Od meczu z Austrią, w którym to Howard Webb podyktował kontrowersyjny rzut karny, minęło już kilka dni. Złość w narodzie mija powoli, a niektórzy nawet chcą zgody z angielskim arbitrem (władze Łeby chcą zaprosić Webba do swego miasta czytaj tutaj), tymczasem gazeta „Fakt” prowadzi nadal seans nienawiści w stosunku do Howarda Webba.

„Fakt” prowokuje polskich kibiców

Wczoraj Webb zorganizował konferencję prasową, w której to poruszał problem swoich problemów podczas spotkania.

Musiałem podjąć taką decyzję. Gwizdnąłem to, co widziałem – opowiadał z uśmiechem zgromadzonym dziennikarzom. – A widziałem czysty faul. Polak wyraźnie ciągnął swojego przeciwnika za koszulkę. Jedyną słuszną decyzją, jaką mogłem podjąć, było podyktowanie rzutu karnego. – tak odniósł się Howard Webb do najbardziej kontrowersyjnej sytuacji w spotkaniu.

Arbiter jednak przyznał się do błędu w innej sytuacji
Wiem, że popełniłem w tym meczu błędy. Najbardziej żal mi uznanej dla Polaków bramki – stwierdził Anglik. – Jak wykazała późniejsza analiza, bramka była nieprawidłowa. Roger znajdował się na wyraźnym spalonym. Nad tym właśnie boleję i nad wyeliminowaniem tego typu błędów będę teraz ze swoimi asystentami pracował.

Władze UEFA mają wielkie zaufanie do Webba
Mam pełne poparcie ze strony UEFA, a także angielskiej federacji. Podchodzili do mnie inni sędziowie i przekazywali wyrazy poparcia – mówił Webb, który odniósł się też do słów premiera Donalda Tuska, który żartował, że tuż po meczu „jako kibic miał ochotę zabić…”. – Nie słyszałem na własne uszy gróźb ze strony Donalda Tuska. Jestem tu odizolowany od świata. Wydaje mi się, że polski premier powiedział to w afekcie, jeszcze nie ochłonąwszy po meczu. Ja też rozumiem, że ludzie w Polsce są rozczarowani. Ale my, sędziowie, nie jesteśmy tu po to, by być popularni czy by zostawać bohaterami, albo antybohaterami. Jesteśmy tu po to, by wykonywać swoje zadania. Ja czuję, że swoje wykonałem dobrze. Przynajmniej jeżeli chodzi o ten rzut karny..

Nietrudno jest przyznać rację Webbowi. Jak wykazały powtórki – Roger był na pozycji spalonej, a w przypadku rzutu karnego – miał prawo podyktować, ale nie musiał.

Nie zamierzamy bronić, ani oskarżać Howarda Webba. Od tego są władze UEFA, o czym zapomnieli dziennikarze gazety „Fakt”, którzy najchętniej zlinczowaliby Anglika.
Jednak, czego nie robi się dla pieniędzy? Wkrótce głośny tytuł, oraz promowanie „Webbomani” pomaga tylko sprzedać jak najwięcej egzemplarzy gazet.

Artykuł o
hipokryzji "Faktu" czytaj tutaj