Selekcjoner Hiszpanii na każdym kroku podkreśla, że mimo 70 lat na karku czuje w sobie masę energii. Niestety, za tymi słowami idą też czyny. Luis Aragones obraża każdego, kto mu podpadnie. Czasem zdarza mu się także sponiewierać bogu ducha winnych ludzi, czasem dostaje się piłkarzom. Ostatnio oberwało się dwóm zawodnikom: Sergio Ramosowi i Gennaro Gattuso.W czwartek na konferencji prasowej Aragones skrytykował Ramosa. Użył nieprzyjemnych słów. Zarzucił piłkarzowi nie tylko słabą formę, ale i złe prowadzenie się. To jeszcze można by było zrozumieć.

Jeśli Gattuso to piłkarz, ja jestem księdzem – mówi trener Hiszpanów

Ale ponoć dzień później selekcjoner nabijał się ze swojego podopiecznego podczas treningu. Co chwila rzucał w jego kierunku jakieś docinki. Sergio w końcu nie wytrzymał. Doszło do pyskówki. Poproszony o skomentowanie całej sytuacji Fernando Torres tylko zażartował: panowie pokłócili się o muzykę.

Aragones skrytykował też Gennaro Gattuso. Powiedział: To, że Andrea Pirlo pauzuje z powodu kartek, to wielka strata dla Italii. Ale absencją Gennaro bym się nie przejmował. Jeśli on jest dobrym piłkarzem, to ja jestem księdzem.

Weszło! lubi ludzi, którzy mówią to co myślą, ale pod warunkiem, że nie plotą bzdur. Tymczasem wypowiedź Aragonesa była niesprawiedliwa – przecież to w dużej mierze dzięki znakomitej grze w destrukcji i waleczności Gattuso Włosi zagrali tak znakomicie na mundialu dwa lata temu. Włoch ma też spory udział w sukcesach Milanu. Na pewno nie zasłużył na tak ostre słowa.

Trener Hiszpanów kiedyś pojechał jeszcze mocniej. Ładnych pare lat temu nazwał Thierry’ego Henry’ego… czarnym gównem. Potem musiał wielokrotnie przepraszać za swoją wypowiedź. Jak widać nie wyciągnął wniosków z tamtej sytuacji.