Reklama

Ostatni wywiad Ledwonia: Jazda na maksa

redakcja

Autor:redakcja

13 czerwca 2008, 22:40 • 3 min czytania 0 komentarzy

To ostatni wywiad udzielony przez Adama Ledwonia. Rozmawialiśmy z nim na temat meczu z Niemcami, oraz o zbliżającym się spotkaniu z Austrią. Umawialiśmy się na „dogrywkę” w piątek.
Oglądałeś dwa mecze naszej grupy, kto zaprezentował się lepiej? My czy Austriacy?

Austriacy mnie zaskoczyli. Naprawdę, są w gazie. Jak w drugiej połowie przycisnęli, to Chorwaci mieli śmierć w oczach. Przewrotkami wybijali piłkę z własnego pola karnego! Bezradni byli, bezradni! Ale mimo wszystko liczę, że ich walniemy, bo to będzie dla nas mecz o wszystko. Jak z nimi nie wygramy, to… (ten fragment usunęliśmy, okazał się… straszny – przyp. red.)

Ostatni wywiad Ledwonia: Jazda na maksa


Powinniśmy się Austrii bać?

Bo ja wiem? W pierwszym meczu ludzie ich ponieśli, poderwali i zespół ruszył. Ale patrzmy na efekty – i tak przegrali. Przed mistrzostwami mówiłem, że dla nich to będzie sukces, jeśli w grupie zdobędą choć jeden punkt. Teraz widać, że jeśli mieliby go na kimś zdobyć, to raczej na nas. Ale może skończą z zerowym dorobkiem…

Byłeś na meczu w Klagenfurcie, jakie wrażenia?

Lipa, lipa kompletna. Byliśmy bezsilni, bez sytuacji. Podolski strzelił dwie bramki i się nie cieszył, więc to było jak strzał w pysk. Tak dobrze wiedzieli, że nas rozwalą, na takim luzie grali, że nawet cieszyć się nie musieli.

Zagraliśmy najlepiej jak mogliśmy.

Jak grali hymny, to powiedziałem, że trzeba chłopakom pampersy założyć. Już było widać, że stres ich zżera. I tak było. Nie udźwignęli ciężaru tego meczu. A Niemcy realizowali plan. Tomek Hajto gadał przed meczem z Metzelderem czy jakimś innym i tamten powiedział, że ruszą na nas w pierwszych 10 minutach. I ruszyli. Gomez miał do pustej…

Polscy piłkarze mówią, że zagrali całkiem nieźle.

Gówno prawda. Niemcy zagrali z nami turniejowo, spokojnie wyszli na prowadzenie, kontrolowali sytuację, oszczędzali siły. To było dla nich jak pstryknięcie. A my napompowaliśmy balon i co? Znowu nic. Jak słyszę niektórych piłkarzy, że mówią „jedziemy po medal” to mi się niedobrze robi. Bo z jednej strony jadą po medal, a potem dostają w dupę i mówią, że było nieźle. Brak konsekwencji.

Były jakieś pozytywy?

Jak zawsze – kibice. Mieszkam w Klagenfurcie, teraz w domu mam mały hotel – z 15 Polaków tu mieszka! Ale powiem wam, że nigdzie na mieście nie widziałem Niemców. Wszędzie sami Polacy, biało-czerwone barwy, samochody z naszymi flagami. Siedziałem na tarasie i słyszałem „Polska, biało-czerwoni”. A dziś? Wszyscy łeb między kolana i wyjeżdżają. Smutno tak.

A wracając do meczu, którego z Polaków można wyróżnić?

Jak dla mnie najwięcej zapieprzał Krzynówek, stara gwardia, najbardziej walczył. I Boruc trochę pobronił. Reszty nie chcę oceniać. Jako zespół zagraliśmy lipę.

Doskonale znasz Austriaków, kogo musimy się obawiać?

Roland Linz to mój przyjaciel, dwie bramki nam już kiedyś strzelił w Chorzowie. On jest w tym zespole najważniejszy. Natomiast żałosne, jak Austriacy robią gwiazdę ze swojego śmiesznego kapitanka, Ivanschitza. Grałem przeciwko niemu mnóstwo razy. Zawsze jak mu się wp… w pierwszych pięciu minutach w nogi, to potem tylko płakał zamiast grać. Zwykła beksa, a nie piłkarz.

Tak z nimi trzeba grać?

Tak jest, ostro. Jazda z nimi na maksa! Jak nie będzie jazdy, nie będzie wyniku. Nie możemy ciągle wierzyć, że jesteśmy Brazylijczykami. My każde zwycięstwo musimy wyrwać rywalom z gardła. Grać w taki sposób, żeby marzyli o końcowym gwizdku, żebyśmy w końcu dali im spokój, odpuścili. Niech marzą o powrocie do domu i nogach w całości, niech się boją. Sama gra w piłkę w naszym wypadku rzadko kiedy skutkuje.


Adam Ledwoń ma 34 lata, od ośmiu lat gra w lidze austriackiej, gdzie jest bardzo ceniony. W Austrii występował w Austrii Wiedeń, Admirze Wacker, Sturmie Graz i Austrii Kartner. Wcześniej grał też w Bayerze Leverkusen, Fortunie Koeln, GKS Katowice i Odrze Opole. W reprezentacji Polski wystąpił 18 razy i strzelił 1 gola.

Najnowsze

EURO 2024

Piro, flagi, wrzawa i buczenie. Albański kocioł w Düsseldorfie!

Jakub Białek
0
Piro, flagi, wrzawa i buczenie. Albański kocioł w Düsseldorfie!

Komentarze

0 komentarzy

Loading...