Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama
Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama

Takiego siedliska patentowanych leni nie ma nigdzie

redakcja

Autor:redakcja

16 lipca 2008, 03:30 • 2 min czytania 0 komentarzy

Całe zamieszanie z degradacją Cracovii od początku wydawało nam się sztucznie nadmuchane, więc w ogóle się nim nie zajmowaliśmy. Z publikacji “Przeglądu Sportowego” wyciągnęliśmy za to jedno zdanie, które naprawdę nas zainteresowało. Mecenas Agata Wantuch mówi o zamieszaniu wokół kontraktu Przemysława Kuliga: “Odwołanie od tej decyzji zostało uwzględnione i do dzisiaj ta sprawa nie została przez PZPN zamknięta”.
Do dzisiaj. To są jakieś kompletne żarty. Spór z 2007 roku dotyczy, czy Kulig jest piłkarzem Cracovii, czy może jednak Górnika Łęczna. I co? Od ponad roku PZPN nie jest w stanie tego ustalić! Ciekawi jesteśmy, co by się stało, gdyby teraz Cracovia sprzedała komuś tego piłkarza. Albo gdyby skończył mu się kontrakt i poszedł grać gdzieś dalej. Procesowałyby się trzy kluby? To przecież PZPN nie zdołałby tego rozstrzygnąć przed mistrzostwami świata w 2018 roku!

Takiego siedliska patentowanych leni nie ma nigdzie

Michał Listkiewicz lubi kreować się na świetnego prezesa. Ale ten świetny prezes zarządza najbardziej niewydolną firmą w Polsce. Te darmozjady (bo przecież nie pracują charytatywnie) przez rok nie zdołały rozwiązać sprawy jakich wiele. Czy oni w ogóle tam coś robią? Dodajmy, że nie zdołano też do dziś rozstrzygnąć, czy kontrakt Czesława Michniewicza z Zagłębiem Lubin jest wciąż ważny, czy może już nie (sprawa z października 2007). Nie wiadomo też, kto zagra w przyszłym sezonie w ekstraklasie, ani tym bardziej nie wiadomo, kto w pierwszej lidze. Komisja odwoławcza nie istnieje, ale rzecznik PZPN zapewnia, że zaraz jej skład zostanie skompletowany i zbierze się… w następny czwartek. Wtedy rozstrzygnie, kto ma grać. Rozumiecie to? Dla niego to żadna różnica. Dziesięć dni w tą, dziesięć w tamtą, potem robi się z tego miesiąc, rok… A że kluby nie wiedzą, do jakich rozgrywek mają się szykować, jak planować budżety? Mogłby przecież lepiej grać i nie zajmować miejsc spadkowych.

PZPN robi wszystko w czwartek, ale zawsze w ten następny. Ciekawi jesteśmy, ile jeszcze spraw czeka na rozstrzygnięcie…

Najnowsze

Ekstraklasa

Mistrz Polski pisze, że jest średniakiem. Dla Legii czy Lecha to odwaga nie do pomyślenia

Wojtek Kowalczyk
16
Mistrz Polski pisze, że jest średniakiem. Dla Legii czy Lecha to odwaga nie do pomyślenia

Komentarze

0 komentarzy

Loading...