbolowej Kolator znalazł się po drugiej stronie barykady w stosunku do prezesa PZPN, ś. p. Mariana Dziurowicza. Jako przedstawiciel szeroko rozumianej „warszawki” popierał zwolnionego ze związku przez „Śląskiego Magnata” Listkiewicza i całkiem nieźle potem na tym wyszedł. Bo po wyborach zasiadł w ścisłym kierownictwie PZPN i do dzisiaj odgrywa w nim znaczącą rolę. Z Dziurowiczem nie było mu po drodze, ale przez lata nie pozwolił zrobić krzywdy ukochanemu klubowi „Magnata” – GKS Katowice.”Gieksa” tonęła w długach, a wbrew przepisom dostawała warunkowo licencję i dopuszczana była do rozgrywek. Sądzono, że Gienek obchodzi się z GKS jak z jajkiem, bo Piotr Dziurowicz trzyma w szufladzie testament ojca, w którym ma haka na każdego miodowego cwaniaka. Zrozumiałe więc, że wpływowi związkowi działacze stąpali na paluszkach, by nie obudzić drzemiącego w młodym „Dziurze” niedźwiedzia. Przeczy jednak temu ostatnia decyzja PZPN degradując „Gieksę” początkowo do A-klasy, a ostatecznie do czwartej ligi. Synowi „Magnata” warszawka utarła w końcu nosa za dawne krzywdy ojca. A ten, by nie być dłużny rozpętał aferę, która wstrząsnęła polską piłką. Przyznał się – jak oficjalnie twierdzi, aby oczyścić swoje sumienie i zacząć normalne, uczciwe życie – do kupowania meczów w lidze, korumpowania sędziów, trenerów i piłkarzy przeciwnych drużyn. Zaczął współpracować z policją, dzięki czemu aresztowano dwóch sędziów Antoniego Fijarczyka i Krzysztofa Zdunka. „To jakaś kolejna niezła historyjka. I to z udziałem klubu, który dzięki przychylności PZPN dostał miejsce w czwartej lidze” – zbagatelizował wyznania Piotra Dziurowicza o korupcji w polskiej lidze wiceprezes Kolator.

Zwykle surowy w ocenie wymogów licencyjnych Gienio przychylniejszym okiem spogląda na klub Zbiegiewa Bońka. Ostatnimi czasy kryształowy Kolator stał się nawet cichym poplecznikiem w PZPN łódzkiego Widzewa. Być może z sentymentu do dawnego udziałowca sportowej spółki akcyjnej Widzew Andrzeja Grajewskiego? A może ze względu na niebezinteresowną sympatię do byłego wiceprezesa PZPN do spraw marketingu, Zbigniewa Bońka?

Kolator lekką ręką zatwierdził przekształcenie sportowej spółki akcyjnej w stowarzyszenie sportowe (co miało być ucieczką Widzewa od ogromnych długów) i „kolatoryzując” nieco związkowe przepisy, dopuścił niezbyt przepisowo klub do rozgrywek drugiej ligi. Zresztą podobny patent zastosowano kilka lat wcześniej w poznańskim Lechu (ucieczka od nazwy i przede wszystkim długów KKS), w którym zapewne przypadkowo udziały miał wtedy nie kto inny jak Andrzej Grajewski. Nie dziwi więc, że Gienio wszystkie roszczenia finansowe wierzycieli wobec Widzewa i monity o ukaranie niesolidnego dłużnika zadziwiająco bagatelizował i odkładał do załatwienia na tak zwany święty nigdy. Takie nastawienie „Kolaboratora” do łódzkiego klubu pozwalało złośliwcom snuć przypuszczenia, że jego wystąpienie do prokuratury (czego przecież nigdy wcześniej związkowi działacze nie robili) o zbadanie sprawy popełnienia przestępstwa – domniemanie ustawienia wyniku meczu Arka Gdynia – Mława, miało pomóc Widzewowi wejść do ligi przy zielonym stoliku. Łodzianie bowiem przegrali baraże o ekstraklasę z Odrą Wodzisław, ale znany sprzed dwóch lat precedens Świtu Nowy Dwór Mazowiecki (również uległ w repasażach ze Szczakowianką, ale decyzją PZPN wszedł do pierwszej ligi), pozwalał zastosować powtórkę z rozrywki. Co ciekawe, i Świt wówczas i w Widzew niedawno sponsorował masarz Wojciech „Lukullus” Szymański, którego siostrzeńcem jest szef Departamentu Rozgrywek PZPN, Marcin Stefański, ulubieniec Bońka i Kolatora. To właśnie „Zibi” wprowadził Stefańskiego na miodowe salony, a Gieniu roztoczył nad nim w związku parasol ochronny. Bardzo często zresztą niczym ojciec z synem Kolator i Stefański wizytują razem kluby.

Widzewskie lobby w PZPN osłabło jednak gwałtownie po sprowadzeniu przez prezesa Listkiewicza na miodowe salony sympatyka ŁKS i adwersarza Bońka, Jana Tomaszewskiego. Zamiast oczekiwanego awansu w nowym sezonie odjęto Widzewowi karnie 9 punktów. Za niedopełnienie warunków licencyjnych, czyli nie wywiązanie ze spłaty zadłużenia spółki, od której stowarzyszenie przejęło wszelkie zobowiązania.

Mówi się, raczej słusznie, że w większości decyzji Kolator nie zgadza się z elastyczną, wręcz bardzo chwiejną polityką prezesa Listkiewicza. To jasne, bliżej mu przecież do Bońka, który z byłym przyjacielem „Listkiem” ma od czasu opuszczenia miodowych salonów lekko na pieńku. Niemniej Gienio ciągnie posłusznie ten PZPN-owski wózek. Poczciwy do bólu często robi za tak „związkową tarczę”. Przyjmuje ciosy za innych włodarzy centrali, ale wtedy jest w swoim żywiole. Lubi łagodzić konflikty, gasić zapalne ogniska, jeździć po klubach czy okręgach. Chociaż nie zawsze udaje mu się godzić zwaśnione strony jest częstym mediatorem w spornych sprawach.

Nie przepada za dziennikarzami, zwłaszcza tymi zaczepnymi, którzy kiedyś tworzyli siłę Przeglądu Sportowego. Często grozi procesami, ale też zawsze wystarcza mu zamieszczenie na łamach gazety listu wyjaśniającego, sprostowania lub też ogłoszenia drobnego.

Nie zalicza się do grupy bankietowej, być może ze względu na swe wątłe zdrowie. Trudno w nim znaleźć wdzięcznego kompana do biesiadowania i aż dziwne, że przy swoim sztywniactwie wypłynął na wiceprezesa dość zabawowego związku. Znakomicie jednak uzupełnia się z innym wiceprezesem-zawałowcem Henrykiem Apostelem.

Opublikowane 02.08.2008 23:01 przez

admin

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 0
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
Powiadom o
Weszło
05.06.2020

Stokowiec Time. Na meczach Lechii nie sposób się nudzić

82. minuta derbów Trójmiasta – Arka po karnym Vejinovicia wychodzi na 3:2. A jednak kończy się na 4:3 dla Lechii. 79. minuta meczu z Górnikiem – zabrzanie prowadzą 2:0. A jednak kończy się na 2:2. Można mówić wiele o defensywie gdańszczan. W trzech ostatnich meczach Lechia straciła dziewięć bramek i to mimo Kuciaka w bramce. […]
05.06.2020
Weszło
05.06.2020

Hejt Park z Panasem!

Trwa Hejt Park z Januszem Panasewiczem – legendą polskiej muzyki i wielkim fanem piłki. Odpalajcie!
05.06.2020
Weszło
05.06.2020

Karol Fila na wakacjach 

Z wywiadów polskich ligowców w ostatnim czasie można było wyczytać stęsknienie za ligą. A skoro tęsknią – znaczy, że będą zasuwać jak nigdy. Karol Fila zmęczył się jednak już w drugim meczu po odmrożeniu. W spotkaniu Górnik – Lechia zaprezentował klasyczne trałkowanie. Zastanawialiście się, jakim cudem Erik Jirka miał przy pierwszej bramce tak dużo wolnej […]
05.06.2020
Inne sporty
05.06.2020

Półtorej dekady dominacji. 15 lat temu Nadal wygrał French Open po raz pierwszy

Kiedy po raz pierwszy zjawił się w Paryżu, by wystąpić w seniorskim turnieju na kortach imienia Rolanda Garrosa, był już jednym z faworytów do zwycięstwa. Wcześniej triumfował w Monte Carlo, Barcelonie i Rzymie, roznosząc na mączce kolejnych rywali, w tym światową czołówkę. Nic dziwnego, że i na paryskiej okazał się najlepszy. Od meczu, który decydował […]
05.06.2020
Weszło
05.06.2020

Trener Radomiaka wsypał Leandro z kartką, PZPN wszczyna postępowanie

Celowe wykartkowanie się jest w piłce zjawiskiem tyleż powszechnym, co niepotwierdzonym oficjalnie. W zasadzie nie zdarza się, żeby ktoś przyznał wprost, iż świadomie zapracował na żółtą kartkę, żeby odpocząć sobie w mniej ważnym meczu albo nieco wcześniej mieć wakacje. Nie przez przypadek najwięcej takich sytuacji mamy pod koniec danej rundy. Czasami inicjują to sami piłkarze, […]
05.06.2020
Weszło
05.06.2020

Korona postraszyła Piasta, ale Żubrowski miał na ten wieczór inne plany

Dziś w Kielcach zapachniało europejskimi pucharami. Co prawda tylko przez chwilę, co prawda nie przez to, że Korona z Piastem zagrały na poziomie fazy grupowej Ligi Mistrzów, ale zawsze. Konkretnie ze względu na to, że Frantiskowi Plachowi przypomniały się letnie miesiące, w trakcie których zawalał gole z BATE czy FC Riga. Różnica jest tylko taka, […]
05.06.2020
Weszło
05.06.2020

Akademia Taktyczna Ekstraklasy. Marnowanie okazji nie do zmarnowania

I rzekli ofensywni gracze Piasta Gliwice: nie ma sytuacji, których nie da się zmarnować. Niby powinniśmy się przyzwyczaić – zmarnowane stuprocentowe okazje oglądaliśmy nie raz, nie osiemnaście. Ale jak widzisz na przestrzeni kilku minut pudło z metra, a także kontrę dwóch na bramkarza, z której nie pada gol, to wiesz, że dzieją się rzeczy wielkie. […]
05.06.2020
Weszło
05.06.2020

Wrąbel obudził w sobie Neuera. Stal remisuje z Puszczą

Cuda, cuda ogłaszają w Mielcu. Co się dzieje? Ano Jakub Wrąbel znów obudził w sobie duch polskiego Manuela Neuera. I choć ten sympatyczny przydomek z czasów jego początku w Śląsku Wrocław ostatnio tylko mu ciążył, stając się idealnym materiałem do uszczypliwości, kiedy tylko przydarzały mu się wpadki, to tym razem faktycznie zagrał wyśmienicie. Właściwie to […]
05.06.2020
Weszło
05.06.2020

W której lidze zagra KTS Weszło?

Nasza drużyna wznowiła treningi. Frekwencja – wyśmienita! 24 chłopa na zajęciach. 10 czerwca zagramy pierwszy od listopada mecz. Sparing co prawda, ale za to z III-ligowcem! Na którym poziomie rozgrywek wylądujemy w przyszłym sezonie? Zapraszamy na materiał wideo.
05.06.2020
Weszło
05.06.2020

Czołg, który wiecznie jest w naprawie. William Remy znowu się rozkraczył

Gdy William Remy przychodził do Legii Warszawa, nie musieliśmy specjalnie się wysilać, żeby znaleźć plusy tego transferu. Oto do Ekstraklasy wjeżdżał gość, który regularnie grał w Ligue 1, o którego zabiegały angielskie kluby. Oczywiście – wjeżdżał do niej dlatego, że w międzyczasie pokłócił się z szefostwem i trochę od piłki odpoczął. Ale jednak argumentów za […]
05.06.2020
Weszło
05.06.2020

Mickey van der Hart – osąd bohatera

W Poznaniu najgorętszym tematem ostatnich dni jest obsada bramki. Najpierw Mickey van der Hart w meczu z Legią popełnił błąd, który kosztował Kolejorza stratę punktów i pogrzebanie marzeń o walce o mistrzostwo Polski. Kilka dni później lechici podpisali kontrakt z Filipem Bednarkiem. My w tym całym galimatiasie postanowiliśmy usiąść sobie przed komputerem na dłuższą chwilę […]
05.06.2020
Weszło
05.06.2020

Bednarek: „Chcę mieć carte blanche. Transfer do Lecha traktuję jako krok naprzód”

Dlaczego zdecydował się na transfer do Lecha Poznań? Czy nie było dla niego problemem porzucenie dotychczasowego życia w Holandii? Jak zapatruje się na czekającą go rywalizację z Mickeyem van der Hartem? Dlaczego śmieje się, że trener bramkarzy Lecha prędzej będzie musiał nauczyć się holenderskiego niż jego przyszły konkurentem miałby nauczyć się polskiego? Jak na ten […]
05.06.2020
Weszło
05.06.2020

Julian Weigl może się zacząć bać jazdy klubowymi autokarami

Zdarzały się przypadki piłkarzy, którzy bali się podróży samolotem. Wystarczy wspomnieć Dennisa Bergkampa czy naszego Tomasza Łapińskiego, który z powodu strachu przed lataniem nie zdecydował się na zagraniczny transfer, rezygnując z możliwości zrobienia międzynarodowej kariery. Do tej pory nie słyszeliśmy o zawodniku, który odczuwałby coś podobnego do jazdy autokarem. Nie zdziwimy się jednak, gdyby Julian […]
05.06.2020
Weszło
05.06.2020

Czasy się zmieniają, a panowie zawsze są w Komisji Licencyjnej

Futbol się zmienia, czasy się zmieniają, a panowie dalej są w komisji. W Komisji Licencyjnej. Dwa słowa i już wiadomo, że nie ma za co chwalić, tylko jest do czego się przyczepić, bo nie pamiętam momentu, w których ten twór działałby poprawnie. W każdym razie na pewno nie jest to rok 2020. A będzie tylko […]
05.06.2020
Anglia
05.06.2020

Werner w Londynie. Rodzi się wielka Chelsea?

Po zakończeniu sezonu Timo Werner przeniesie swoje talenty na Stamford Bridge. To jeszcze nie jest pewne, ale angielskie i niemieckie media prześcigają się w potwierdzaniu tego transferu. Cena? Między 55 a 60 milionów euro. Tyle wynosi klauzula, którą trzeba wpłacić za wykup Niemca z Lipska. Co to oznacza? Ano to, że Red Bull dostaje dobrą […]
05.06.2020
Bukmacherka
05.06.2020

Bitwa o utrzymanie w 1. lidze – czy Chrobry ucieknie GKS-owi?

Jeden punkt – tyle w pierwszej po restarcie kolejce rozgrywek wywalczyły łącznie Chrobry Głogów i GKS Bełchatów. Punkt, który premiuje Chrobrego, bo pozwolił głogowianom oddalić się od rywala w walce o utrzymanie. Jeśli gospodarze pokonają bełchatowian w bezpośrednim starciu, ucieczka może być jeszcze bardziej udana. Dlatego też z ciekawością przyglądamy się temu pojedynkowi i podpowiadamy, […]
05.06.2020
Weszło
05.06.2020

Stanowisko: czy licencje dla Rakowa i Lechii to skandal?

Raków nie ma własnego stadionu, Lechia notorycznie zalega z płatnościami. Na pierwszy rzut oka – to jakiś żart, że takie kluby otrzymały po raz kolejny licencję. A jak jest, gdy spojrzymy na sprawę szerzej? Krzysztof Stanowski w cotygodniowym felietonie dla Kanału Sportowego podejmuje temat Rakowa i Lechii. 
05.06.2020
Weszło
05.06.2020

Sebastian Przybyszewski: Łazarek pytał – „masz nogi z rabarbaru”?

Sebastian Przybyszewski to były zawodnik między innymi ŁKS Łódź, Pogoni Szczecin, Warty Poznań, Hetmana Zamość i Śląska Wrocław. Wielkiej kariery w Ekstraklasie nie zrobił, trochę zabrakło do granicy 50 meczów, ale polską piłkę pierwszej dekady XXI wieku poznał całkiem nieźle. W dużej mierze o tym jest rozmowa z byłym obrońcą. Jak to jest zamienić w […]
05.06.2020