Tyskie jest najpoważniejszym kandydatem do zostania sponsorem tytularnym piłkarskiej Ekstraklasy. Udało nam się dowiedzieć, że w przypadku niedogadania się z PTK Centertelem (właścicielem Orange) Ekstraklasa przez najbliższe trzy lata będzie mieć w nazwie Tyskie. Takie rewelacje przynosi dzisiejsza lektura „Polski”.
To najpilniej strzeżona tajemnica zarówno w spółce Ekstraklasa, jak i w Kompanii Piwowarskiej, która jest właścicielem marki jednego z najpopularniejszych piw w Polsce.

Od paru miesięcy toczą się negocjacje Orange z Ekstraklasą w sprawie podpisania nowej umowy na sponsorowanie ligi. Poprzedni trzyletni kontrakt opiewał na 35 mln zł. Orange dzięki tej kwocie znakomicie wypromowała się przy ligowej piłce, mimo iż w tym okresie mówiono głównie o jej czarnej stronie, czyli korupcji toczącej rodzimy futbol.

Orange, chcąc wykorzystać czarny PR wokół polskiej piłki, zaproponowała nową umowę na identycznych z poprzednimi warunkach, co nie spotkało się z aprobatą klubów.

Ekstraklasa żądała więcej, wiedząc, że produkt, jakim jest ligowa piłka, z czasem będzie zyskiwał na wartości. PTK Centertel najpierw szantażował zerwaniem negocjacji (po sławetnym oblaniu winem pani prezes Orange przez prezesa Ekstraklasy SA Andrzeja Ruskę), by w końcu zaproponować 45 mln za trzyletni kontrakt.

Ta kwota również nie zadowoliła klubów, albowiem uzyskanie jej obwarowane jest spełnieniem pewnych warunków (m.in. wykorzystaniem części środków na poprawę bezpieczeństwa na stadionach).

– Zarząd Ekstraklasy przedstawił Orange kontrofertę i do końca tego tygodnia czeka na jej akceptację. W przeciwnym wypadku podejmie wiążące rozmowy z nowym kontrahentem. A przyznam, że poważny koncern jest zainteresowany tym pakietem – mówi „Polsce” rzecznik Ekstraklasy Adrian Skubis.

Tym koncernem – co udało nam się ustalić – jest właśnie Tyskie, które gwarantuje wyższą kwotę, czyli 50 mln zł za trzyletni kontrakt, ale bez obwarowań Orange.

– Nie mogę powiedzieć, czy prowadzimy rozmowy w sprawie sponsorowania Ekstraklasy. To tajemnica handlowa – twierdzi menedżer ds. sponsoringu sportowego Tys-kiego Bartosz Dobrzyński.
Nie jest jednak tajemnicą, że marka Tyskie dzięki sponsorowaniu reprezentacji Polski i selekcjonera Leo Beenhakkera, a także akcji flagowej wśród kibiców wiele zyskała, co bardzo korzystnie wpłynęło na wyniki sprzedaży piwa choćby podczas Euro 2008.

Tyskie niegdyś sponsorowało Wisłę Kraków, przeznaczając na to 1 mln euro rocznie. Teraz Kompania Piwowarska ze swoją sprawdzoną marką chce wrócić na ligowe stadiony.

Nie wszystkim jednak ten pomysł odpowiada. Chociażby Lechowi i Legii, związanymi z Grupą Ł»ywiec (Warka i Królewskie), które nie zamierzają reklamować piwnej konkurencji. Stąd chyba pomysł podjęcia przez Legięrozmów indywidualnych z Orange.

Pikanterii dodaje fakt, że sponsorem technicznym ligowych rozgrywek przez najbliższe trzy sezony ma właśnie zostać konkurencyjny dla Tyskiego – Ł»ywiec, który już dogadał się z Ekstraklasą SA. Ciekawe tylko, kto wypije piwo, którego nawarzą te dwa koncerny.

Ł¹ródło: Polska