Reklama

Zaczynamy grę w Pucharze UEFA, spieszmy się oglądać Polaków:)

redakcja

Autor:redakcja

17 lipca 2008, 00:28 • 2 min czytania 0 komentarzy

Polskie drużyny zaczynają swoją przygodę w Pucharze UEFA. Jeszcze teraz nastroje są bojowe, zapewne wkrótce zacznie się rozdzieranie szat – jak można było przegrać, jak można było odpaść z kimś takim i tak dalej… Ale to będzie później, więc jak na razie nie przejmujemy się faktem, że w rankingach nasza liga jest daleko za ligą Jemenu (to nie złośliwość, to fakt) i ostro, z poczuciem własnej wielkości ruszamy na rywali. Lech zagra w Azerbejdżanie osłabiony brakiem Rafała Murawskiego, z kolei w Legii zabraknie między innymi Edsona, Jakuba Wawrzyniaka, Bartłomieja Grzelaka i rzecznika prasowego z przyczyn ogólnie znanych:) Ale i tak jest szansa na dwa zwycięstwa.
Teoretycznie polskie zespoły są faworytem, Legia – ze względu na to, że gra u siebie – jest nawet faworytem zdecydowanym i bukmacherzy za jej zwycięstwo płacą marne 1,30 złotych (za postawioną złotówkę). Na jej szczęście FC Homel gra zdecydowanie gorzej niż w poprzednim sezonie i plącze się gdzieś z tyłu tabeli.

Zaczynamy grę w Pucharze UEFA, spieszmy się oglądać Polaków:)

– Jeżeli chodzi o Puchar UEFA, to chcielibyśmy awansować do fazy grupowej. Oficjalnie nikt w klubie nie postawił nam jednak takiego celu. Najwyższy czas nie opierać polskiej piłki wyłącznie na reprezentacji. Kadra narodowa na ostatnich turniejach odpadała po meczach grupowych, ale sukcesem był już sam awans. Jeżeli chodzi o nasze kluby, to w ostatnich latach nie osiągnęliśmy nic. Mam nadzieję i życzę wszystkim zespołom, aby zaprezentowały się w europejskich pucharach jak najlepiej i zaszły w nich daleko – stwierdził Jan Urban (cytat z legia.com.pl).

Urban wybrał już meczową osiemnastkę – nie ma w niej jeszcze Hiszpana Tito, który ma treningowe zaległości. Brakuje też Bartłomieja Grzelaka, Jakuba Wawrzyniaka, Sebastiana Szałachowskiego i Marcina Smolińskiego. Szansę debiutu powinien dostać Mikel Arruabarrena.

Lech z kolei ma kłopot bogactwa. Bez Murawskiego środek pola (Injac – Bandrowski) wygląda może tak sobie, za to ławka na pewno będzie mocna. Usiądzie na niej między innymi Piotr Reiss, bo wszystko wskazuje na to, że z pierwszego składu wygryzł go młody Robert Lewandowski.

Chazar – rywal Lecha – istnieje tylko od czterech lat, w poprzednim sezonie zajął czwarte miejsce, ale działacze i trenerzy klubu są przekonani, że przejdą Lecha. Franciszek Smuda tylko macha ręką: – A niech sobie gadają!

Mecz Lecha o 18, Legii o 20.45.

Reklama

Najnowsze

Komentarze

0 komentarzy

Loading...