Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama
Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama

Beenhakker znowu wspomina mecz z Portugalią. Boże, jak długo jeszcze?

redakcja

Autor:redakcja

23 lipca 2008, 02:10 • 8 min czytania 0 komentarzy

Leo Beenhakker udzielił bardzo długiego wywiadu “Faktowi”. Kto lubi te jego mądrości, niech czyta. Generalnie starszy pan wraca do starej śpiewki. Mówi, że na pewno awansujemy do MŚ 2010 i że Polska może być w ósemce najlepszych drużyn Europy, bo pokazała to w meczu Portugalią (dwa lata temu). A jak znów zbierzemy baty, to pewnie stwierdzi, że to cud, że w ogóle gdziekolwiek awansowaliśmy i powinno się go nosić w lektyce, że te baty mieliśmy okazję w ogóle zebrać. Gdzie tu konsekwencja?
Aha, no i z Niemcami graliśmy bardzo dobrze, a z Austriakami grając tak jak po przerwie przez cały mecz bez problemu byśmy zwyciężyli (chociaż po przerwie nie strzeliliśmy żadnego gola, więc nie wiemy skąd to “bez problemu”). A że niektórzy byli bez formy to normalne, bo Cristiano Ronaldo też był bez formy po ciężkim sezonie. Tak się zastanawiamy – który polski piłkarz grał tyle co CR i czemu np. Fernando Torres jakoś sobie radził?

Cały wywiad z bezbłędnym Leo poniżej…


– Poświęci pan kwalifikacje do mistrzostw świata, na rzecz Euro 2012?

– Nie ma w ogóle o tym mowy. Słyszałem te pomysły i uważam je za głupie. W profesjonalnej piłce nie ma miejsca na poświęcanie czegokolwiek. Trzeba wygrywać każdy mecz, walczyć o każdy możliwy turniej. Chodzi o rozwój piłkarzy, o spełnianie ich ambicji, ale także o pieniądze dla federacji. Chciałbym przypomnieć, że za sam awans do Euro 2008, PZPN zarobił 7,5 miliona euro. To też się liczy. Bądźmy rozsądni. Poza tym awansujemy na turniej w RPA. Na pewno.

– Krzynówek, czy Ł»urawski będą wtedy mieli 34 lata. Czas ich pożegnać?

– Nie rozmawiajmy o wieku, czy dacie urodzenia. Mnie nie interesuje ile ktoś ma lat, tylko jak dobrze gra w piłkę.

– Pięciu kluczowych piłkarzy, mocno po 30, to już jest jednak problem. Na Euro graliśmy zbyt wolno.

– Graliśmy zbyt wolno, nie dlatego, że piłkarze są po 30 urodzinach, ale dlatego, że nie są przyzwyczajeni do szybkiej gry. Ok. wyrzućmy tych pięciu starszych piłkarzy. Ale czy mamy następców? Czy mamy pięciu młodych piłkarzy gotowych już do gry na tym najwyższym poziomie? O to właśnie chodzi. Krzynówek gra na lewej stronie. Zabraknie Jacka. Kto więc w jego miejsce?

– Zmienił pan asystenta. Dlaczego akurat Rafał Ulatowski?

– Po pierwsze PZPN, podobnie zresztą jak w 2006 roku, chciał żeby asystentem został ktoś młody. Ktoś, kto w przyszłości będzie mógł zostać moim następcą. Co jest oczywiście bardzo rozsądnym sposobem myślenia. Odrobiłem więc pracę domową, rozejrzałem się, przyjrzałem kilku kandydatom. Skontaktowałem się z ludźmi, którzy z nimi pracowali, którzy ich znali i na tej podstawie podjąłem decyzję. Ulatowski zrobił na mnie bardzo dobre pierwsze wrażenie.

– Co z Kaczmarkiem, Nawałką i Dziekanowskim? Nie chciał pan już z nimi współpracować?

– Kaczmarek sam zrezygnował. Rozmawiałem z nim i powiedział, że ma inne pomysły na swoją przyszłość. A z Dziekanowskim i Nawałką po prostu uznałem, że czas na zmiany. Poinformowałem ich osobiście, każdego z osobna.

– Czy Tomasz Kuszczak ma w ogóle przyszłość w pana drużynie?

– To skomplikowana sytuacja. Kuszczak musiał opuścić zgrupowanie z powodu kontuzji…. Podobno dało się ją przy odrobinie dobrej woli wyleczyć w jeden dzień. Problem polega na tym, że Tomek powiedział, że to Frans Hoek jest odpowiedzialny za ten uraz. Cóż, Frans nie robił z nim niczego innego niż z Borucem, czy Fabiańskim i oni jakoś wytrzymali treningi bez większych problemów.

– Kuszczak jest bardzo rozczarowany. W końcu jest bramkarzem Manchesteru United.

– Wiem to doskonale. Mówił mi o tym mniej więcej pięć razy dziennie. “Hej, rozmawiasz z bramkarzem Manchesteru United”. Co mogę powiedzieć, tylko tyle, że mu gratuluję. Kuszczak to bardzo dobry zawodnik. Ja postawiłem jednak sprawę bardzo jasno. Jeśli wszyscy są w optymalnej dyspozycji, numerem jeden jest Boruc, dwa to Fabiański, trzy Kuszczak.

– Pojawiały się anonimowe głosy, że Kuszczak psuje atmosferę. To prawda?

– Powiem tak: Większość chłopaków zdążyła go dobrze poznać i nie mają z tym problemu. Wiedzą, że taki po prostu jest. Ujmijmy to tak, że on ma bardzo dużo pewności siebie. Co nie jest niczym złym. Szczególnie jeżeli grasz na bramce.

– Reakcje mediów po Euro 2008 pana zaskakują?

– Nie obrażam się na merytoryczną krytykę i polemikę. Jest jednak część, niewielka przyznaje, która szuka tylko i wyłącznie sensacji, którym wadzi moja osoba, rozpuszczają ohydne plotki. Czekam na ten dzień, kiedy ktoś prosto w twarz mi zarzuci, to co powtarzane jest po kątach, że zarabiam na transferach piłkarzy za granicę. Naprawdę na to czekam, bo następnego dnia spotkamy się w sądzie. I wygram ten proces. Nigdy w życiu nie zarobiłem nawet złotówki poza kontraktem.

– Wyłączając oczywiście reklamy?

– Tak. Bank faktycznie reklamowałem i dostałem za to pieniądze. Tyskie to jednak był wynik umowy między firmą a PZPN i nie dostałem za to ani grosza. Poza tym ludzie nie widzą co robię z pieniędzmi, które zarabiam na reklamach, ale zostawmy to. Zapewniam, że jestem bardzo w tym humanitarny. Jedyna rzecz, której nie mogę znieść, to te wszystkie oskarżenia.

– Akurat te oskarżenia dotyczyły bardziej Jana De Zeeuwa, który jest menedżerem piłkarskim.

– Jego działalność menedżerska została zamrożona. Jeśli tylko dostanę chociaż jeden sygnał, że jest zaangażowany w jakieś ciemne interesy albo reprezentuje jakiegoś piłkarza, od razu zostanie zwolniony. Będę pierwszym, który go wykopie z kadry i Jan o tym doskonale wie.

– Guus Hiddink przyznał, że zabrał kilku piłkarzy na Euro tylko po to, żeby popatrzyli na atmosferę, nauczyli się czegoś.

– Ok, rozumiem to, ale uznałem, że to nie jest czas Majewskiego. Miałem trzech piłkarzy na tę samą pozycję – jego, Gargułę i Rogera. Postawiłem na dwóch ostatnich. Musiałem dokonać wyboru i zrobiłem to. A co do Majewskiego, to rozmawiałem z nim. Oczywiście rozumiem jego rozczarowanie, ale zapewniam was, że będę z niego korzystał i to już wkrótce.

– Generalnie, co poszło nie tak podczas EURO 2008?

– Po raz kolejny obejrzeliśmy ten sam film. Ten sam co w 2002 roku, ten sam co w 2006. Po lepiej niż dobrych kwalifikacjach, przyszedł fatalny turniej. Nie potrafimy grać co trzy dni. Mieliśmy już z tym problem w kwalifikacjach, kiedy często ten drugi mecz był gorszy niż pierwszy. Poza tym, po meczu z Niemcami piłkarze przede wszystkim rozsypali się psychicznie. Z pewnych powodów nie trafiliśmy z formą. Nie chodzi o to, żeby się usprawiedliwiać, ale przecież widziałem Cristiano Ronaldo w Manchesteru United i teraz. Po prostu piłkarzom zabrakło mocy i tyle. Dlatego Platini chce przesunąć mistrzostwa na sierpień.

– Z Niemcami zagraliśmy na 100 procent?

Hmmm… to był bardzo dobry mecz. Oczywiście niektórzy narzekają, ale dla mnie ważne co mówią mi koledzy po fachu. Wiem co mówił Van Basten, Scolari i Bilić mówili, że graliśmy bardzo dobrze, ale nie mieliśmy szczęścia.

– I to był problem, mamy wrażenie, że cała para poszła w mecz z Niemcami…

– Dokładnie, zgadza się. Po meczu z Niemcami chciałem przejść z marszu do Austrii, ale pierwsza połowa to była katastrofa. W przerwie mieliśmy poważną rozmowę. W drugiej połowie było znacznie lepiej, ale później dostaliśmy ostateczny cios od sędziego. To było tak cholernie niesprawiedliwe. Ale nie jest to wina sędziego. Po prostu, gdybyśmy grali cały mecz tak samo jak w drugiej połowie, wygralibyśmy bez problemu. A później już było liczenie na cud. Czasem w nie wierzę. Była minimalna szansa, ale nie wyszło. Wiedzieliśmy że musimy wygrać, a Austria musiała wygrać 2-1 z Niemcami. Zbyt dużo nie zależało od nas. Trudno…

– Wracając do meczu z Austrią, mieliśmy wrażenie, że Boruc obroni tego karnego i jakoś nam się uda.

– Ja też. Powiedziałem nawet, że nie będzie gola. Boruc był absolutnie fantastyczny. kiedy napastnik wychodził z nim sam na sam, robił się nagle taki wielki, wyciągał te swoje łapy. Genialne.

– Gordon Strachan powiedział, ze to najlepszy bramkarz świata.

– Zaraz, zaraz. Po pierwsze Gordon Strachan jest rudy, po drugie jest Szkotem, a po trzecie jest trenerem Celticu. To wszystko sprawia, że nie jest obiektywny. Ale tak naprawdę Boruc jest kapitalny, o Jezu, on jest jak zwierze. I jeśli jest maksymalnie skoncentrowany to jest w pierwszej piątce najlepszych bramkarzy świata.

– Ludzie mówią…

– No co mówią ludzie?

– Ł»e nie mieliśmy przyspieszenia, że byliśmy powolni, że przegraliśmy fizycznie.

– Nie ma możliwości by w dwa tygodnie poprawić sprint na 50 metrów o jedną sekundę. Przygotowanie jest w klubach. Mogliśmy poprawić wszystko minimalnie. Na trzy dni przed meczem z Niemcami nie mogłem kazać piłkarzom wejść do siłowni i pracować nad przygotowaniem fizycznym. Tak jest z trenerem reprezentacji narodowej, że nie zawsze masz piłkarzy w takiej dyspozycji jak byś chciał, do tego wszystkich w takiej samej.

– Kuba Błaszczykowski?

– On ma fantastyczne umiejętności, jedną akcją, jednym dryblingiem może zmienić oblicze meczu. A on mi wypadł przed turniejem. Nie mam innego piłkarza z takimi umiejętnościami. Co się dzieje z Kubą to problem z jego organizmem. On w tym sezonie miał już trzy takie same urazy. Kiedyś ktoś powiedział, że czasem piłkarz jest zbyt dobry w stosunku do swojego ciała. Jego umiejętności, sposób gry, jest daleko z przodu w porównaniu z jego możliwościami fizycznymi. Podobna sytuacja była z Ronaldo, tym z Brazylii. Jego nogi nie wytrzymywały dynamicznych skrętów które wykonywał, sposobu w jaki przyspieszał. W sprawie Kuby jednak musimy znaleźć przyczynę, żeby co chwila nie wysyłać go do szpitala. Rozmawiałem o tym także z ludźmi z Borussii. A czasem nie wiadomo, gdzie tej przyczyny szukać. Czasem kłopoty z mięśniami biorą się ze… złej higieny jamy ustnej. Tak, poważnie! W wielkich klubach normą jest, że przed startem sezonu wszyscy muszą iść do dentysty. W Realu mieliśmy klubowego dentystę i wszystkich sprawdzaliśmy co trzy miesiące.

– Wciąż pan uważa, że Polska może być w czołowej ósemce Europy?

– Tak. Oczywiście, że tak. Mecz z Portugalią pokazał na jakim poziomie może grać reprezentacja Polski. Teraz trzeba wykonać następny, bardzo trudny krok. Zrobić tak, by ten poziom powtarzać regularnie. Ale przynajmniej wiemy na co ich stać.

Najnowsze

Ekstraklasa

Trela: Po pierwsze nie szkodzić. Niedźwiedzia przysługa Baldy wobec Magiery

Michał Trela
1
Trela: Po pierwsze nie szkodzić. Niedźwiedzia przysługa Baldy wobec Magiery

Komentarze

0 komentarzy

Loading...