Wojciech Łobodziński to ewenement na skalę światową. Jest nie tylko jedynym skrzydłowym na EURO, który mówi, że nie ma sił biegać już w 60. minucie meczu, bo go przytyka, ale także jedynym chyba zawodnikiem w historii, któremu przeszkadzają… własni kibice. Masz ci los, za głośni są! Proponujemy więc, by następne wyjście na boisko Łobodzińskiego uczcić minutą ciszy.
Po spotkaniu z Chorwacją Łobo skrytykował polskich fanów. Powiedział, że dopingowali biało-czerwonych zbyt głośno, przez co nie słyszał słów kolegów na boisku! – Z tego wszystkiego mieliśmy problemy z komunikacją – stwierdził zawodnik Wisły Kraków.

Wojciech Łobodziński rozstał się z rozumem – krytykuje polskich kibiców

Naszym zdaniem Łobodziński ma problemy nie ze słuchem, ale przede wszystkim z głową. Jeżeli nie podobają mu się nasi fani, którzy obok Artura Boruca i Rogera byli jedynym pozytywnym polskim akcentem na EURO, to niech po prostu zrezygnuje z gry w kadrze. Reprezentacja naprawdę obejdzie się bez gościa, który nie potrafi oddać strzału i zrobić porządnego zwodu, a na dodatek nosi głowę wysoko w chmurach i ma się za wielkiego piłkarza.