Reklama

Achmetow najbogatszym właścicielem klubu

redakcja

Autor:redakcja

12 lipca 2008, 16:16 • 2 min czytania 0 komentarzy

Ciekawą informację przynosi najnowszy „Przekrój”. Okazuje się, że właściciel Szachtara Donieck Rinat Achmetow ma jednak więcej pieniędzy niż ktokolwiek sądził – nie marne 4 miliardy dolarów, tylko 32 miliardy. To oznacza, że Roman Abramowicz z wycenianym na 23 miliardy majątkiem powinien ze wstydu zapaść się pod ziemię albo wziąć się do roboty, żeby zacząć wreszcie zarabiać poważne pieniądze.
Informacja ta może być istotna dla losów europejskiego futbolu. Kto wie, czy wkrótce Szachtar Donieck nie stanie się potęgą na skalę światową, bo kwitnące interesy Achmetowa sprawiają, iż zakup Cristiano Ronaldo byłby dla niego mniej więcej tym, czym zakup podręczników dla dziecka dla średniej polskiej rodziny. Mówiąc krótko – jak będzie chciał, to kupi sobie wszystko, z Pucharem Europy.

Achmetow najbogatszym właścicielem klubu

Tylko czy będzie chciał? To całkiem możliwe. „Przekrój” cytuje ukraińskie powiedzonko: „Gdy masz milion, starasz się o miliard. Gdy masz miliard, starasz się o reputację”. A futbol to przecież świetny sposób, by tę reputację zdobyć. Dziś już nikt nie zastanawia się, skąd „Czerwony Romek” ma te wszystkie diengi, a przecież wiadomo, że nie zarobił ich zbierając truskawki. Achmetow też będzie chciał zerwać z wizerunkiem watażki z Donbasu i postanowi wkroczyć w stylu Abramowicza na salony…

Dodajmy więc, że wedle nowej wyceny Achmetow zajmuje siódme miejsce na liście najbogatszych ludzi świata – ma ponad 30 razy więcej pieniędzy niż Bogusław Cupiał, Ryszard Krauze czy Jan Wejchert. Tym samym żaden inny klub piłkarski na świecie nie ma takiego zaplecza finansowego jak Szachtar – Chelsea to tylko ubogi krewny. Pytanie, kiedy zacznie się to przekładać na prawdziwe gwiazdy w Doniecku, bo umówmy się, że skoro gra tam Mariusz Lewandowski, to jasne jest, że budowa wielkiego zespołu jeszcze się tam nie zaczęła.

Trener Mircea Lucescu kilka dni temu udzielił wywiadu „Super Expressowi”. Na pytanie czy bierze pod uwagę sprowadzenie jakiegoś Polaka, odpowiedział: – A kogo? Nie widzę kandydata. Jak bym poszedł do prezesa z taką propozycją, to wygoniłby mnie z gabinetu. On przecież także oglądał mecze Polaków na EURO i widział to samo co ja. Kto miał go zachwycić? Bramkarz i na tym koniec. Polacy muszą poczekać i… poprawić formę. Jeśli to zrobią, to wówczas może i sięgniemy po nich.

Swoją drogą, Lewandowskiemu ten Szachtar trafił się jak ślepej kurze ziarno. Kiedy przechodził do Doniecka z Groclinu, sądził, iż uda mu się zarobić z 200 tysięcy dolarów i wróci. A oceniamy, że już ma na koncie kilka milionów i być może jest najbogatszym polskim piłkarzem. „Cycuś”, jak mówili na niego kiedyś koledzy z kadry, jest w czepku urodzony.

Reklama

Najnowsze

Komentarze

0 komentarzy

Loading...