„Gazeta Wyborcza” zamieszcza ciekawy wywiad z prezesem Wisły Kraków, Markiem Wilczkiem. Jeśli ktoś Wisły nie lubi, wywiad jest śmieszny. Jeśli lubi – dość żałosny. Ale przeczytajcie sami. Generalnie krakowianie nic nie robią, bo ich na nic nie stać…
Andrzej Klemba: Wisła zamierza się wzmocnić przed eliminacjami Ligi Mistrzów?
Marek Wilczek, prezes Wisły Kraków: Tak, pracujemy nad transferami. Na razie nie wygląda to najlepiej, bo na obozie nie ma nowych twarzy. Niestety, poziom cen na polskim rynku został wywindowany do olbrzymich rozmiarów i nijak się ma do umiejętności zawodników. Za Łukasza Gargułę GKS dyktuje taką cenę, że nawet Austria Wiedeń odstąpiła od transferu. 1,4 mln euro za polskiego ligowca to zdecydowanie za dużo.

Ł»eby odnieść sukces, trzeba zainwestować. Maciej Iwański kosztował połowę mniej, a i tak ponieśliście prestiżową porażkę z Legią.
– Legia była bardzo zdeterminowana, by go kupić. Nie chcieliśmy brać udziału w szalonej licytacji. Najpierw Iwański kosztował 400 tys. euro, a w końcu warszawianie zapłacili 650 tys. No i kontrakt indywidualny jest ponoć najwyższy w lidze.

Nie dość, że nie ma transferów, to drużyna rozsypuje się z powodu kontuzji. Do narzekających na zdrowie dołączyli Sobolewski i Niedzielan.
– Zdajemy sobie z tego sprawę i jeszcze dziś dyrektor, asystent i nawet trener bramkarzy rozjeżdżają się szukać zawodników. Będziemy łatać na szybko dziury.

Trener Maciej Skorża chyba nie będzie długo udawał, że jest dobrze.
– Na pewno może się trochę denerwować. Ma tylko 13-14 zawodników do grania, ale okno transferowe jest do końca sierpnia i postaramy się zapewnić mu szeroką kadrę.

Testujecie głównie piłkarzy, którzy są do wzięcia za darmo.
– Nie tylko, choć faktycznie na obóz przyjechali bramkarze z Bośni i Ekwadoru oraz obrońcy Szinglar i Łukasiewicz [Wisła wczoraj go pożegnała], którzy nic nie kosztują. Rozmawiamy też z piłkarzami, za których trzeba zapłacić.

Sprzedaliście Dariusza Dudkę. Dlaczego nie wydajecie tych 2,5 mln euro? Ł»ałujecie?
– Nie żałujemy, tylko właśnie chcemy rozsądnie je wydać.

No właśnie, Wisła miała być pierwszym polskim rozsądnym klubem, który z głową przygotuje się do walki o Ligę Mistrzów. Znów jednak więcej piłkarzy sprzedaje, niż kupuje.
– Dudka już wcześniej bardzo chciał odejść, i tak został z nami rok dłużej, niż zamierzał. Nie było szans dłużej go zatrzymać. No a sprawy Adama Kokoszki nie dało się przewidzieć. Nie ma mowy o sprzedawaniu kolejnych piłkarzy.

Zdążycie wzmocnić drużynę przed meczem z Beitarem Jerozolima?
– Na ten dwumecz trener będzie raczej dysponował składem, który wywalczył mistrzostwo Polski i przygotowywał się do sezonu. Najbardziej poszukujemy wysokiego napastnika, ale od roku nie możemy go znaleźć. To naprawdę niełatwe zadanie. W Polsce na pewno go nie ma. Przymierzamy się do kilku nazwisk i wkrótce powinni przyjechać do Wisły.

Co się stanie, jeśli przegracie z Beitarem?
– Mamy to wkalkulowane, ale tak naprawdę nie wyobrażamy sobie, że można obawiać się drużyny z Jerozolimy. Trafiliśmy na silną drużynę, ale to dopiero druga runda. Po ewentualnej porażce tragedii jednak nie będzie, skupimy się na obronie mistrzostwa.

Dla rywali wydanie na nowego gracza nawet 2 mln euro [tyle kosztował Derek Boateng] nie jest czymś nadzwyczajnym.
– Ale budżet mają trzy razy większy.

Ł¹ródło: sport.pl