Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama
Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama

Nowy selekcjoner? Skóra pocerowana po esperalu

redakcja

Autor:redakcja

22 czerwca 2008, 17:25 • 3 min czytania 0 komentarzy

Krótkie głosowanie na naszej stronie nie pozostawia wątpliwości – prezes Michał Listkiewicz powinien śladem Dariusza Dziekanowskiego udać się na krótką terapię do psychiatryka, zamiast robić z “Dziekana” następnego selekcjonera reprezentacji Polski. Aż 91 procent głosujących na pytanie czy to właśnie DD powinien być następnym trenerem kadry odpowiedziało “Boże, nieee”. Ale uwaga, “Listek” ma bardzo mocne argumenty przemawiające za Dziekanowskim: jest młody, zna język obcy, był piłkarzem i jeździł na staże. Śmiać się czy płakać?
Co do staży, pamiętamy jak niegdyś na staż pojechał Jacek Zieliński – obserwował zza siatki trening Barcelony i zachwycał się, że Leo Messi dobrze żongluje. Wielkie więc przywiózł nowinki – Messi żongluje. A wcześniej nam się wydawało, że kompletnie nie potrafi! A tu masz ci los, taki szok…

Nowy selekcjoner? Skóra pocerowana po esperalu

Więc ze stażami bylibyśmy ostrożni, zwłaszcza w przypadku Dziekanowskiego. Pamiętamy jak w zeszłym roku opowiadał o chorobie kręgosłupa, a tak naprawdę podróżował między szpitalem psychiatrycznym na Sobieskiego w Warszawie oraz lodowcem w Austrii, na którym – mimo rzekomo kontuzjowanego kręgosłupa – rozegrał pokazowy mecz. Wydawałoby się, że dla takich kłamczuszków nie może być miejsca w reprezentacji Polski, a tu się dowiadujemy, że jednak są oni mile widziani.

Wybaczylibyśmy jeszcze “Dziekanowi” zaburzenia psychiczne, gdyby był szalonym, ale genialnym szkoleniowcem, takim trenerskim wcieleniem Diego Maradony. Niestety, jak na razie jako trener niczego nie osiągnął – pracował jedynie z młodzieżową, oczywiście bez sukcesów. A w wolnych chwilach rzucał się z pięściami na kobietę w warszawskim klubie “Enklawa”.

Znaleźliśmy też wywiad sprzed mniej więcej roku (“Fakt”) z partnerką Dziekanowskiego, Ewą Domżałą.

Co się dzieje z Dariuszem Dziekanowskim?

Ma problem, ale nie z kręgosłupem, jak niektórzy podają, tylko z głową. On ma w tej głowie tak poukładane, że się nigdy nie pozbiera. Kręgosłup każdy może mieć chory, mnie w tym miesiącu wyskoczył dysk.

Dlaczego przyjaciele Dziekanowskiego nie potwierdzają jego wybryków po alkoholu?

Trzeba sobie najpierw zadać pytanie, czy on ma przyjaciół. Nie ma ich, bo wciąż nie podjął walki z alkoholem. Ja też wszystkich już straciłam.

Niedawno opowiadała pani, że została przez niego pobita.

Nie mówię ani tak, ani nie… (cisza).

Robiła sobie pani obdukcję po tym, jak Dziekanowski panią pobił?

Nie mogę opowiadać o takich rzeczach.

Co się z nim teraz stanie?

Leo Beenhakker zadzwonił do mnie i powiedział, że da mu szansę, jeśli zacznie się leczyć nie na kręgosłup, tylko na co innego. Wystarczy napisać, że jest alkoholikiem i niech sam Dziekanowski udowodni, że nie jest. On ma skórę pocerowaną po esperalu.

Pomoże mu pani wygrać z nałogiem?

Od trzech lat mu pomagam, ale on cały czas pije. Podoba mi się biografia Anthony’ego Hopkinsa, który otwarcie pisze, że jest anonimowym alkoholikiem i od 20 lat pilnuje się, żeby nie pić. Pokazał, że można być dobrym i przyznać się do alkoholizmu…

Dlaczego dopiero teraz nałóg Dziekanowskiego wyszedł na jaw?

Jestem prawnikiem i wiem, że alkoholików traktuje się jak chorych ludzi. Podejrzewam, że wcześniej do pracy z kadrą też musiał przynieść jakieś zaświadczenie, że się leczy. Ja już nie mam do niego siły.

I tak dalej… Może więc trenerem zrobić Sypniewskiego? Jest jeszcze młodszy od Dziekanowskiego i ma identyczne osiągnięcia trenerskie…

Najnowsze

Piłka nożna

Probierz: Szanuję Marka Papszuna, ale nie podoba mi się granie w wypowiedziach moim kosztem

redakcja
4
Probierz: Szanuję Marka Papszuna, ale nie podoba mi się granie w wypowiedziach moim kosztem
Piłka nożna

Probierz: Niepotrzebne są teksty o braku powołania dla Milika

redakcja
2
Probierz: Niepotrzebne są teksty o braku powołania dla Milika

Komentarze

0 komentarzy

Loading...