Z Sebastianem Milą już tylko trochę lepiej. Przestał pozować do zdjęć przebrany (?) za beja w kasynie, a zaczął chodzić do ZOO i na potrzeby tabloidów udawać zwierzęta. Boimy się co będzie dalej – pachnie nam to publicznym obnażaniem się w przyszłości.Sebastian Mila (26 l.), najgłośniejszy transfer wrocławskiego Śląska w ostatnich latach, obiecuje, że zostawi na boisku całe serce, byle tylko jego nowy zespół zajął jak najlepsze miejsce w tabeli – czytamy w „Super Expressie”.

Sebastian Mila przebierał się za beja, teraz udaje zwięrzęta

Mila po powrocie do Polski odżył, odbudował się w ŁKS Łódź i znów chce być gwiazdą naszej ligi. – Śląsk daleko zajdzie – przekonuje nas reprezentant Polski.

„Super Express” zaprosił Milę do zoo, aby ten zaprezentował, jakie cechy pokaże w rozpoczynającym się sezonie. „Roger” obiecał, że waleczność weźmie od tygrysa, siłę od niedźwiedzia, wytrzymałość od wielbłąda, a twardość od żubra.

– Od małego oglądałem program państwa Gucwińskich, którzy kierowali wrocławskim ogrodem zoologicznym, a teraz miałem okazję zobaczyć go na własne oczy. Naprawdę fajne. A od zwierząt też można się sporo nauczyć, więc ten spacer z „Super Expressem” na pewno mi się opłaci – mówi z uśmiechem nowa gwiazda Śląska.

Waleczny jak tygrys

– Transfer do Śląska bardzo mnie zmobilizował i pozytywnie naładował. Niedawno miałem anginę, ponad 39 stopni gorączki, ale nawet to mnie nie złamało. Tak bardzo chcę pokazać się w Śląsku. Nigdy nie odpuszczam, jestem waleczny. Jak ten tygrys… To, razem z lwem, król zwierząt. A ja chcę być królem polskiej ligi.

Twardy jak żubr

– W mojej karierze miałem trochę zakrętów, upadłem na kolana, ale chcę pokazać, że jestem twardy. Jak ten żubr. Wstaję z kolan i znów odbudowuję moją karierę. Nie dam się łatwo złamać. Kiedyś mówili, że Mila to taki grzeczny chłopczyk, ale… nie zawsze taki jestem. Czasem jest nawet wręcz przeciwnie.

Wytrzymały jak wielbłąd

– Pewnie nie wytrzymam bez picia kilku tygodni, jak wielbłąd, ale chcę być równie wytrzymały. Dobra kondycja mi się przyda, bo przed nami bardzo długi sezon, a ja zamierzam grać w każdym meczu i to jak najlepiej potrafię. A co do wielbłąda… Byłem w kilku krajach, gdzie one występują, ale jakoś nie zdecydowałem się, żeby na nich pojeździć. Zawsze wybierałem… quady.

Silny jak niedźwiedź

– Kiedy grałem w Austrii, to miałem w domu specjalny pokój, w którym była siłownia. Wtedy ostro ćwiczyłem. Teraz, w Śląsku, mamy na siłowni remont, ale jak tylko znów ją otworzą, to na pewno się tam pojawię. Chcę być tak silny jak niedźwiedź, żeby walczyć o dobre miejsce dla Śląska.