Beenhakker tupnął nogą i de Zeeuw pracuje dalej

redakcja

Autor:redakcja

07 lipca 2008, 16:40 • 2 min czytania

Reklama
Beenhakker tupnął nogą i de Zeeuw pracuje dalej

Leo Beenhakker drwi sobie ze wszystkich – oczywiście obronił Jana de Zeeuwa i ocalił go przed zwolnieniem z funkcji dyrektora reprezentacji Polski. Ten menedżer piłkarski nadal więc będzie się kręcił przy kadrze w pełni oficjalnie. Leo jasno pokazał, iż nie pójdzie na jakiekolwiek ustępstwa wobec PZPN i prośby oraz groźby ze strony bądź co bądź pracodawcy ma głęboko gdzieś.
– Liczą się dla mnie umiejętności, a nie paszport – powtarza Beenhakker. Trudno zgadnąć, jakie to szczególne umiejętności posiada de Zeeuw, poza tym, że załatwił Leo dobrze płatną robotę w Polsce i trzeba mu się zrewanżować. I dziwne, że z takim samym zapałem „Mister Tralala” nie bronił polskich asystentów. Oni mogli odejść, droga wolna. Natomiast Holendrzy – jak tak dalej pójdzie – przykują się kajdankami do kaloryferów na Miodowej. Wygląda na to, że wbrew temu co Beenhakker mówi, paszport się liczy i to bardzo – w cenie są tylko holenderskie.

Reklama

Nam coś się wydaje, że Leo jest jak rozkapryszone dziecko, które stawia kolejne żądania i tupie nogami, jeśli natrafia na opór. A działacze PZPN (którzy nie są naszymi idolami) nie potrafią się mu sprzeciwić. Na przykład znaleźliśmy taką notkę PAP z 12 lipca 2006 roku. „Jan de Zeeuw nie będzie menedżerem reprezentacji Polski. PZPN poinformował, że Holender nie może być zatrudniony w związku ani pełnić jakiejkolwiek funkcji w reprezentacji, bowiem jest agentem kilku polskich piłkarzy”.

No i proszę – jednak pracuje i to w najlepsze. Ciekawe, kogo będzie chciał wytransferować tym razem?

Dodajmy, że Jan de Zeeuw menedżerem jest od bardzo, bardzo dawna. Sprzedawał piłkarzy do Holandii, do spółki z Kaczmarkiem – wytransferowali tam Dudka i Małkowskiego. Później, gdy „Strawberry Monster” (de Zeeuw zajmuje się uprawą truskawek na Kaszubach) był już oficjalnie prawą ręką Leo, to niby miał zaprzestać menedżerskiej działalności, ale szybko o tych zobowiązaniach zapomniał i po ledwie kilku tygodniach udzielał się w prasie jako agent Jerzego Dudka.

Zastrzeżeń do jego pracy było sporo, choć wszystkie wypowiadane raczej szeptem. A to Franciszek Smuda stwierdził, że Wasilewskiego do Anderlechtu sprzedał właśnie de Zeeuw, a to słychać było, że na kadrze proponowano zmianę klubów Robertowi Kolendowiczowi czy Wojciechowi فobodzińskiemu… I tak w kółko, tydzień w tydzień, gdzieś pojawiał się jakiś swąd. Potem znikąd pojawił się wiedeński menedżer, który – jak sądziło i sądzi wielu – był holenderską podstawką.

Reklama

Nas dziwi, że trzeba było się skompromitować na Euro, żeby de Zeeuwa spróbować zawrócić na plantację truskawek do Sitna koło Kartuz. W dodatku jeszcze nas dziwi, że kierownictwo PZPN nie jest w stanie nawet zwolnić – mimo chęci – pracownika dość niskiego szczebla…

Najnowsze

Reklama
Mundial 2026

Klose pogratulował Messiemu. „Zawsze mówiłem, że nie jest zły”

Braian Wilma
14
Klose pogratulował Messiemu. „Zawsze mówiłem, że nie jest zły”

Weszło

Reklama